Real Madryt i La Decima – jak Królewscy po 12 latach wrócili na tron?

0
3

Był rok 2014. Real Madryt niósł na swoich barkach ciężar dwunastu lat oczekiwania na dziesiąty tytuł Ligi Mistrzów. Jednak ta droga do finału była wszystkim, tylko nie spacerkiem. Królewscy pokonali kolejno Schalke 04, Borussię Dortmund, Bayern Monachium i w finale – Atletico Madryt. Tym samym każdy etap wymagał walki z innym, wymagającym rywalem.

20 bramek i ostrzeżenie dla Europy

Real trafił do Grupy B, gdzie jego rywalami byli Juventus, Galatasaray i FC Kopenhaga. Na papierze – grupa do wygrania. W praktyce – pokaz siły, który zapowiedział nadchodzące trofeum. Już w pierwszym meczu Real rozbił Galatasaray na wyjeździe 6:1, dając wyraźny sygnał reszcie Europy. Natomiast w meczu z Juventusem na Bernabéu Ronaldo strzelił dwa gole, jednak Chiellini wyrównał i Real wygrał 2:1 dopiero w końcówce. Rewanż w Turynie zakończył się remisem 2:2, jednak Real zachował prowadzenie w grupie. Królewscy zgarnęli 16 punktów i zakończyli fazę grupową z dorobkiem 20 bramek. Tym samym stali się najskuteczniejszą drużyną tej fazy w całym turnieju.

Przez Niemcy do finału

W pierwszym meczu ćwierćfinału z Borussią Dortmund Real wygrał na Bernabéu 3:0 – bramki zdobyli Bale, Isco i Ronaldo. Jednak rewanż w Signal Iduna Park był zgoła inny. Dortmund wygrał 2:0 dzięki dwóm bramkom Marca Reusa, jednak Real awansował dzięki lepszemu bilansowi. Natomiast półfinał z Bayernem okazał się jednostronnym show. W pierwszym meczu Benzema zdobył jedyną bramkę na Bernabéu, bowiem Królewscy grali kontrolowany, duszący futbol. W rewanżu na Allianz Arena Real rozbił Bawarczyków 4:0 – dwie bramki Ramosa z rzutów rożnych, dwa gole Ronaldo. Co więcej, Ramos strzelił oba gole głową po stałych fragmentach, całkowicie neutralizując defensywę mistrzów Niemiec. Tym samym Real udowodnił, że potrafi wygrać każdym sposobem.

93. minuta

Finał odbył się 24 maja 2014 roku na Estádio da Luz w Lizbonie – symboliczna arena dla rewanżu madryckich rywali. Jedyną bramkę dla Atletico strzelił Diego Godin w 36. minucie, po czym ekipa Simeone okopała się głęboko w obronie. Przez długie minuty wyglądało na to, że mniejszy z madryckich klubów dokonuje niemożliwego. Jednak w 93. minucie Sergio Ramos wyskoczył najwyżej po rzucie rożnym i strzelił wyrównującego gola. Real był minutę od przegranej, gdy Ramos zmienił losy meczu swoją słynną główką. Natomiast w dogrywce Atletico rozpadło się zupełnie. Gareth Bale, Marcelo i Cristiano Ronaldo z rzutu karnego dopełnili dzieła – finalny wynik to 4:1. Tym samym po dwunastu latach oczekiwania La Decima stała się faktem.

Przepis Ancelottiego

Carlo Ancelotti zbudował drużynę perfekcyjnie zbilansowaną. Defensywa oparta na Casillasie, Ramosie i Varane potrafiła zagrażać także z przodu. Pomocnicy – Modrić, Alonso, Di María – dyktowali tempo lepiej niż ktokolwiek w Europie. Jednak prawdziwą bronią był atak. Ronaldo i Bale tworzyli przerażający duet skrzydłowych, któremu żadna obrona nie dawała rady. Ponadto Benzema jako „niewidzialny” napastnik był łącznikiem całego systemu. Dlatego Real grał futbol, który łączył elegancję z bezwzględnością. Bowiem La Decima nie była przypadkiem – była efektem przemyślanej budowy mistrzowskiej machiny.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze