Sezon 2012/13 w Ekstraklasie na długo zostanie zapamiętany przez kibiców z Bielska-Białej. Podbeskidzie weszło w te rozgrywki jako drużyna z zaledwie rocznym stażem w elicie i natychmiast wpadło w wir dramatycznej walki o ligowy byt. Kampania okazała się jedną z najtrudniejszych w krótkiej historii Górali – zakończyła się jednak niezapomnianym cudem wiosennym
Katastrofalna runda jesienna
Jesień 2012 roku była dla bielskiego klubu prawdziwym koszmarem. Przez całą pierwszą część sezonu Podbeskidzie zgromadziło zaledwie sześć punktów, odnosząc tylko jedno zwycięstwo w piętnastu meczach. Drużyna tkwiła na samym dnie tabeli, a eksperci oceniali jej sytuację jako niemal beznadziejną. Słabe wyniki i narastająca presja kibiców zmusiły władze klubu do działania. Klub przeprowadził serię zmian szkoleniowców. Pracę stracił najpierw Robert Kasperczyk. Jego obowiązki tymczasowo przejął asystent Andrzej Wyroba, a następnie stanowisko trenera objął Marcin Sasal. Żadnemu z nich nie udało się jednak wyhamować spadkowego trendu. Cała piłkarska Polska postrzegała Podbeskidzie jako pewnego spadkowicza.
Cud pod Klimczokiem
Po zwolnieniu trenera Sasala klub zatrudnił Dariusza Kubickiego, który wcześniej pracował w Sibir Nowosybirsk. Nowy szkoleniowiec szybko poprawił grę drużyny. Podbeskidzie dobrze przepracowało okres przygotowawczy i mocno zaczęło rundę wiosenną, m.in. wygrało z Jagiellonia Białystok. Zespół grał solidnie i nie notował wpadek z silniejszymi rywalami, co dawało nadzieję na utrzymanie. W marcu 2013 roku Kubicki zdecydował się wrócić do pracy w Rosji i odszedł z klubu. Jego decyzja osłabiła drużynę, która dopiero zaczęła łapać stabilizację. Władze zaczęły szukać nowego trenera — propozycje odrzucili Jerzy Engel oraz Ryszard Tarasiewicz. Ostatecznie zespół przejął Czesław Michniewicz. Michniewicz rozpoczął pracę od remisu z Korona Kielce, a w kolejnych meczach odniósł ważne zwycięstwa na wyjazdach. Dużą rolę w ofensywie odegrał Robert Demjan, który regularnie zdobywał bramki. Trener próbował też zmotywować drużynę, wykorzystując m.in. film Miracle oraz dokładne analizy taktyczne. Dzięki temu Podbeskidzie zaczęło zmniejszać stratę do bezpiecznych miejsc w tabeli.
W dalszej części rundy forma zespołu się pogorszyła i drużyna ponownie znalazła się w trudnej sytuacji. Pojawiły się opinie, że wcześniejsze wyniki były efektem pracy Kubickiego. Mimo to Michniewicz kontynuował swoją pracę i przygotowywał zespół do kolejnych spotkań. Na końcu sezonu Podbeskidzie zaskoczyło i wygrało trzy ostatnie mecze, w tym z Lech Poznań. Dzięki temu drużyna utrzymała się w lidze, wyprzedzając m.in. Ruch Chorzów. Ten niespodziewany sukces nazwano „Cudem pod Klimczokiem”. Po ostatnim meczu piłkarze świętowali utrzymanie w prosty sposób, zatrzymując się po drodze na stacji benzynowej.
Fenomenalny wiosenny pościg
Runda wiosenna przyniosła zupełnie nowe oblicze Podbeskidzia. Drużyna zdobywała kolejne punkty wygrywając przy tym z faworyzowanymi: Górnikiem, Jagiellonią czy Lechią Gdańsk i systematycznie zaczęli wspinać się po tabeli w tempie, które zaskoczyło wszystkich komentatorów. Górale sukcesywnie zmniejszali dystans do strefy bezpieczeństwa. i ostatecznie zapewnili sobie utrzymanie w Ekstraklasie. GKS Bełchatów po ośmiu latach spędzonych w elicie musiał pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową – a to właśnie Podbeskidzie wypchnęło go za burtę.
Szczęśliwy koniec
Sezon 2012/13 był dla Podbeskidzia próbą charakteru, którą klub zdał z wyróżnieniem. Górale udowodnili, że nawet z wydawałoby się beznadziejnej sytuacji można wyjść obronną ręką. Wywalczone utrzymanie stało się fundamentem pod kolejny sezon 2013/14, w którym drużyna osiągnęła najlepszy wynik w swojej historii – dziesiąte miejsce w Ekstraklasie.


