Gra Harry Potter i Komnata Tajemnic – sentyment uderza mocniej od prawdy

0
3

Każdy z nas ma film, grę czy książkę, do której uwielbia wracać. Młode lata spędzone na obcowaniu z tym dziełem przywołuje miłe wspomnienia i pewne emocje, które dawno skryły się w głębi głowy. Nieco zapomnianym reliktem starych czasów okazuje się growa wersja przygód Harry’ego Pottera i to idealny przykład, jak sentyment może diametralnie zmienić wyobrażenie o grze.

Kulisy powstania gry na licencji

Wstęp brzmiał, jakoby opisywany dzisiaj tytuł, czyli Harry Potter i Komnata Tajemnic był słabą grą, choć w głowach starszych graczy uchowała się jako dobra produkcja. I z grubsza tak jest, ale sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. 

Harry Potter i Komnata Tajemnic w wersji na komputery osobiste został wydany w 2002 roku, tak samo jak film. Nie bez powodu w poprzednim zdaniu wymieniona została wersja na PC, gdyż o tej wersji będzie ten tekst. Trzeba o tym wspomnieć, bo na każdą możliwą platformę, Harry’ego Pottera tworzyło inne studio. Tym samym przygody młodego czarodzieja wyglądały zupełnie inaczej na Play Station 2, Xboxie, czy nawet podstawowe Play Station. Sytuacja wyglądała tak ponieważ dla wydawcy, czyli Electronics Arts, było taniej i szybciej zlecić stworzenie zupełnie innych wersji gier, niż wyprodukowanie tylko jednej i sportowanie jej na każdą z dostępnych platform. 

Nie było to aż tak dziwne te dwie dekady temu, gdyż gry na licencji filmów często były robione w taki sposób. Dobrą stroną tego wszystkiego było to, że w ramach jednej marki dostawaliśmy kilka tytułów na raz. Z drugiej strony, i to jest zdecydowany minus, przed premierą nie wiadomo było, jakiej jakości będą te wersje. W przypadku Harry’ego, wersje na Play Station były zdecydowanie lepsze i bardziej dopracowane od tych na PC. Niestety, zdecydowana mniejszość graczy w Polsce mogło sobie pozwolić na konsolę Sony. Fani z naszego kraju musieli więc zadowolić się tym, co zostało.

Niesamowity klimat magicznego świata

Mimo tego, Komnata Tajemnic na komputery była dosyć dobrą grą. Może poprawną. Na pochwałę zasługuje na pewno próba odtworzenia klimatu znanego z filmu – skończyła się ona olbrzymim sukcesem.

Reżyser Chris Columbus zachwycił widzów w kinach swoim unikalnym przedstawieniem Hogwartu i ciepła, jaki w nim panuje. Słońce oświetlające korytarze zamku, ciepłe barwy (w tym charakterystyczna dla całej serii czerwień) oraz pogodna muzyka. Oczywiście, przygody Harry’ego znane są również z nieco mroczniejszych momentów, a słynna scena przedstawienia Hogwartu w nocy, gdy bohaterowie płyną w jego stronę na łodziach w pierwszej części jest już legendarna. Do tego fenomenalna muzyka Johna Williamsa. 

Gra świetnie oddaje właśnie ten klimat i wszystkie wymienione elementy. Zamek przemierza się bardzo przyjemnie, poczucie ciepła jest obecne, a muzyka Jremy’ego Soula jest na takim samym poziomie, a być może nawet jeszcze lepsza od tej stworzonej na potrzeby filmu. Utwór Diagon Alley to zdecydowana topka soundtracku z gier.

Hogwart jest przedstawiony pięknie, choć nie nieskazitelnie. W kilku miejscach widać niedociągnięcia, których efektem jest z pewnością krótki okres produkcji, wynoszący około rok – od premiery Kamienia Filozoficznego. Zamek wydaje się czasem jakby stworzony z makiety – teksturom brak głębi, a bryły są nieskomplikowane jak kartonowe pudła. Jednak, gdy patrzy się na to wszystko z przymrużeniem oka, da się to przeżyć. Szczególnie, że twórcy poprawili się od czasu fatalnej pod tym względem pierwszej części.

Spaczone czarowanie

Prawdziwą siłą gier o Harry’m Potterze powinny być dwa elementy – jak rozwiązano mechanikę czarowania oraz jak porusza się po prawdziwym bohaterze książek o młodym czarodzieju – Hogwarcie. 

Jeśli chodzi o pierwszy aspekt – to bardzo miernie. Różdżka bohatera potrafi wyczarować kilka zaklęć znanych z książek i filmów. Są to m. in. Flippendo, Rictumsempra, Lumos i inne. Trochę szkoda, że zabrakło czarów z poprzedniej części, jak na przykład Windardium Leviosa – ciężko zrozumieć, dlaczego tak się stało, gdyż akurat to zaklęcie mocno urozmaicało rozgrywkę. Poza tym – jest jednak, przysłowiowo, czym strzelać. Ale nawet najznakomitsze i najbardziej spektakularne zaklęcia nie naprawiłyby tego, jak twórcy obmyślili sobie sam proces czarowania.

Harry Potter 2
Harry Potter i Komnata Tajemnic – screen gry ze strony Harry Potter Wiki

Myśląc o Harrym Potterze, można by pomyśleć, że gracz będzie zmuszony do wybierania konkretnego zaklęcia, potrzebnego do danej sytuacji. Czy to za pomocą jakiegoś kontekstowego menu czy na podstawie ruchów myszką, cokolwiek. Natomiast, żeby Harry coś wyczarował, wystarczy wycelować celownikiem jak w jakiejś trzecioosobowej strzelance w obiekt i… nacisnąć przycisk. Bohater sam dobierze odpowiednie zaklęcie, które samo doleci do celu i samo wywoła efekt. Nie ma w tym żadnej filozofii, żadnej finezji, niczego do zapamiętania. Harry Potter i Komnata Tajemnic to gra dla każdego, w tym dzieci, ale to nie wymówka, żeby połowę gry sprawdzać do zwykłego „strzelania” z różdżki. Ten element bardzo psuje odbiór. 

Hogwarckie, proste korytarze

Optymizmem nie napawa też drugi najważniejszy element, czyli Hogwart – choć w tym wypadku jest nieco lepiej. Wyobraźnie czytelników, a potem widzów zawsze rozbudzał ten mistyczny, tajemniczy zamek. Zmienne korytarze, przejścia za korytarzami, ruchome schody i wszechobecne sekrety. Wszystko wydawało się niemal żywe, niezależne od siebie, a infrastruktura często płatała figle uczniom i nauczycielom w powieściach, jakoby ściany i podłogi posiadały świadomość. I te wszystkie elementy w grze oddano, choć jedynie połowicznie

Wirtualny Hogwart jest nieduży. Jest prosty i bardzo łatwo po nim nawigować, a już na pewno nie da się zgubić w nielicznych korytarzach. Widnieje kilka bardzo charakterystycznych miejsc, jak hol główny, wieża Gryffindoru czy Wielkie Schody, ale zdecydowanie nie robią dużego wrażenia. Nie lepiej jest na błoniach, bo w tamtych rejonach praktycznie brak zapadającego w pamięć terenu. Jedynym takim miejscem jest chatka Hagrida. Ogólnie bardzo rozczarowujące, biorąc pod uwagę dziesiątki miejsc, w których J.K. Rowling zabierała czytelników i które samym opisem wprawiały w ruch tryby wyobraźni. 

Ważne są poukrywane za każdym rogiem sekrety. Ukryte drzwi, zapadnie, przejścia schowane za obrazami i wiele więcej. Potwornie łatwo je znaleźć, co trochę psuje wrażenie. Prawie wszystkie takie przejścia odblokowuje się znanym z filmów zaklęciem Alohomora, co nie współgra dobrze ze zautomatyzowanym czarowaniem. Odblokowanie sekretu polega po prostu na wycelowanie w potencjalne miejsce myszką, a Harry zrobi wszystko za nas. Nie ma mowy o zagadkach.

Mimo braku wyzwania, to wszystko to dosyć fajny element, a wnętrza niektórych ukrytych pokoi są pomysłowe i nieraz zabawne. Warto też ich szukać, gdyż dostarczają graczowi fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta, które pełnią rolę waluty. 

Bardzo ciekawym dodatkiem są również karty sławnych czarodziejów, które poukrywane są w całym zamku. Poza ciekawostkami o sławnych postaciach z uniwersum, zwiększają też poziom życia głównego bohatera oraz nawet otwierają drogę do większej ilości sekretów.

Harry Potter i złota era platformówek 3D

Czym jest Harry Potter i Komnata Tajemnic poza magią i miejscem akcji? Gatunkowo, gra ta jest platformówką i to naprawdę kompetentną. Być może poruszanie się po zamku i okolicach nie należy do zbyt skomplikowanych, ale wszelkie wyzwania czasowe lub specjalne lokacje, stworzone na potrzeby misji dostarczają sporo zabawy.

Harry Potter 2
Harry Potter i Komnata Tajemnic – screen gry z Reddita, użytkownik pastadudde

Harry bardzo zręcznie wspina się na występy i półki. Do tego czuć jego ciężar, trzeba się rozpędzić, aby gdzieś doskoczyć dalej. Ponadto widać, że twórcy dobrze się bawili w projektowaniu niektórych poziomów, bo są bardzo pomysłowe. Wyzwanie czasowe Spongify, związane z dywanami wybijającymi gracza kilka pięter w górę? Istny majstersztyk.

Wpływ sentymentu

Harry Potter i Komnata Tajemnic jest dalekie do ideału. A nawet do dobrej gry. Posiada w swojej strukturze kilka mocnych elementów, ale inne wypadają bardzo miernie. Jednak mimo wszystko, każdy fan wspomina tę grę bardzo dobrze. Wpływ sentymentu robi tutaj bardzo dużo na korzyść gry, razem z uwielbianym przez wielu uniwersum wykreowanym przez J.K. Rowling. 

Gry o młodym czarodzieju mają niezwykłego pecha. Od 2011 roku, czyli od premiery Insygniów Śmierci przez długie lata nie powstała żadna produkcja. Prawie żadna, bo wyjątkami są gry mobilne w uniwersum, ale ten rynek rządzi się swoimi prawami, a i jakość tych gier nie była zbyt wysoka. Złą passę przerwało głośne Dziedzictwo Hogwartu, ale do tego czasu fani mogli albo czekać, albo zagrywać się w poprzednie części. 

I mimo wszystko warto to zrobić. Przymykając oko na kilka niedoróbek oraz zakładając, że to 17-letnia gra, można czerpać radość z grania. Szczególnie jeśli jest się fanem Harry’ego Pottera.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze