„Cały proces twórczy to wiecznie rozciągający się balon” – wywiad ze Swiernalisem

Zdjęcie wykorzystane dzięki zgodzie Kayax | Fot. Michał Pańszczyk

Swiernalis – czyli Paweł Swiernalis – to samouk z Suwałk. Jest zarówno tekściarzem, multiinstrumentalistą i wokalistą. Właśnie wydał drugi album studyjny w swojej muzycznej karierze – Psychiczny fitness. Udało się nam porozmawiać… nie tylko o płycie.

Hej!

Cześć Jagoda!

Bardzo się cieszę, że nadarzyła się okazja na rozmowę. A jest o czym pogadać… bo wydałeś swój drugi album – Psychiczny fitness. Jak się czujesz?

Czuję ogromną ulgę, bo raz, że czekaliśmy na to bardzo długo, kilkukrotnie zmieniając datę premiery… a dwa, z tego powodu, jak finalnie prezentuje się album. Wydaję mi się, iż wszyscy, którzy na nim pracowali, czują podobnie. Natomiast… gdzieś z tyłu głowy mam od kilku dni świadomość, że wydanie albumu to dopiero początek – najtrudniejsze i najpiękniejsze dopiero przede mną!

Tego ci życzę! W końcu, zbierasz same dobre recenzje.

Owszem, faktycznie są dobre, ale czekam też na krytykę, bo to lubię równie mocno jak komplementy.

Skąd pomysł na taką nazwę albumu?

Psychiczny fitness to sformułowanie doskonale opisujące to, co działo się ze mną przez czas dzielący mnie od Draumy. To także ukłon w stronę Michała Wiraszki i jego tekstu do Zapachu Wrzątku, gdzie pada sformułowanie „miejski fitness”. To wszystko gdzieś bulgotało w mojej głowie przez dłuższy czas… aż w końcu, pomiędzy kandydatami na nazwę albumu, wyłonił się właśnie ten tytuł!

Dobrze, że wspomniałeś o Draumie, ponieważ została ona wydana cztery lata temu. W międzyczasie pojawiły się nowe single czyli Pergamin oraz Blizny. Czy to oznacza, że praca nad Psychicznym fitnessem, biorąc pod uwagę czas, była wymagająca?

Tak, okazało się to bardziej wymagające, niż zakładałem. Cały proces twórczy, organizacyjny i wszystko z tym związane to wiecznie rozciągający się balon, który nie zwiastuje szybkiego zakończenia spraw. Z biegiem czasu dostrzegam też, że im jestem starszy, tym bardziej moje plany lubią nie wypalać, mutować się i wydłużać, więc przyzwyczajam się. Niemniej po tych czterech latach nie żałuję ani chwili, która okazała się przesunięciem premiery w czasie.

Im jesteś starszy, tym bardziej plany mogą się zmieniać… Mówisz o mnie?

Chyba tak.

To dobrze, że nie jestem sama.

Nie jesteś!

Powiedziałeś jednak coś istotnego. O rozciągającym się balonie… i oprócz niego, słychać oraz czuć różnicę między DraumąPsychicznym fitnessem. Dojrzałeś jako artysta, człowiek?

Na pewno. Spokorniałem, zacząłem patrzeć inaczej na świat i ludzi. Zrozumiałem, że spokój może uratować nierzadko. Muzycznie zacząłem inaczej patrzeć na kompozycje, dotarło do mnie, iż nagrywanie albumu zespołowo jest fantastyczną sprawą, a dzielenie się sukcesem tylko wzmacnia więzi. Więc na pewno dojrzałem na obu tych płaszczyznach.

Poznałam ciebie przez utwór Blizny i poległam. Mam wrażenie, że zaśpiewałeś o mnie. Czujesz się czasem jako „głos wielu ludzi”? Że za pomocą swoich kawałków, śpiewasz to, czego inni raczej by nie powiedzieli światu?

Wiesz, jeśli chodzi o teksty… w sumie jestem egoistą i piszę o sobie i o tym co bezpośrednio dotyczy mnie. Często, coraz częściej, spotykam się z informacjami od ludzi, że tak jak ty odnaleźli się emocjonalnie w tym o czym śpiewam. Jest to bardzo miłe, bo nigdy nie starałem się kierować uniwersalizmem w przekazie, tylko raczej szczerością. Z drugiej strony czuję odpowiedzialność, że ktoś może wziąć sobie te słowa mocno do serca.

W pewnym sensie odpowiedziałeś już na moje kolejne pytanie, albowiem zamarłam, gdy usłyszałam Ogrodnika, po czym zaczęłam płakać. Jak tobie się udaje tworzyć takie twory do bólu prawdziwe i szczere?

Nie zastanawiam się nad tym, po prostu piszę to co czuję i nie tworzę biznes-planów czy wyliczeń ze wzorów. Jedni są architektami i projektują mosty, ktoś inny jest doskonałym kierowcą i bezpiecznie wozi ludzi… A ja staram się wpuszczać w ludzi emocje i tym ich podlewać.

Wobec tego, jak się współpracowało z Piotrem Roguckim?

Wspaniale! Od lat Piotr jest dla mnie artystą, który pokazuje jak być sobą i zdobywać kolejne punkty na mapie rozwoju jak muzyk. Jego kariera muzyczna towarzyszyła mojemu przechodzeniu z nastolatka do prawie-dorosłego-człowieka. W międzyczasie poznaliśmy się prywatnie i okazało się, że jest super gościem. Gdy padł pomysł nagrania wspólnie utworu wyszło na jaw, iż pasuje to stylistycznie i jemu, i mnie. To naprawdę wspaniała sytuacja, zarówno muzyczna, jak i międzyludzka.

A co powiesz o współpracy z innymi artystami – SzymonmówiŻurkowski i Joanna Bielawska?

Żurkowski Szymonmówi to moi wieloletni przyjaciele, z Joasią również znamy się kilka lat i uwielbiam ich za to jacy są, ale też za to co robią. Z Łukaszem znamy się od dziecka, jeździliśmy razem na skateparku i wieczorami marzyliśmy o tym, że kiedyś będziemy mieli zespoły, a dziś wydajemy razem piosenkę – coś wspaniałego! Szymon to osoba, którą obserwuję od początków jego działań artystycznych i na zasadzie przyjacielskiego współzawodnictwa dopingujemy się do działań oraz pomagamy sobie. Asia to wspaniała kobieta, z niesamowitym talentem i głosem, która pojawia się na mojej drugiej już płycie, a ja czekam aż kolejny raz wyda coś wspaniałego i zakwitnie.

Czy w planach jest wydanie kolejnego singla?

Zdecydowanie tak! Ale jak już mówiłem – plany lubią żyć swoimi życiami.

Jak się „żyje” i pracuje artystycznie w dobie pandemii? Masz jakieś plany czy, w tej chwili, stawiasz na spontaniczność?

Hmmm… Planów mam mnóstwo, ale codziennie są weryfikowane przez rzeczywistość. Ja jestem raczej niespokojną duszą i albo coś robię cały czas, albo osiadam na mieliźnie i bunkruję się sam ze sobą wycofując się z życia. A życie w pandemii bez koncertów, ludzi, wydarzeń… to dramat. Z drugiej strony wiem, że mogło być gorzej. Kombinujemy cały czas trasę na jesień i dodatkowe działania promocyjne, bo dziś wydać po prostu album to niedopieszczenie muzyki.

Ujawniłeś o sobie wiele – powiedziałabym nawet, że są to fakty wręcz szokujące – w #Hot16Challenge2. Pokazałeś swoją odwagę, ale czy nie bałeś się tego?

Słuchaj, jakoś nie mam z tym problemu, bo nie powiedziałem o niczym, o czym nie chciałbym aby ludzie wiedzieli. Będąc artystą w pewnym stopniu zgadzasz się na bycie osobą bardziej publiczną niż inni, gdyż śpiewasz o sobie, pokazujesz swoją twarz i to co robisz. Żyjemy w czasach Instagrama, gdzie każdy wrzuca jakieś prozaiczne rzeczy na relacje, a później kompulsywnie sprawdza kto to oglądał i kto zareagował. Ja zaś pogodziłem się z paroma faktami w moim życiu. Druga sprawa jest taka, że rap to muzyka jak żadna inna – szczera, więc z szacunku do tego gatunku pracowałem właśnie szczerością. W swoim wykonaniu.

Chciałbyś wydać kiedyś piosenkę Obce łóżka? Może na kolejną płytę albo taki troszkę singiel – chociażby w serwisach streamingowych?

Tak, nawet mieliśmy nagrać ją na ten krążek, ale jakoś stało się tak, że tego nie zrobiliśmy. Póki co jest z tego fajna sytuacja koncertowa, ale to miłe, że pytasz.

Dobrze zrobiłam…

Prawda!

Długo walczyłeś o swój sukces? A może wciąż czujesz, że „to jeszcze nie to” i chcesz więcej?

Wciąż walczę. Po wydaniu Draumy myślałem, że teraz już tylko z górki… (pusty śmiech) Teraz wiem, że nic nie jest dane raz na zawsze, a bycie muzykiem w tym kraju to maraton po kruchym lodzie. W pełni świadomie zdaję sobie sprawę, że teraz dopiero zaczyna się praca na sukces. Mógłbym osiąść na laurach i powiedzieć, że wydanie drugiej płyty to coś nadzwyczajnego, ale raczej podkasałem rękawy i walczę dalej!

Obyś nie przestawał walczyć. Teraz troszkę się powtórzę, lecz nie umiem inaczej.  Jesteś artystą tworzącym do bólu szczerą prawdę. Powiedział ktoś już tak do ciebie? Skąd czerpiesz tyle sił?

A może to raczej brak sił? Wiesz, jak cię coś przytłacza to masz kilka opcji – na przykład możesz usiąść, załamać ręce i tak trwać. Ja chyba wolę przerobić te emocje na teksty oraz muzykę i z tym iść do ludzi, próbując pomóc sobie, a także innym. Wiele osób mówi, że identyfikuje się z tym, co słyszy, więc mi przypadła rola katalizatora, filtra tych emocji.

Jaki jest Paweł Swiernalis prywatnie, kiedy – chociaż na chwilę – gasną światła reflektorów?

O to powinnaś spytać tych, którzy mnie znają. Myślę, że jestem pogodnym typem, który wprowadza w życie pierwiastek szaleństwa, dba o swoich ludzi i często przyjmuje rolę błazna. Chyba jestem zdystansowanym człowiekiem z dziwnym poczuciem humoru i nie lubię narzekania.

Jesteśmy całkiem podobni do siebie!

Cieszy mnie to, bardzo!

Dobrze, czas na ostatnie, chyba najbardziej lekkie, pytanie… W jaką grę wideo teraz grasz? (śmiech) Bo to, iż jesteś graczem… to więcej niż pewne.

O… (długi śmiech) W zasadzie jedyna gra, w jaką gram, to Call Of Duty – chwilę przed „lockdownem” kupiliśmy z moją dziewczyną Playstation. Wtedy rozpocząłem moją karierę żołnierza, którą kiedyś zaszczepił we mnie mój brat – Piotrek, kiedy byłem u niego w odwiedzinach. I tak do dzisiaj gram sobie z Piotrkiem i kilkoma znajomymi odpoczywając od codzienności i nie myśląc o tym, co ważne. Dopiero mając trzydzieści lat odkryłem, że gry wideo to naprawdę klawa rzecz.

Niesamowicie mnie ucieszyłeś tą odpowiedzią.

To super!

Jestem bardzo tobie wdzięczna za rozmowę, jesteś wspaniałym człowiekiem i artystą. Wszystkiego, co najlepsze, tobie życzę!

Dziękuję! Do zobaczenia.