Jedną z najbardziej rozpoznawalnych gier na Steam jest Project Zomboid – gra rozwijana od naprawdę wielu lat, w której widać olbrzymie ambicje twórców. Przez fanów określana ostateczną grą survivalową, swoistym symulatorem życia w postapokaliptycznej rzeczywistości. Z daleka jednak wygląda jak pierwsza odsłona The Sims. Co naprawdę kryje w sobie Project Zomboid?
Wejście do olbrzymiego, dopracowanego świata
Rozgrywkę w Project Zomboid zaczynamy od stworzenia postaci i już tutaj widać, że gra nie należy do najłatwiejszych. Po dobraniu modelu oraz głosu bohatera, przychodzi pora na wybór specjalizacji. Dostępnych jest ich kilkadziesiąt i obrazują to, czym postać zajmowała się przed apokalipsą; czy był żołnierzem, kucharzem, a może włamywaczem. Każda z cech posiada wyłącznie mocne strony, ale jest haczyk – im przydatniejsza profesja, tym więcej negatywnych cech musimy dobrać sami.
Weźmy na przykład żołnierza – ma on więcej siły, szybciej i celniej posługuje się bronią oraz może dłużej biegać, zanim się zmęczy. Jeśli zdecydujemy się na taką profesję, mamy 8 punktów pozytywnych – musimy więc zrównoważyć licznik negatywnymi cechami. Tutaj przykładami są niezdarne ręce, narkolepsja lub nawet uzależnienie od papierosów.

Taki system sprawia, że nie stworzymy niesamowicie silnej postaci. Każdy plus równa się minusowi, które również mają olbrzymie znaczenie.
Przetrwanie w zombiaczej rzeczywistości
Po stworzeniu postaci i wyboru miasta początkowego, przechodzimy do faktycznej rozgrywki. I początkowo może to być przytłaczające. Świat jest olbrzymi, a skala detali poraża. Do każdego budynku możemy się dostać w ten czy inny sposób, większość domów posiada piwnicę oraz więcej niż jedno piętro. Oczywiście, wiele z nich jest zamkniętych na głucho, więc trzeba wymyślić jak się do nich wejść.
I tutaj objawia się, jak trudna ta gra jest naprawdę. Pierwszą myślą (jeśli drzwi są zamknięte) jest zawsze wybicie okna i prześlizgnięcie się nim do środka. To prosty sposób na szybką śmierć – i to nie z powodu zombie czyhających w środku, a… szkła. Szkła, które zostało po wybiciu okna, a którego nie zebraliśmy. Jeśli tego nie zrobimy, nasza postać się zatnie, a jeśli nie zatamujemy krwawienia – zginiemy.

Inny przykład: załóżmy, że postać się zraniła, ale tylko powierzchownie – nie na tyle, aby życie było zagrożone. Podczas kilku następnych dni szabrujemy budynki, zbieramy zapasy i okazjonalnie zwalczymy jednego czy dwa zombiaki. Wszystko jest w porządku, aż nagle nasza postać przewraca się i umiera. Powód jest bardzo trywialny – nie wypraliśmy naszego ubrania. W małą rankę wdała się infekcja i bohater skonał.
Project Zomboid jest szalenie trudne, a w dodatku przeróżnych mechanik jest bardzo dużo. Wręcz niewyobrażalnie dużo. Zaawansowane gotowanie, dziesiątki rodzajów książek do przeczytania, system ogrodnictwa, demontażu i montażu przedmiotów, budowanie i wiele, wiele więcej. Prawdopodobnie o czymkolwiek by pomyślał początkujący gracz, w Project Zomboid jest to zaimplementowane.
Minusy
Największą bolączką tej gry jest zdecydowanie wieczny wczesny dostęp. Gra na Steamie zadebiutowała w 2013 roku i przez 13 lat nie doczekała się pełnej wersji. Oczywiście, zawartości już jest na setki godzin i powstanie jej znacznie więcej. Fanom najwyraźniej również nie przeszkadza stan gry, gdyż przy 350 000 recenzjach, 94% jest pozytywnych.
Widać, że Zomboid jest projektem życia twórców, ale wieczny wczesny dostęp to bardzo często spotykany w środowisku wszelakich survivali. Rodzą się obawy, że ambicje kiedyś przerosną ludzi odpowiedzialnych za tytuł, a gra pozostanie nieukończona na zawsze.
Mimo wszystko to pozycja warta polecenia. Fani klimatów zombie oraz survivali będą wniebowzięci złożonością tego tytułu.


