Robert Lewandowski strzelił jedynego gola dla Barcelony w meczu z Valencią. Był to jego pożegnalny mecz w barwach katalońskiego klubu. Spotkanie zakończyło się porażką Dumy Katalonii 3:1.
Lewandowski otworzył wynik
Lewandowski trafił do siatki tuż po godzinie gry i wprowadził Barcelonę na prowadzenie. Kibice na Estadio Mestalla nie mogli uwierzyć w to, co widzą. Polak strzelił w swoim stylu — zimno i skutecznie. Jednak Barcelona nie cieszyła się zbyt długo. W 66. minucie do wyrównania doprowadził Javi Guerra. Pięć minut później Wojciech Szczęsny musiał wyjmować piłkę z siatki po raz drugi — tym razem pokonał go Luis Rioja. Barcelona traciła grunt pod nogami.
VAR i dramatyczna końcówka
Valencia mogła nawet prowadzić wyżej. Sędzia początkowo podyktował rzut karny za faul Marca Bernala, jednak po interwencji VAR zmienił decyzję i podyktował rzut wolny. To był kluczowy moment meczu. Mimo to Barcelona nie zdołała odrobić strat. Trzecia bramka dla Valencii padła głęboko w doliczonym czasie gry, kiedy Guido Rodríguez trafił z dystansu. Wynik 3:1 był już ostateczny. Blaugrana opuściła Mestallę z pustymi rękami.
Pożegnanie z klasą
Całe spotkanie w drużynie Barcelony rozegrał także drugi Polak — Wojciech Szczęsny. Obaj rodacy zakończyli więc wspólny rozdział w tym klubie w tym samym meczu. Lewandowski żegna się z Barceloną z głową wysoko. Strzelił gola, walczył do końca i pokazał klasę. Taki obraz pozostanie w pamięci kibiców.
Co dalej z Lewandowskim?
Dalej nie wiemy jaka przyszłość dalej czeka Roberta Lewandowskiego. W mediach sporo mówi się głównie o lukreatywnej ofercie z Arabii Saudyjskiej, na mocy, której Lewandowski zarobiłby 100 mln za sezon. Sam Robert mówił, że obecnie priorytetem jest znalezienie nowego klubu, a potem wyjazd na kadrę. Polska w czerwcu zagra towarzysko z Ukrainą oraz Nigerią, odpowiednio w Wrocławiu i w Warszawie. Zgrupowanie dla piłkarzy szczególnie ważne ze względu na tragedię, która stała się na początku kwietnia, czyli śmierć asystenta Jana Urbana — Jacka Magiery.


