Zachwycające „Chicago” w Teatrze Variete [recenzja]

Wojciech Kościelniak świetnie wywiązał się z trudnego zadania przeniesienia Chicago z Broadway’u do naszego otoczenia. Musical wciąga widza od pierwszej sceny. Zachwyca zwłaszcza piękna i oryginalna choreografia, która wraz ze świetnymi wykonaniami utworów, pełni tu kluczową rolę. Za pomocą ruchu tancerze dopowiadają historie, wspaniale przekazując emocje i niejako hipnotyzując widza.

Chicago jest światowym przebojem scen musicalowych. Jego prapremiera w reżyserii Boba Fosse’a miała miejsce w 1975 roku na Broadwayu. Musical powstał na podstawie sztuki teatralnej z lat 20-tych napisanej przez reporterkę Chicago Tribune, Maurine Dallas Watkins. Opisała ona historię dwóch kobiet, które trafiają do więzienia i stają przed sądem za morderstwa. Jedna z nich została oskarżona o zabicie usiłującego ją zgwałcić kochanka (pierwowzór postaci Roxie Hart), a druga, artystka kabaretowa, o zastrzelenie w samochodzie swojego partnera (Velma Kelly).

Premiera Chicago Krakowskim Teatrze Variete odbyła się 25 listopada 2017 r. My mieliśmy przyjemność obejrzeć musical 8 grudnia.

Chicago to opowieść o morderstwie, chciwości, przemocy, wyzysku i zdradzie, czyli o wszystkich rzeczach, które bliskie są sercu każdego człowieka. Można być pewnym, że opowieść ta pochłania bez reszty. Twórcom wersji krakowskiej musicalu udało się wydobyć z tekstu Boba Fosse’a i Fred’a Ebba’a wszystko co najciekawsze, pokazując, iż jest on wciąż bardzo aktualny. Świetnie ukazuje relacje międzyludzkie i nasz dziwny świat którym rządzi pieniądz, kłamstwo i manipulacja. To właśnie w nim nawet z kryminalisty można zrobić celebrytę.

ZMYSŁOWA CHOREOGRAFIA I FENOMENALNA OBSADA

Choreografia przygotowana przez Ewelinę Adamską-Porczyk sprawiła, że taniec nie był tylko dodatkiem, tłem wydarzeń, a ich integralną częścią, wyjaśnieniem i dopełnieniem padających ze sceny słów i dźwięków.

Teksty piosenek przetłumaczone przez Wojciecha Młynarskiego brzmią znakomicie.

Obsada została dobrana fantastycznie. Aktorzy bardzo dobrze wyglądają i poruszają się. Ich ciała świetnie współtworzą scenografię, którą wraz z kostiumami przygotowała Anna Chadaj.

Główne bohaterki zostały mistrzowsko zagrane przez Alicję Kalinowską (Roxie Hart) i Katarzynę Osipuk (Velma). Obie Panie zachwycają głosem, a ich uroda i wdzięk przykuwają uwagę nie tylko męskiej części widowni. Z wypiekami na twarzy śledzi się ich perypetie. Rolę małżonka Roxy, Amos’a Hart’a wcielił się Krzysztof Broda-Żurawski. Świetnie pokazał naiwność, ślepą miłość do żony i oddanie jej. Jego solowy występ w utworze Pan Celofan był wzruszający i pozwolił nam lepiej zrozumieć tę postać. 

W iście broadwayowskim stylu w rolę prawnika, Billego Fleana, robiącego wszystko dla pieniędzy wcielił się Michał Staszczak. Znakomicie ukazał jego wyrachowanie i zdolność manipulacji ludźmi. Wykorzystuje on do swoich celów media, w tym zauroczoną nim dziennikarkę Mary Sunshine – w tej roli niesamowity Michał Pasternak, który zachwyca zarówno aktorsko jak i wokalnie.  

Niezwykle podobał mi się również Krzysztof Suszek w roli Mistrza Ceremonii oraz Marie Napieralska w roli Mamy Morton.

W musicalu jest kilka momentów szczególnie zapadających w pamięć. Jednym z moich ulubionych jest zbiorowa scena z żeńskiego bloku więzienia w Cook County. Kobiety, które tam przebywają, zostały skazane za morderstwo i w utworze Więzienne tango w porywający sposób przedstawiają swoje historie.

ZESPÓŁ MUZYCZNY, WIZUALIZACJE

Nie można nie zauważyć ogromnie ważnej roli jaką spełnia w Chicago rewelacyjny, czternastoosobowy zespół muzyczny dyrygowany przez Sebastiana Bernatowicza (gra również na fortepianie). Niesamowicie budowali klimat musicalu. Pozytywne wrażenia wzbudza fakt, że muzyków nie ukrywał orkiestron.

Wyświetlane na podłodze animacje autorstwa Sławomira Fąfary z Atomy Studio wręcz zachwycały. Znakomicie współgrały one z występującymi na scenie artystami, potęgując doznania. Często jednak to właśnie podłoga „kradła” uwagę widza, ale te efekty naprawdę przyciągały wzrok i wpisywały się w wydarzenia odgrywające się na scenie.

Świetnym pomysłem jest „wciągnięcie” publiczności do akcji spektaklu. W ten sposób można poczuć się częścią tej historii, a nie tylko biernym, niezauważalnym obserwatorem. Nie godzi się zdradzać szczegółów, powiedzieć jednak można, że zabieg ten jest bardzo efektowny.

REFLEKSJA KOŃCOWA

Dziwi, że występ nie zakończył się owacją na stojąco, gdyż artyści z całą pewnością na nią zasługiwali. Zamiast oklasków na stojąco publiczność nagrodziła występ długimi i entuzjastycznymi brawami.

To była nasza pierwsza wizyta w Krakowskim Teatrze Variete i na pewno nie ostatnia. Chicago podbija serca, a i sam teatr bardzo przyciąga uwagę. Jest on znakomitym przykładem na to, że nie potrzeba ogromnej sceny, żeby zachwycić widza.

Recenzja dotyczy spektaklu z 8 grudnia 2017 r. z następującą obsadą:

Katarzyna Osipuk jako Velma
Alicja Kalinowska jako Roxie
Kamil Krupicz jako Fred
Jakub Sielski jako Fogarty
Krzysztof Broda Żurawski jako Amos
Justyna Jeleń jako Liz
Mafa Flaunnette jako Annie
Iga Rudnicka jako June
Magda Szczepanek jako Hunyak
Beata Śliwińka jako Mona
Krzysztof Suszek jako Harrison
Mariola Napieralska jako mama Morton
Michał Staszczak jako Billy Flean
Michał Pasternak jako Mary Sunshine
Anna Pacocha jako Go to Hell Kitty
Krzysztof Tyszko jako Harry
Karol Pruciak jako Aaron
Jacek Wazelin jako Sędzia
Paweł Góralski jako Kleryk sądowy

Artykuł zawiera opinię autora.