Polonia Warszawa to klub założony w 1911 roku — starszy od Legii, jeden z ojców polskiej piłki. Dwukrotny mistrz Polski i współzałożyciel PZPN, klub z ponad stuletnią historią, który przeszedł przez wszystko. Jednak żadna z poprzednich trudności nie przygotowała Czarnych Koszul na to, co przyniósł sezon 2012/13.
Odejście Wojciechowskiego
Wszystko zaczęło się od decyzji, która wydawała się ratunkiem, a okazała się wyrokiem. 20 kwietnia 2012 roku, po przegranym meczu z Ruchem Chorzów, właściciel Józef Wojciechowski zapowiedział zaprzestanie finansowania klubu. Decyzja była nagła i brutalna. Doprowadziła do natychmiastowej wyprzedaży zawodników — odeszli między innymi kapitan Łukasz Trałka, a za nim kolejni piłkarze. Klub potrzebował ratunku i znalazł go — przynajmniej tak się wtedy wydawało. W lipcu 2012 roku Wojciechowski za pięć milionów złotych sprzedał 100 procent udziałów śląskiemu biznesmenowi Ireneuszowi Królowi, właścicielowi GKS Katowice. Tym samym los Czarnych Koszul spoczął w rękach człowieka, którego historia już wcześniej dobrze znała — i to wcale nie z dobrej strony.
Ostrzeżenia, których nikt nie słuchał
Nowy właściciel wzbudził niepokój niemal natychmiast. Kibice GKS-u Katowice świetnie pamiętali rządy Króla na Bukowej i ostrzegali warszawskich fanów, że nowy właściciel doprowadzi ich klub do upadku. Co więcej, Król jeszcze przed finalizacją transakcji chciał zmienić nazwę klubu na KP Katowice — i tylko publiczny sprzeciw powstrzymał go od tej decyzji. Jednak paradoksalnie pierwsze miesiące na boisku były zaskakująco dobre. Piłkarze Polonii zakończyli rundę jesienną na trzecim miejscu, co oceniono jako duży sukces trenera Stokowca, zważywszy na brak odpowiednich przygotowań. Za kulisami działo się jednak coś zupełnie innego — i to coraz głośniej. Długi narastały z miesiąca na miesiąc, zawodnicy wystąpili o zaległe wypłaty na drogę sądową, a okazało się, że właściciel nie płaci nawet za korzystanie ze stadionu przy ulicy Konwiktorskiej. Król odpowiadał na to z zadziwiającą bezczelnością. Oni nie wiedzą, za ile żyją ludzie?! — rzucił publicznie, gdy dziennikarze pytali go o zaległe pensje piłkarzy.
Licencja odebrana — koniec Ekstraklasy na Konwiktorskiej
Komisja licencyjna nie miała już wyboru. Właściciel Ireneusz Król musiał do określonego terminu uregulować dług wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego. Nie spłacił — i Czarne Koszule pożegnały się z Ekstraklasą. Zamiast podjąć realne działania naprawcze, Król sięgnął po teatr. Próbował przekonać PZPN, że prowadzi rozmowy z dwoma podmiotami zainteresowanymi kupnem Polonii — konkretów jednak nie było, poza pełnym błędów rzeczowych listem od hiszpańskiej agencji menedżerskiej powiązanej ze spółką prowadzącą szkółki piłkarskie w Kamerunie. Gdy maska opadła, wszystko runęło jednocześnie. Po zakończeniu sezonu większość zawodników rozwiązała umowy z powodu nieotrzymania zaległych pensji. 17 czerwca 2013 roku Ireneusz Król złożył wniosek o upadłość likwidacyjną spółki KSP Polonia Warszawa. Klub założony w 1911 roku, który przeżył dwie wojny światowe i kilkadziesiąt lat komunizmu, wylądował w IV lidze. Był to upadek niewyobrażalny dla kogokolwiek, kto pamiętał Polonię z czasów jej chwały.
Kibice walczą — ale klub już nie wróci na salony
Wierni kibice nie złożyli broni. Zawiązali stowarzyszenie, chcieli ratować klub i spłacić długi własnym wysiłkiem. Rozmowy zostały jednak zerwane przez samego Króla, który jednocześnie bezowocnie próbował zgłosić drużynę do I ligi. Mimo to właśnie kibice stali się prawdziwą ostoją Polonii — bo klub formalnie przetrwał, choć nie w tej samej formie. Były czasy, kiedy dla Czarnych Koszul grali najlepsi piłkarze w Polsce. Dziś Polonia mozolnie wspina się po kolejnych szczeblach ligowych, a powrót do Ekstraklasy pozostaje marzeniem.


