Poruszenie wyobraźnij, czyli „The Prisoner” Brooka i Estienne

The Prisoner
fot. Joan Marcus

Opowieść, a może nawet legenda opowiedziana w Afganistanie, dała początek spektaklowi The Pisoner w reżyserii Petera Brooka i Marie-Hélène Estienne. Młody człowiek popełnił niewypowiedzianą  zbrodnię, za którą spotkała go kara. Został skazany na więzienie, ale po namowach jego kara uległa zmianie. Miał on spędzić swój wyrok naprzeciwko więzienia, na pustyni. Nieustannie opierając się pokusie odejścia. 

The Prisoner Brooka i Estienne

Obsada, jak i scenografia jest bardzo skromna i wystarczająca. Pięciu utalentowanych aktorów, pochodzących z Afryki, Meksyku, Indii i Anglii grają w spektaklu jedenaście postaci. Widzowie spotkali się z zaskakującym minimalizmem. Teatr w ostatnich latach został zaśmiecony efektami świetlnymi, scenografią, a nawet muzyką i symbolami. Dlatego na początku spektaklu widz nie umie odnaleźć się w prostocie przekazu. Zupełne oczyszczenie i ponowne uruchomienie wyobraźni obserwatora. Naturalne chodzenie Mavusa  (Omar Silva) po ruinach więzienia i spoglądanie w dal przykuwa uwagę. Czy Mavuso patrząc się na widownie parzy na więzienie, czy na nas? Wszystko zależy od widza, od jego odczuć. Reżyser daje możliwość wyboru, nie narzuca jednej drogi. Prostota z jaką została opowiedziana ta historia umożliwia obserwatorom na własne przemyślenia. Czym jest więzienie? Czym jest więzienie w nas samych?

Cisza

W spektaklu nie usłyszymy muzyki. Jedynie dźwięki lasu mogą przypominać nam melodię. Dlatego podziwiamy ten spektakl jak dzieło sztuki. Wstrzymujemy oddech żeby napawać się ciszą i odczuwać napięcie aktorów na scenie. W spektaklu wiele razy pada słowo naprawa. Gdy Mavisa odwiedzają ludzie i pytają się dlaczego tutaj jest, on opowiada: Jestem tu po to, aby naprawić. Tak kazał mu mówić jego wuj – Ezechiel (Hervé Goffings). Jest to najmniej pretensjonalna odpowiedź jaką moglibyśmy sobie wyobrazić. Nie wkraczamy tutaj w etykę, ale znów w ciszę i odczuwanie. Instynktownie czujemy, że jedyną rzeczą, którą może teraz zrobić Mavuso, to naprawić to, co zniszczył. Zniszczył w sobie. 

Miłość

Podświadomie osądzamy winnego i jego rodzinę za wszystkie czyny. Szukamy w spektaklu symboli, moralności, religii. Nie znajdziemy jej. Brook opisuje miłość. Miłość ojca do syna, ojca do córki, syna do ojca, córki do ojca, Ezechiela do rodziny brata. Osadzenie akcji w nieznanym, odległym kraju, w przeszłości, która nie jest określona, daje do myślenia, że tej miłości nie należy osądzać. Jest to największa wartość, która kryje się w ludzkim życiu – miłość. Daje nam to do  zrozumienia Ezechiel, który wielokrotnie powtarza, że widział miłość brata do córki i dlatego nic z tym nie zrobił. Nadia (Kalieaswari Srinivasan) kochała ojca i jego dziecko, które urodziła. Nie wydawajmy wyroków, tylko przeżywajmy. Niestety w dzisiejszych czasach, człowiek nie umie nie osądzać. Peter Brook w rozmowie z Alisą Solomon mówi jako reżyser o tetarze – Oczywiście. To jest nasze więzienie. Nic na to nie poradzimy.

Realizatorzy

Tekst i reżyseria: Peter Brook, Marie-Hélène Estienne
Światła: Philippe Vialatte
Elementy scenografii: David Violi
Asystentka kostiumów: Alice François
Występują: Hayley Carmichael, Hervé Goffings, Vasanth Selvam, Omar Silva, Kalieaswari Srinivasan
Obsada premierowa: Hayley Carmichael, Hervé Goffings, Hiran Abeysekera, Omar Silva, Kalieaswari Srinivasan
Produkcja: C.I.C.T. – Théâtre des Bouffes du Nord
Koprodukcja: National Theatre (Londyn), Instytut im. Jerzego Grotowskiego (Wrocław), Ruhrfestspiele Recklinghausen, Yale Repertory Theatre (New Haven), Theatre for a New Audience (Nowy Jork)
Język: angielski, z polskimi napisami
Premiera: 6 marca 2018, Teatr Bouffes du Nord
Czas trwania: 70 min

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here