Osada to książka, która przenosi czytelnika do maleńkiej wsi, gdzie spokój codziennego życia przerywa seria tajemniczych morderstw. Surowa zima odcina mieszkańców od świata, a jedyną osobą, która może coś zrobić jest podporucznik Jan Ryś.
Niezamknięta sprawa
Michał Śmielak, który jest autorem książki, już od pierwszych stron trzyma czytelnika w napięciu. Jest rok 1978, Osadę nawiedza wyjątkowo sroga zima, która odcina jej mieszkańców od reszty kraju. W tym samym czasie ginie młoda dziewczyna. To wydarzenie początkuje serię brutalnych morderstw. Podporucznik Jan Ryś wraz z osiemnastoletnim Michałem, podejmuje próbę rozwiązania zagadki. Jednak sprawa zaczynają się komplikować. Główny podejrzany nie przyznaje się do zarzuconych mu zbrodni, natomiast mieszkańcy Osady nie dopuszczają do siebie myśli, że to ktoś innym może być mordercą.
Tak wyglądają niektóre rozdziały danej książki. Inne natomiast przenoszą czytelnika do współczesności. Jan Ryś kończy swoją karierę w policji. Pewnego dnia odwiedzają go „koledzy” po fachu. Pracują oni w archiwum X. Próbują wyjaśnić, co stało się w Osadzie, dlatego zależy im na rozmowie z byłym policjantem. Jan zgadza się im pomóc, przez co dawne demony wracają…
Idealny na zimę
Tę książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Jest to jeden z tych kryminałów, które najlepiej czytać późną zimową porą, kiedy śnieg za oknem nie pozwala o sobie zapomnieć. Już sam fakt, że akcja dzieje się w tak zwanej „zimie stulecia”, nadaje historii dodatkowego mroku i pobudza wyobraźnię czytelnika. Podczas lektury najbardziej zaintrygowała mnie postać Michała. To właśnie on znał tam wszystkich, i to jego „znajomych” dopadł straszny koniec. Jeśli natomiast chodzi o Jana Rysia, to nie był to bohater, który wzbudził moją sympatię, powiem nawet więcej… nie ufałam mu. Ale czy słusznie?
Ciekawym i udanym zabiegiem jest zmiana czasu. Choć do gustu bardziej przypadły mi fragmenty z roku 1978, to jednak części, w których Jan Ryś stara się przekazać swoją wiedzę policjantom z archiwum X dają do myślenia. To dzięki nim czytelnik może przybliżyć się do rozwiązania zagadki jeszcze przed skończeniem książki. A skoro o zakończenia mowa, aż takiego obrotu spraw to się nie spodziewałam. Myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po książki Michała Śmielaka.



