Thomas Tuchel zaliczył spektakularny debiut na ławce trenerskiej Synów Albionu podczas wielkiego turnieju rangi mistrzowskiej. W absolutnym hicie grupy L kibice zgromadzeni na stadionie oraz przed telewizorami obejrzeli jedno z najbardziej fascynujących widowisk ostatnich lat. Pełen zwrotów akcji, kapitalnych uderzeń i kontrowersji sędziowskich mecz Anglii z Chorwacją zakończył się ostatecznie triumfem ekipy z Wysp Brytyjskich 4:2. Przygotowaliśmy dla Was kompletne i szczegółowe podsumowanie tej niezwykłej potyczki, która z miejsca została okrzyknięta najlepszym spotkaniem trwającego mundialu.
Kontrowersyjny rzut karny i błyskawiczne ciosy z obu stron
Wielkie emocje rozpoczęły się już w 9. minucie starcia, kiedy to doświadczony Luka Modrić bezmyślnie sfaulował w polu karnym Noniego Madueke. Do rzutu karnego podszedł Harry Kane, jednak Dominik Livaković wyczuł jego intencje i popisał się świetną obroną. Radość zawodników Zlatko Dalicia nie trwała długo. Arbiter Clément Turpin po interwencji wozu VAR nakazał powtórkę jedenastki, ponieważ chorwacki bramkarz zbyt wcześnie wyszedł przed linię. Za drugim podejściem kapitan reprezentacji Anglii uderzył bezbłędnie.
Vatreni odpowiedzieli w zdecydowany sposób w 36. minucie gry. Martin Baturina huknął kapitalnie sprzed pola karnego, a piłka po rękach Jordana Pickforda wpadła w samo okienko. Riposta Anglików nadeszła błyskawicznie. Declan Rice precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Kane strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie 2:1, wyrównując tym samym historyczny rekord Gary’ego Linekera. Chorwaci nie zamierzali jednak spasować i tuż przed przerwą doprowadzili do remisu. Ivan Perišić sprytnie zgrał piłkę, a Petar Musa z najbliższej odległości dopełnił formalności.
Jude Bellingham uderza tuż po wznowieniu gry
Druga bramka wyrównująca wyraźnie podrażniła podopiecznych Thomasa Tuchela. Zaledwie dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy kapitalną akcją popisał się Jude Bellingham. Młody gwiazdor dynamicznie wpadł w pole karne i precyzyjnym strzałem po długim słupku zdobył bramkę na 3:2. W tym momencie na boisku rozpoczęło się prawdziwe oblężenie chorwackiej bramki, a Dominik Livaković zaczął bronić jak w transie. Chorwacki golkiper w niesamowity sposób powstrzymywał uderzenia Declana Rice’a, Nico O’Reilly’ego oraz Anthony’ego Gordona.
Widząc słabnące tempo, trenerzy zdecydowali się na roszady personalne. Na boisku pojawili się między innymi Mateo Kovačić, a w ekipie angielskiej Bukayo Saka oraz Marcus Rashford. Chorwacja szukała swojej szansy na wyrównanie i była blisko w 76. minucie. Wtedy to Pickford musiał wykazać się najwyższym kunsztem po groźnym uderzeniu Marco Pašalića. Im bliżej końca, tym mocniej rósł niepokój kibiców z Londynu, ponieważ rywale poczynali sobie coraz odważniej.
Genialne wejście rezerwowych pieczętuje zwycięstwo
Angielskie nerwy zostały skutecznie ukojone dopiero w 85. minucie rywalizacji. Wtedy to dwaj wprowadzeni rezerwowi przeprowadzili akcję meczu. Bukayo Saka z impetem przedarł się prawą flanką i wyłożył piłkę Rashfordowi. Napastnik Manchesteru United sprytnie oszukał Josipa Stanisicia i technicznym uderzeniem pokonał bezradnego Livakovicia. Ten gol ostatecznie przesądził o losach trzech punktów i ustalił rezultat na 4:2.
Dla drużyny ze splamionego historią dworku trenerskiego to wymarzony start imprezy. W następnej kolejce podopieczni Tuchela zmierzą się z Ghaną, natomiast Chorwacja spróbuje zrehabilitować się w starciu z Panamą. Bez wątpienia ten niezapomniany mecz Anglii z Chorwacją przejdzie do historii jako pokaz czystego, ofensywnego futbolu na najwyższym światowym poziomie.


