Teardown – łamigłówka, którą rozwiążemy wyrzutnią rakiet

0
3

Teardown jest niezależną grą wydaną w 2022 roku przez szwedzkie studio Tuxedo Lab. Produkcja zachwyciła graczy dopracowaną, voxelową grafiką i świetnym systemem zniszczeń. Jednak ten tytuł to znacznie więcej nic zwykłe niszczenie czego popadnie w zasięgu wzroku.

Niesamowita destrukcja 

Nie ma co kłamać, Teardown jest jedną z lepszych gier na rynku, jeśli chodzi o model zniszczeń. Jeszcze przed 2022 rokiem, gdy społeczności zostało zaprezentowane demo technologiczne, produkcja odbiła się szerokim echem w branży. Mamy do czynienia z voxelowym sandboxem rozgrywającym się na niewielkich mapach, gdzie wszystko (dosłownie wszystko) możemy zrównać z ziemią.

Teardown
Teardown – własny zrzut ekranu

Wszelkie budynki, drzewa, pojazdy czy cała infrastruktura miejska są obiektami fizycznymi, podlegającymi manipulacji. Oznacza to, że gdziekolwiek położymy, dla przykładu, bombę, silnik gry zasymuluje to położenie i obliczy reakcje całego otoczenia na nasze działanie. Jest to na tyle precyzyjne, że możemy pozbywać się konkretnych części obiektów: zniszczenie podpory wieży ciśnień doprowadzi do jej runięcia, co potencjalnie uszkodzi wszystkie okalające budynki.

Jest to możliwe, dzięki zastosowaniu voxeli – drobnych sześcianów. Cały świat jest z nich skonstruowany, a każdy z tych sześciokątów jest symulowany osobno. Tworzy to niesamowite wrażenie, gdy w wyniku naszych działań za jednym zamachem zniszczymy ¼ mapy. Niestety, dosyć mocno obciąża to kartę graficzną, a jeszcze bardziej procesor, ale taka technologia musi iść razem z ceną.

Nie tylko wybuchy 

Gra sama w sobie robi wrażenie jako symulator rozbiórek, ale na dłuższą metę taki typ rozgrywki byłby nudny. Na szczęście, twórcy nie poszli na łatwiznę i narzucili cel zniszczeniu oraz nadali sens całej produkcji, przypominający grę logiczną.

W grze wcielamy się w pracownika firmy rozbiórkowej, której nie wiedzie się dobrze. Szukając zarobku, łapiemy się nielegalnych, ale dobrze płatnych zleceń. Czasami misje polegają rzeczywiście na burzeniu wszystkiego wokół. Ale znacznie częściej sprawa jest bardziej skomplikowana. 

Zadania skupiają się wokół skoków. Celem często jest kradzież konkretnej rzeczy lub szeregu przedmiotów. Szkopuł w tym, że po podniesieniu tego, co mamy ukraść, włącza się licznik, a my mamy dokładnie minutę na zebranie wszystkiego i odjechanie z miejsca zdarzenia. Ważne jest więc przygotowanie sobie jak najkrótszej i optymalnej trasy. Gracz zaczyna kombinować: czy zrobienie dziury w tej ścianie skróci mi trasę? Wysadzenie tego budynku oczyści mi drogę?

Teardown
Teardown – własny zrzut ekranu

Teardown ma swój unikalny pomysł na rozgrywkę, który jest podyktowany jego mechaniką. I robi to świetnie. Trzeba się nakombinować, coś zniszczyć, wysadzić parę budynków, wjechać w coś autem. Gdy wszystko pójdzie, jak należy, satysfakcja jest gwarantowana. 

Teardown i jego narzędzia zniszczenia

W produkcji jest dostępnych mnóstwo narzędzi urozmaicających zniszczenie. Od klasyków, jak młot rozbiórkowy, bomby czy dynamit po wyrzutnie rakiet, nitroglicerynę oraz pojazdy. Co do tych ostatnich, trzeba wspomnieć, że jak na produkcję, która nie jest grą samochodową, posiada bardzo przyjemny model jazdy. 

Tytuł oferuje mnóstwo najróżniejszych narzędzi, których odkrywanie to frajda sama w sobie. Może trochę naciągane, ale można w to też wliczyć fizykę gry. Budowle skonstruowane są z różnych materiałów, a ceglany magazyn zachowa się inaczej niż drewniana chatka. Ten pierwszy wymaga potężniejszej siły ognia, aby został zburzony, natomiast drugi zdmuchnie z powierzchni ziemi byle podmuch wiatru lub mniejszy pożar.

Teardown
Teardown – własny zrzut ekranu

Ciekawym jest to, że odłupane fragmenty nie znikają tak po prostu: po jednej misji cała mapa wala się w gruzie, które również są symulowane. Możemy każdy z takich podnieść i wykorzystać w jakiś inny sposób – nawet ułożyć kopiec, jeśli ktoś ma taką ochotę. To sprawia, że jednym ze sposobów przenoszenia cięższych przedmiotów w inne miejsce jest rozłupanie go na małe fragmenty i noszenie w rękach. Tylko nie ma sposobu, aby te przedmioty złączyć z powrotem w całość, trzeba mieć to na uwadze.

Sandbox niemal idealny

Teardown to sandbox pełną gębą. Mnóstwo misji, wiele map, zupełna dowolność w podejściu do problemu. Wadą jest jednak powtarzalność zadań. Czasami można odnieść wrażenie, że którąś misję z rzędu robimy to samo. Na szczęście znużenie nie trwa aż tak długo, ponieważ twórcy serwują jakieś urozmaicenia, nawet po dwudziestu godzinach kampanii – czy to kolejne narzędzia, jakaś nowa mapa i tym podobne.

Ponadto, poza fabularną kampanią, mamy dostęp do setek, a nawet tysięcy kreacji stworzonych przez graczy. Nowe pojazdy, mapy, bronie czy narzędzia, a nawet fanowskie scenariusze. Do tego bardzo łatwe wgrywanie modyfikacji sprawia, że Teardown to gra na dziesiątki albo serki godzin.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze