Świadectwo miłości – V Symfonia Gustava Mahlera

V Symfonia Mahlera
Fot. Materiały prasowe

Miłość pojawia się w sztuce bardzo często. Stanowi ona inspirację dla wielu dzieł i artystów. Tak właśnie stało się w przypadku V Symfonii Mahlera.

Wielkie uczucie do Almy Schindler przyczyniło się do powstania dzieła. Kobieta ta pojawiła się w życiu kompozytora niczym objawienie. Byłą niezwykła, inteligenta i intrygująca. Niczym famme fatale. Poznali się 7 listopada 1901 roku, a trzy tygodnie później Mahler oświadczył się Almie. Ślub wzięli w marcu. Ona także była artystką – studiowała kompozycję, czasem nawet razem pracowali. Nie był to niestety łatwy związek.
14 lutego obchodziliśmy dzień zakochanych. Jest to święto amerykańskie, bynajmniej nie polskie. Lecz jeśli potraktujemy je jako dzień poświęcony miłości, nabiera ono innego wydźwięku. Miłość bowiem to jedno z najważniejszych uczuć w życiu człowieka. Bez niej nie ma niczego. To ona nadaje sens naszemu życiu, tworzy je barwnym i pięknym. Ma wiele odcieni, czasem jest uskrzydlająca, czasem wręcz przeciwnie – trudna i przynosząca cierpienie. Ale jakże potrzebna i cenna. Najpiękniejsza to ta bezinteresowna, tzw. agape.

Mahler marzył o szczęśliwym życiu z Almą, tak jak miał nadzieję, że V Symfonia spodoba się publiczności. Niestety oba marzenia nie spełniły się…

V Symfonia uznawana jest za jedno z najsłynniejszych dzieł Mahlera. Powstawała w latach 1901-1902, głównie podczas okresu wakacji spędzonych w Maiernigg (mała wiejska miejscowość na południu Austrii). Był to przełomowy okres w życiu artysty. Silne i burzliwe emocje powstałe pomiędzy Almą a Mahlerem znalazły odbicie w V Symfonii. W swoich pamiętnikach Alma napisała o kompozycji: „To był mój pierwszy pełen udział w jego życiu i dziele…”.

Adagietto

To właśnie z tej symfonii pochodzi burzliwe, pełne uczuć słynne Adagietto, stanowiące czwartą część symfonii. Miłość spotyka się tam ze śmiercią. Ponad 70 lat po powstaniu dzieła motyw muzyczny z tej części wykorzystał w swoim filmie Luchin Visconti, opowiadając o równie niespełnionej i nieuchwytnej miłości, aczkolwiek zaczerpniętej od Tomasza Manna (Śmierć w Wenecji ).

Symfonia słynie również z solowej partii trąbki otwierającej całe dzieło. Pojawia się tam motyw rytmiczny nawiązujący do wstępu również V Symfonii Beethovena. Lecz to nie jedyna cecha zbliżająca oba te dzieła. Zarówno w jednym jak i drugim króluje dramatyzm i tragizm, który w finale ustępuje triumfowi i zwycięstwu. W obu też tonacja wyjściowa różni się od finałowej – dzieła rozpoczynają się w trybie minorowym , aby zakończyć się durowo, co podkreśla optymistyczny wydźwięk dzieł.

Budowa dzieła

Sama budowa kompozycji także przełamuje schematy. Zamiast klasycznego czteroczęściowego układu, symfonia posiada pięć części ujętych w trzy „rozdziały”:

I. Marsz żałobny

„W burzliwym ruchu, z gwałtownością” – część szybka (Stürmisch bewegt, mit grösster Vehemenz)

II. Scherzo
III. Adagietto
Rondo-Finale

W dziele możemy zaobserwować przejście poprzez cały wachlarz emocji. Od ponurej i dramatycznej pierwszej części, poprzez taneczne i bardziej optymistyczne scherzo – co podkreśla zastosowanie rytmu walca i ländlera, aż do miłosnego Adagietta i triumfującego Finału.

Odbiór V Symfonii

Symfonia ukazała się drukiem w roku 1904 – podjęło się tego wydawnictwo Peters w Lipsku. Potem wydano jeszcze co najmniej dwie poprawione wersje dzieła. Światowe wykonanie miało zaś miejsce 18 października 1904 roku w Kolonii – dyrygował wówczas sam kompozytor. Niestety nie spotkało się ono z przyjaznym przyjęciem. Mahler po wykonaniu dzieła wypowiedział następujące słowa:

Nikt tego nie zrozumiał. Chciałbym wykonać to dzieło 50 lat po mojej śmierci…

Dopiero po wielu latach dzieło zyskało swój blask – jak to często bywa z twórczością która wyprzedza swoje czasy. Temat Adagietta był jeszcze wykorzystywany wiele razy. Spotykamy go choćby w filmie Olej Lorenza Georga Millera. Używali go także łyżwiarze figurowi, m.in. Tessa Virtue i Scott Moir podczas Zimowej Olimpiady w 2010 roku.

Symfonia doczekała się bardzo wielu wykonań i nagrań. Ciekawostką jest tradycja długości wykonania Adagietta przez wielu dyrygentów. Sam Mahler wykonywał ją w ciągu około 7 minut. Ale już Simon Rattle 9,5 minut, Karajan 12, zaś rekordową długość zyskało komercyjne nagranie dokonane w Berlinie przez Bernarda Haitinka – 13,5 minuty.

Symfonia po dziś dzień zyskuje wielkie uznanie. Według wytwórni Naxos to najczęściej nagrywana symfonia Mahlera. To jak głębokie przeżycia wzbudza dzieło, podkreślają wypowiedziane słowa przez Herberta von Karajana: „… Słuchając wykonania tej symfonii zapominasz o czasie. To doświadczenie pewnej transformacji. Fantastyczny finał niemalże zmusza do wstrzymania oddechu…”.