Kilka barw dramatu „Wesele”

Ponadczasowy, łamiący schematy i granice. Odważnie stawiający czoła nieprzychylnej krytyce i koneksjom społecznym. Dramat polski Stanisława Wyspiańskiego Wesele od pokoleń zachwyca i wzrusza nawet najbardziej wybredne podniebienia teatralne i nie tylko.

Dzieło, którego premiera odbiła się głośnym echem. Marzec roku 1901, Wesele pojawia się na deskach Teatr Miejskiego w Krakowie. Już wtedy produkcja była wyjątkowa. Obsada aktorska złożona z Aleksandra Zelwerowicza, Andrzeja Mielewskiego, Heleny Sulimy, Józefa Kotarbińskiego, Kazimierza Kamińskiego oraz Wandy Siemaszkowej spotkała się przed premierą, ąż na sześciu próbach. Wyspiański, jaki główny koordynator całego spektaklu wykorzystał umiejętność gry światłem, aby nadać zwykłej atrapie izby ciepło prawdziwej gospody oraz mrok atmosfery dramatu.

Nieostrożny Wyspiański

Sama premiera miała charakter spektaklu. Obecna wówczas w opinii plotka zwiastująca pojawienie się na deskach teatru realnych postaci, na których bazował Wyspiański przy pisaniu dramatu. Przyciągającym okazał się też zaplanowany akompaniament kapeli grającej na rzeczywistym historycznie weselu.

Oprócz estetycznego i społecznego zadziwienia, Wesele nie pozostało obojętne dla świata polityki. Wyspiański jakby zapomniał, że tematy polskości i walki o niepodległość były wówczas zakazane, a wszelkie nawet nawiązania stały się tematem tabu.

Jednak dramat o wiele większe zainteresowanie wywołał pod względem tematyki rozłamu między inteligencją i chłopstwem. Jak dobrze wiemy z omawiania dramatu na etapie nauczania przedmaturalnego jest to działo o charakterze psychologicznym. Rys bohaterów oraz używane po dziś dzień cytaty odnoszące się do uroków wsi, komicznych nieporozumień oraz politycznych nawiązań czynią dramat arcydziełem edukującym obywateli.

Rzeczywiste odpowiedniki bohaterów Wesela nie podzielały jednak tego zachwytu. Osobistości takie jak Lucjan Rydel utyskiwały na brak poszanowania ich prywatności i godności osobistej. Helena Rydel jeszcze przed premierą postarała się o zmianę imion jej córek, na których wzorował się Wyspiański.

Ponadczasowość Wyspiańskiego

Chyba każde pokolenie Polaków odnajdzie w budowie dramatu coś dla siebie i umiejętnie to wykorzysta. Niezmienność opisów społeczeństwa tkwiącego w marazmie, które nie może się zorganizować i porozumieć jest pożyteczna. Jest tak jedynie niestety pod względem scenopisarstwa, jednak z punktu widzenia obywatelki tego kraju – zatrważające.

Białołęcki Teatr Pijana Sypialnia

Twórcy tej inscenizacji mocniej skupili się na postaciach damskich. Zabieg miał na celu nawiązać do bieżącej tematyki w społeczeństwie, dotyczącej roli kobiety w świecie. Brak w niej typowej dla teatru ciągłości wydarzeń, jest to bardziej żywy odpowiednik wystawy rysopisów emocjonalnych.

Teatr Śląski w Katowicach

Ciekawej inscenizacji dramatu podjął się Radosław Rychcik. Przeniósł on akcję z polskiej wsi spokojnej do irlandzkiego pubu. Obraz pełen jest  wrzasków, pijaństwa i przemocy. Zamiast konfliktu na lini chłopi – inteligencja, na przeciw siebie stają lojaliści i republikanie.

fot. Krzysztof Lisiak

Również bohaterowie zyskują nową historię. Pan Młody to kryminalista, który obecnie zajmuje się organizacją wycieczek po Belfaście. Tak ta wersja, jak i oryginalna przechodzą zmianę. Odłączają się od sobie znanej społeczności, aby pojąć za żonę przedstawicielkę kontr-grupy.  W tym przypadku jest to dziewczyna pochodząca z katolickiej rodziny robotników. Gospodarz i Rachela mają mocne powiązania z militarną grupą IRA, Dziennikarz jest prezenterem BBC, a Poetą staje się irlandzki noblista.

 

Teatr Telewizji raz jeszcze

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, Teatr Telewizji podjął się trudnej próby zainscenizowania raz jeszcze Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Było to drugie podejście e od czasów Andrzeja Wajdy. Tym razem reżyserem był Wawrzyniec Kostrzewski.

fot. TVP

Tym razem, autorzy również deklarują chęć wyprowadzenia społeczeństwa z otchłani nieświadomości. Wzywa do wygłaszania sprzeciwu obywatelskiego wobec wydarzeń toczących się miedzy niewidocznie rozróżnionymi warstwami społeczeństwa.

Kostrzewski przy adaptacji dzieła pod czasy współczesne najbardziej skupia się na sprawach najistotniejszych, dotyczących historii Polski, społeczeństwa i jego tradycji.

Pomimo licznych zmian w rekwizytach, ich liczebności i przesłaniu, jak i korekty gry aktorów, przesłanie i historia dramatu pozostają najbliżej oryginału.

Teatr Słowackiego w Krakowie

Przedpremierowo na deskach krakowskiego teatru adaptacja Wesela w reżyserii Gézy Bodolaya ukazała się w 2007 roku. Węgierski reżyser już niejednokrotnie sięgał do polskiej twórczości.

Dzięki podjęciu próby inscenizacji dramatu Wyspiańskiego przez zagranicznego artystę, nabrał on uniwersalności. Bodolay pokazuje nie tyle naród polski, co przywary, jakie są w ludziach każdej nacji. Nie ważne, w jakim przekładzie będziemy zaznajamiać się z przedstawieniem, zawsze znajdziemy coś charakteryzującego naturę ludzi z całego świata.

Węgier odziera postaci z ich doniosłego romantyzmu, bohaterskości. Nie targają nimi zapał i waleczność, a niewyjaśnionej genezy zapalczywość i wybuchowość. Również przestrzeń jest przeistoczona na wzór współczesności, co tylko podkreśla ponadczasowość problematyki dramatu.

Największą zmianą, jaką zaprowadził Bodolay była zmiana upiorów. Są one nieodzownym elementem utworu Wyspiańskiego, metaforą targających poszczególnymi bohaterami rozterek. Symbolizują one również dzieje Polski. W oryginale pojawiają sie one i znikają, nie pozostawiając po sobie dużych emocji. Te w inscenizacji węgierskiej są mocne. Pozostawiają po sobie ślad w formie rad udzielanych biesiadnikom. Jednak nie są one postaciami znanymi, ot szarymi bojownikami, zmuszonymi niegdyś do walki. Ich świat jest całkowicie oddzielony od teraźniejszości, obserwują one wszystko ze strychu.

Również aspekt podziału warstw, został zmieniony z trudnych zapewne do przełożenia tekstów dialogów, na ogólny gwar. Nikt nikogo nie słyszy, ani nie słucha. ważne żeby było z przytupem. W tym przypadku zamysł Wyspiańskiego powiódł się, choć inną drogą. Bodolay przez ową zmianę nadaje dramatowi elastyczność względem czasów współczesnych. Węgier zastosował wiele zmian w samej symbolice, aby uczynić możliwym pełnowartościowe przeniesienie dramatu na uniwersalny grunt międzynarodowy. jednak wszystkie najważniejsze symbole zostały zachowane, jak upadek moralności, brak gotowości do działania, rozłam w społeczeństwie, egoizm, itp.

Pomimo wielu zmian w odniesieniu do oryginału, adaptacja Bodolaya zasługuje na uznanie. Przeniesienie klasyka literatury polskiej na deski teatru międzynarodowego było trudnym przedsięwzięciem. Samo przełożenie dialogów, z którymi niejeden Polak ma trudność, jest majstersztykiem. jedynie chocholi taniec wydaje się zostać pominięty w swojej doniosłości, a przecież jest kluczową symboliką w dramacie Wyspiańskiego. Przynajmniej tak zawsze mówiono.

Krakowski Narodowy Stary Teatr

Inscenizacja w reżyserii Jana Klaty wprowadza w organizację dramatu wiele estetycznych dodatków. Zmiany obejmują zarówno scenografię, charakteryzację, dialogi oraz muzykę.

fot. Jakub Porzycki

Właśnie aspekt muzyczny jest najbardziej istotny. Odważnym krokiem ze strony reżysera było włączenie do pracy zespołu Furia. Gatunkowo black metal, pomieszany ze stoner rockiem tworzy mroczny klimat dramatu, kreaując czasem również poczucie nadciągającej katastrofy. Teksty utworów są inspirowane wprost z linijek dramatu, co często zastępuje poboczny opis akcji. Stanowi również komentarz do wydarzeń.

Niektóre rekwizyty budują odczucie komiksowości, co dzieli publikę miedzy krytyków, dopatrujących się w tym zabiegu umniejszenia na doniosłości dramatu. Inni jednak widzą w tym nowatorski zabieg, przybliżający widzowi problematykę utworu. Same owacje po spektaklu na deskach Starego Teatru pokazują, jak bardzo działo przypada publice. Wesele przecież miało być dla obywateli, a nie koneserów. Przybliżać martwiące przemiany i zwyczaje społeczeństwa, skłaniając je tym samym do analizy swojego postępowania.

Tutaj również pojawiają się zmiany w grze aktorskiej. Zawiszą Czarnym jest półnaga kobieta, mamy tu więc wprowadzenie bohaterskiej postaci kobiecej. Chocholi taniec, choć w hierarchicznie różny od tego z oryginału, opiera się na niesłychanie dobrej i pełnej emocji gry młodej ekipy. Nawiązując do nagości, to pojawia się ona dosyć często jak na inscenizację klasycznego, młodopolskiego utworu. Nie są to stricte odsłonięte części ciała, a na przykład założone na genitalia kształty, które z daleka tworzą iluzje całkowitego odkrycia męskości. Możliwe, że zabieg ten miał być poruszający, przełamujący pewne bariery. Jednak w dzisiejszych czasach, gdzie teledyski w większości bazują na wyeksponowanych ciałach, jest to tani zabieg. Na pewno zbyt sztampowy, jak na tego wymiaru twórczość.

Wesele na zawsze pozostanie smutnym obrazem przywar społeczeństwa, nieważne jakiej nacji. Pokazuje to miedzy innymi łatwość, z którą reżyserzy inscenizują dramat pod dyktando czasów współczesnych. Kto spisał się w tym najlepiej ciężko stwierdzić. Wszystkie formy odegrania dzieła są godne podziwu i mają w sobie coś oryginalnego. Wydaje się jednak, że najciężej jest odwzorować to zgodnie z oryginałem. Może jest to jednym z czynników skłaniających do uwspółcześniania go.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here