W sezonie 2011/12 Liga Mistrzów miała swojego prawdziwego bohatera. Nie był nim Messi ani Ronaldo, lecz klub z Cypru wart niecały milion euro. APOEL Nikozja przeszedł przez kwalifikacje, wygrał grupę z Porto i Zenitem, wyeliminował Lyon w 1/8 finału i dotarł do ćwierćfinału, gdzie zatrzymał go dopiero Real Madryt.
Jak APOEL trafił do LM?
Wartość całego składu na sezon 2011/12 wynosiła jedynie 1,3 miliona funtów. Dla porównania – Real Madryt, który ich wyeliminował, dysponował kadrą wartą ponad 500 milionów. Według Transfermarktu wartość APOELu wynosiła zaledwie 800 tysięcy euro, co czyniło go najtańszym zespołem w całym turnieju. Trenerem był Serb Ivan Jovanović, który zbudował drużynę opartą na defensywnej organizacji i szybkich kontrach. Kluczowym piłkarzem był Aílton Almeida – kosztujący zaledwie 600 tysięcy funtów napastnik, który stał się bohaterem historycznej kampanii. Jednak APOEL nie dostał się do fazy grupowej automatycznie. Musiał przejść przez sześć rund kwalifikacyjnych, w tym dramatyczny dwumecz z Wisłą Kraków. W rewanżu z Wisłą, Aílton strzelił decydującego gola w 86. minucie i w rezultacie dał Cypryjczykom fazę grupową.
Faza grupowa
APOEL trafił do grupy G z Porto, Szachtarem Donieck i Zenitem Sankt Petersburg – trzema drużynami o wielokrotnie wyższym europejskim doświadczeniu. Stawiano ich w roli ofiary, skazanej na ostatnie miejsce. Tymczasem w pierwszym meczu APOEL pokonał Zenit 2:1 u siebie. Następne spotkania przyniosły dwa remisy na wyjeździe – z Szachtarem i Porto – co było samo w sobie fenomenalnym wynikiem. Po czterech kolejkach APOEL miał osiem punktów, a awans do 1/8 finału nagle stał się realnym scenariuszem. W piątej kolejce bezbramkowy remis z Zenitem w Petersburgu przypieczętował historię. 23 listopada 2011 roku APOEL jako pierwszy cypryjski klub w historii awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na Cyprze świętowały miliony ludzi. Ostatecznie APOEL i Zenit skończyły z identycznym dorobkiem 9 punktów, jednak Cypryjczycy awansowali jako liderzy grupy dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań.
Lyon za burtą
W 1/8 finału APOEL trafił na Lyon – wielokrotnego uczestnika faz pucharowych Champions League. Mimo że APOEL był ewidentnym outsiderem, konsekwentnie opierał swój styl na doskonałej organizacji defensywnej i skutecznym wynikowym podejściu do gry. Pierwsza noga w Lyonie zakończyła się porażką 0:1. Rewanż w Nikozji był dramatyczny do końca. Lyon strzelił bramkę w dogrywce i wyglądało, że to koniec. Jednak APOEL wygrał rzuty karne 4:3 – bramki zdobyli Aílton, Nuno Morais, Nektarios Alexandrou i Ivan Trickovski, a piłkarze Lyonu nie potrafili wykorzystać swoich jedenastek. Nikozja eksplodowała. Stadion GSP huczał przez całą noc. Najwyższa frekwencja na domowym meczu APOEL w tamtym sezonie wyniosła 22 701 widzów – właśnie podczas tego historycznego wieczoru z Lyonem. Był to moment, który przeszedł do annałów cypryjskiej piłki na zawsze.
Ćwierćfinał z Realem – godne pożegnanie z marzeniem
W ćwierćfinale los skojarzył APOEL z Realem Madryt Jose Mourinho. To było zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. W pierwszym meczu w Nikozji Real wygrał 3:0, a decydującą rolę odegrał Kaká, wchodzący z ławki rezerwowych – strzelił gola i zanotował asystę, a Benzema dwukrotnie trafił do siatki. Co warto podkreślić, APOEL utrzymywał bezbramkowy wynik przez 75 minut pierwszego meczu, mimo że naprzeciwko stała drużyna z Ronaldo, Benzema i Di Maríą. W rewanżu na Bernabéu Real wygrał już 5:2, a APOEL strzelił dwie bramki honorowe. W dwumeczu Real zwyciężył 8:2, jednak nawet Mourinho przyznał, że APOEL zaskoczył go organizacją defensywną w pierwszym spotkaniu. Ostatecznie wynik nie miał większego znaczenia. Manchester City i Manchester United, mające w składach gwiazdy za setki milionów funtów, odpadły w fazie grupowej dokładnie w tym samym sezonie, gdy cypryjski klub dochodził do ćwierćfinału.


