10 najbardziej niezapomnianych momentów Axla Rose’a

Jedni go kochają, inni nienawidzą. Jedni wręcz rozpływają się nad jego wokalem, drudzy znowu narzekają, że brzmi jak charczący silnik samochodowy. Niektórzy uważają, że jest jednym z najlepszych frontmanów rockowych, a inni oskarżają go o upadek hardrockowej potęgi.  Axl Rose – bo o nim mowa – obchodzi dzisiaj 57. urodziny i z tej okazji przygotowaliśmy dla Was 10 najbardziej niezapomnianych momentów Axla Rose’a. Zapraszamy do lektury!

1. Występ w “The Ritz”, 1988

Występ, który można śmiało po tych wszystkich latach ogłosić koncertem, który rozpoczął wielką karierę Gunsów. Dość mocno wstawieni, ale dalej trafiający w nuty Slash i Duff, milczący i jak zawsze spokojny Izzy, wiecznie uśmiechnięty Steven za perkusją i Axl, który podczas tego koncertu wzniósł się na istne wyżyny frontmenowania. Dialogi z publicznością, świecenie seksownym torsem, niesamowita forma wokalna, a do tego popularny “snake dance”, który wtedy został po raz pierwszy przedstawiony szerszej widowni. Połączmy ze sobą te wszystkie rzeczy, a do tego dorzućmy fakt, że cały koncert był transmitowany przez MTV. To musiało się udać.

2. Słynny koncert w St. Louis, 1991

Ostatnimi czasy media przebiegła informacja, że Jack White i Misfits wypowiedzieli wojnę ludziom nagrywającym ich koncerty. Zarówno White, jak i Glenn Danzig (wokalista wspomnianej wcześniej grupy) wymyślili genialny sposób polegający na trzymaniu telefonów w specjalnych woreczkach zamykanych magnetycznie. Jednakże numerem jeden w kategorii walki z nagrywaniem pozostanie już chyba na zawsze Axl Rose. W końcu, co może być lepsze od samodzielnego rzucenia się na fana, który nagrywa koncert? Szkoda tylko, że całe to wydarzenie zakończyło się przerwaniem koncertu i zamieszkami, ale jak to mawiają – cel uświęca środki!

3. Wielki powrót, Rock In Rio, 2001

Niczym nowym nie będzie przedstawienie faktu, że w 1993 Gunsi zaczęli się powoli rozpadać. Konflikty między muzykami, niedotrzymywanie kontraktów i inne poglądy muzyczne w końcu spowodowały odejście Slasha oraz Duffa, co dla wielu jednoznaczne było z końcem Guns N’ Roses. Axl natomiast wydał kilka listów, w których wyjaśnił, że dalej będzie kontynuował pracę z zespołem, wystąpił razem z Brucem Springsteenem w 1994 na ceremonii wprowadzenia Johna Lennona do Rock and Roll Hall of Fame i… zniknął. Przez kolejne siedem lat, ze strony wokalisty fani nie uświadczyli ani słowa. Niektórzy zaczęli mówić, że Axl stracił głos, niektórzy że waży 200 kg i boi się pokazywać ludziom, a inni znowu, że muzyk dawno już zmarł. Tymczasem, Rose w 2001 zaliczył wielki comeback i to podczas jednego z największych festiwali muzycznych na świecie. Zmartwychwstałe Guns N’ Roses  wystąpiło bowiem wtedy jako headliner Rock In Rio. Bez Duffa i Slasha, ale za to z tajemnicznym Bucketheadem i groźnie pomalowanym Robinem Finckiem. Nowy line-up z całą pewnością podzielił wtedy opinie fanów zespołu, ale przyznać Axlowi trzeba jedno. Skurczybyk urządził jeden z największych powrotów w dziejach muzyki.

4. Gala VMA, 2002

Zespół powraca po wielu latach przerwy, wyprzedaje większość koncertów na zbliżającej się trasie, a w składzie ma piekielnie utalentowanych muzyków. Ponadto, Gunsi zostają zapowiedzeni jako główna gwiazda gali “Video Music Awards”, więc mogą pokazać swój powrót na skalę światową. Co mogło zaprzepaścić tę szansę? Cóż, tutaj w roli głównej wchodzi Axl Rose. Wokalista przyszedł na galę z chorym gardłem, a przed samym koncertem nie zjawił się na żadnej próbie zespołu. I tak oto Gunsi z piszczącym Axlem na czele zostają pośmiewiskiem roku 2002, a wydanie “Chinese Democracy” ponownie się oddala.

5. Axl w roli konferansjera, VMA 2006

Cztery lata później Axl ponownie pojawia się na gali “Video Music Awards”. Tym razem nie w roli wokalisty, a… konferansjera! Rose zatrudniony został bowiem w roli człowieka, który przedstawiał zespół “The Killers”. Oczywiście zrobił to w swoim bezprecedensowym stylu i przy okazji zaprezentował światu swój najnowszy image. Swoiste połączenie przyjemnego z pożytecznym, brawo panie Rose!

6.  Cisza po wydaniu “Chinese Democracy”, 2008

Po długim czasie oczekiwania, w 2008 roku na świat wychodzi pieszczotliwie przygotowywane dziecko Axla, czyli “Chinese Democracy”. A co robi większość muzyków przy okazji wydania płyty? Oczywiście wydaje single, produkuje teledyski, wyjeżdża w trasy koncertowe i bierze udział w wielu innych akcjach promocyjnych. Co natomiast robi Axl? Zezwala na wydanie płyty, a następnie siedzi cicho przez rok, nie promuje wydawnictwa w żaden sposób, a w trasę koncertową rusza dopiero pod koniec 2009 roku.  A szkoda, bo jestem przekonany, że gdyby tylko dorzucić trochę promocji do “ChD”, to z całą pewnością byłaby teraz bardziej szanowana i znana pośród fanów Gunsów.

7. Foch podczas koncertu w Dublinie, 2010

Wcześniej w tekście przeczytać mogliście o słynnym incydencie w St. Louis podczas którego zezłoszczony Axl rzucił się z wściekłością na fana podczas koncertu. Mimo upływu lat, Axl zachował swój temperament i do teraz swoim zachowaniem na koncercie potrafi zadziwić niejednego fana. Idealnym przykładem może być tutaj koncert w Dublinie z 2010 roku. Axl pogniewał się tam na fanów, którzy rzucali butelki na scenę i postanowił “ukarać ich” fochem, który objawił się swoistym olaniem koncertu. Wokalista przestał bowiem cały koncert w jednym miejscu (czasami zmienił pozycję, by oprzeć się o scenę) i cały koncert wyglądał bardziej jak wielka próba zespołu, na którą wpuszczeni zostali fani.

 

8. Rock & Roll Hall of Fame, 2012

W 2012 roku ogłoszono, że Guns N’ Roses zostanie włączone do Rock & Roll Hall of Fame i z tej okazji na galę zaproszeni zostają wszyscy członkowie klasycznego line-upu. Do pewnego momentu wszyscy spodziewali się, że w końcu, po 19 latach Axl, Slash i Duff po raz kolejny pojawią się razem na jednej scenie. Jednak, Axl nie byłby chyba sobą, gdyby potulnie zgodził się na czyjąś prośbę, więc odrzucił zaproszenie na galę. Tłumaczył to między innymi tym, że “Guns N’ Roses, to obecni członkowie zespołu” i że “czułby się niehonorowo, jeśli oni nie zostaliby włączeni do Hali Sław”.  Godna podziwu postawa, tylko pytanie brzmi, czy rzeczywiście głównie to kierowało Axlem podczas pisania odmowy? Tego się nigdy nie dowiemy. Natomiast pozostali byli członkowie zespołu zaprosili do występu Mylesa Kennedy’ego (wokalistę solowego zespołu Slasha) i razem z nim wykonali kilka piosenek.

9. Axl w roli wokalisty AC/DC, 2016

Kwiecień 2016, świat obiega szokująca informacja, że AC/DC kończy współpracę z dotychczasowym wokalistą, Brianem Johnsonem, a rozpoczyna z Axlem Rosem.  Zewsząd od razu zaczynają dochodzić krytyczne głosy w stylu “Axl przecież już nie umie śpiewać”, czy “Axl przecież jest za gruby żeby występować z AC/DC”, a fani z Portugalii zaczynają masowo oddawać bilety w obawie przed blamażem. Jakże wielkie było zaskoczenie wszystkich, gdy wokalista GN’R okazał się niesamowicie dobrym zastępcą Johnsona. Śmiało można powiedzieć, że podczas występów w AC/DC Axl przeżywał swoją drugą młodość. Nagle znowu zaczął biegać po scenach, powrócił do luźnych ciuchów (podczas koncertów GN’R zazwyczaj występował w skórzanych kurtkach zapinanych po samą szyję i okularach zakrywających 3/4 twarzy), a co najważniejsze, jego głos znowu zaczął brzmieć jak w latach dziewięćdziesiątych. Jak dla mnie, jedna z największych niespodzianek w świecie muzyki rockowej.

10. Rekordowy koncert w Inglewood, 2017

Wszyscy dobrze wiemy, że w  2016 roku Slash oraz Duff wrócili do szeregów Guns N’ Roses i reaktywowane trio ruszyło w trasę “Not In This Lifetime”. Jak można było się domyśleć, zespół wyprzedawał olbrzymie stadiony (zahaczył nawet o Gdańsk), a koncerty przynosiły niesamowicie wielkie zyski. Podczas całej trasy, zespół raczył fanów około dwu i pół/ trzygodzinnym setem, składającym się z największych hitów i najsłynniejszych coverów, ale największą petardę Axl zostawił na sam koniec. Inglewood, 29 listopada 2017, ostatni koncert przed przerwą w koncertowaniu. Zespół wychodzi punktualnie na scenę i…. daje CZTEROGODZINNE SHOW, podczas którego prezentuje około 37 piosenek, bijąc przy tym swój rekord, jeśli chodzi o długość koncertu. Coś niesamowitego biorąc pod uwagę, że Axl miał już wtedy 55 wiosen na karku.

 

 

Jak widać powyżej, Axl Rose z całą pewnością jest jedną z najbardziej barwnych postaci w świecie rocka i chyba już zostanie taki na stałe. Nie zmieniły go lata sławy, nie zmienił okres ciszy, nie zniszczyły go także liczne skandale i kłótnie. Zatem, Axl – nie zmieniaj się, żyj nam sto lat i liczymy na kolejne niesamowite koncerty, takie jak ten w Chorzowie!

 

źródło zdjęcia – oficjalna galeria zdjęć Guns N’ Roses dokumentująca trasę “Not In This Lifetime”

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o