Girli: Ten album to odbicie piłki w stronę hejterów

0
1
źródło: facebook/girlimusic

Millie Toomey, znana jako Girli, kilka lat temu podbiła serca słuchaczy przebojowym singlem More The Friend, opowieścią o miłości do osoby, którą mamy za przyjaciela. Hyperpopowy singiel był zaledwie przedsmakiem dalszej drogi pochodzącej z Londynu artystki. Angielka przyjedzie do Polski promując najnowszy krążek It’s just my opinion. Wokalistka opowiedziała nam między innymi o ostatnim wydawnictwie, swojej muzycznej drodze i tworzeniu jako osoba ze srodowiska feministycznego i LGBT.

Wojciech Miśkiewicz: Mamy już twój najnowszy krążek It’s just my opinion. Po jego przesłuchaniu dochodzę do wniosku, że rozprawiasz się na nim z osobistymi problemami, ale przez wszystkim robisz duży krok jako twórca. To już nie tylko taneczny hyper-pop, ale też inspiracje rockiem, są też ballady.

Millie „Girli” Toomey: Tak, taki był właśnie zamiar. Chociaż wychodziło to naturalnie. To dla mnie nawet logiczny krok, bo zawsze czułam w sobie punkową energię, punkowy vibe’a. Chciałam sprawdzić się w otoczeniu żywych instrumentów. Myślę, że moi odbiorcy są gotowi na taki misz masz dźwięków i inspiracji. Wydaje mi się, że przez taki sposób wyrazu lepiej mi do nich trafić.

W.M. Eksperymenty z gitarowym graniem to też ścieżka, którą inne artystki też podążają. Pokazała to choćby Halsey, której obecnie koncerty aspirują bardziej do rockowych show, a nie popowych jak na początku jej kariery. To też zmienia rodzaj pracy pod czas koncertu. Żywe instrumenty, współpraca z zespołem to coś zupełnie innego niż kiedy wychodzisz samotnie z podkładem na scenę. Jest łatwiej czy trudniej?

M.T: Mój zespół to obecnie poza mną gitarzysta i perkusja. Jest łatwiej, bo przyjemniej i ciekawiej grać mając interakcje na scenie. Brzmi to lepiej to raz, dwa też chłopaki wnoszą swoje spojrzenie do moich piosenek. Fani też mają bardziej urozmaicone show. Często aranże różnią się od tych studyjnych, przez to koncerty teraz a kilka lat temu są innymi doznaniem. Zespół pozwala odświeżyć oryginalne wersje.

W.M. Twój najnowszy album nazywa się w tłumaczeniu To tylko moja opinia. Na swój sposób zdejmujesz z siebie odpowiedzialność za swoje słowa tak go nazywając.

M.T. To trochę zaczepny tytuł, z drugiej strony bardzo inspirowałam się hejtem i trollami w internecie. To odbita piłeczka w ich stronę. To koresponduje z tym, co sama pisze. Dużo w mojej twórczości i wpisach online o feminizmie, prawach środowiska LGBT, polityce. Trochę się wstawiam (śmiech). Mam mnóstwo hejterów, osób które życzą mi najgorszych rzeczy. Więc ten tytuł to trochę specjalnie poszukiwanie kontrowersji i odzewu.

W.M. Mówisz o swojej aktywności w internecie. Artyści powinni być społecznie, politycznie zaangażowani?

M.T. Polityka i sztuka dla mnie są nierozerwalnie połączone. Wielu się ze mną nie zgodzi, ale według mnie nie można być neutralnym. Jeżeli tworzysz, nie ważne w jakiej dziedzinie sztuki, wyrzucasz co masz w sobie. W tym opór i niechęć do zjawisk w swoim otoczeniu. A to już stawia ciebie jako stronę w dyskusji w danym temacie. Moje piosenki zawsze były dla mnie środkiem wyrazu.

W.M. To jak rzuć w tym podzielonym świecie? W całym zachodnim świecie są dyskusje między lewicą w prawicą, różnymi ruchami. To tworzy ostre konflikty. A naszym „przeciwnikiem” może być ktoś z rodziny kogo kochamy, przyjaciel, sąsiad którego lubimy,

M.T. Tak czy inaczej bez rozmowy, komunikacji nie dojdziemy do pokoju i zrozumienia. Żyjemy w patriarchalnym, kapitalistycznym świecie, który korzysta z wyzysku drugiego człowieka. A złego indywidualizmu z człowieka nie usuniemy tak szybko. Ale wszystko co dobre – bliskość, zrozumienie, intymność zawsze zaczyna się od rozmowy. Życzliwości, budowy społeczeństwa nauczymy się jedynie odrzucając to co szkodliwe w dzisiejszym świecie. A jedność jako ludzie osiągniemy jedynie odrzucając prymat pieniędzy i rywalizacji.

W.M. Trudnym też tematem jest kobietobójstwo, w Polsce podobnie jak na przykład we Włoszech toczyła się głośna dyskusja na ten temat. Jak jest na Wyspach?

M.T. To wstydliwe, ale w Wielkiej Brytanii nie porusza się szeroko tego tematu. Zamiast tego w kontekście bezpieczeństwa kobiet, pompuje się poglądy rasistowskie, antyimigracyjne. A znacznie więcej kobiet pada ofiarą zabójstw i przemocy ze strony obecnych lub byłych partnerów, mężów. To olbrzymi problem, a u nas jest to pomijane. Walka z przemocą powinna rozpoczynać się w już w szkołach. Powinno się mówić o zgodzie w aspekcie seksualnym, o szacunku dla cielesności drugiej osoby. Na krążku mam piosenkę na ten temat Slap on the wrist. To gitarowy kawałek w którym krzyczę. Szybko go napisałam bo aż ulewał się ze mnie gniew na otaczającą przemoc. I okazuje się, że wiele osób na koncertach czuje podobnie. Więc nie jest to tylko moja frustracja.

☕
Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze