Posłuchaj najlepszych utworów Muse z okazji urodzin Matta Bellamy’ego

Muse (22.06.2019) Tauron Arena Kraków | fot. Karolina Kiraga

Muse jest jednym z najpopularniejszych i najważniejszych zespołów na świecie. To własnie dzisiaj jego frontman obchodzi urodziny. 9 czerwca to dzień, kiedy wszyscy słuchają utworów Muse.

Matt Bellamy kończy dzisiaj 42 lata. Lider Mse jest artystą w pełnym tego słowa znaczeniu – jest multiinstrumentalistą, śpiewa i pisze teksty. Razem z Chrisem Wolstenholmem i Dominikiem Howardem tworzą zespół, który cieszy się ogromną popularnością na świecie. Trasy koncertowe Muse wyprzedają się w kilka minut, a stadiony i hale koncertowe wypełnione są po brzegi. Każda ich płyta zaskakuje nowym brzmieniem, głownie dlatego, że Matt, Dominic i Chris nie boją się łączyć ze sobą różnych gatunków muzycznych.

Matt Bellamy obchodzi dzisiaj urodziny i, aby to uczcić, zalecamy słuchać tego, co stworzył ze swoim zespołem. Mamy dla Was małe zestawienie najlepszych utworów Muse, których można słuchać bez końca, nie tylko w urodziny Matta Bellamy’ego. Kawałki są ułożone w przypadkowej kolejności.

Mercy

W Mercy Matt idealnie wciela się w rolę bohatera utworu, wkłada w niego całą duszę, wspaniale wyraża emocje.

Plug In Baby

W Plug In Baby usłyszymy jeden z najbardziej epickich riffów i zapadający się pamięć tekst, w którym nie brakuje emocji.

Bliss

Mimo że Bliss nie jest najbardziej znaną i charakterystyczną piosenką Muse, zasługuje na uwagę. Podbija serca niesamowitą melodią i ciekawym falsetem Matta.

Supremacy

Utwór z prawdziwym przesłaniem dla ludzkości. Już pierwsze słowa zostają w głowie: Wake to see Your true emancipation is a fantasy.

Supermassive Black Hole

Absolutnie porywający kawałek. Supermassive Black Hole słucha się każdą komórką ciała.

Undisclosed Desires

Mocny, dynamiczny utwór, który potrafi pobudzić do działania. Idealny dla każdego, kto kiedykolwiek poczuł się samotny lub zagubiony.

Time Is Running Out

Niezwykły utwór, którego każdy dźwięk ma ogromne znaczenie. Nie ma niepotrzebnych wypełniaczy. Dzięki Time Is Running Out niejeden fan zakochał się w Muse.

Knights Of Cydonia

Kawałek, którego wstęp zasługuje na wielkie oklaski. Zamykasz oczy i słyszysz galopującego konia. Kiedy obejrzysz teledysk, wszystko zgrywa się w jedną całość.

The Dark Side

Przykuwa uwagę synth-popowym brzmieniem, ale i tekstem wkurzonego, sfrustrowanego i samotnego bohatera.

Madness

Ten utwór to czyste szaleństwo. Zachwyca wyważoną aranżacją. Pół na pół retro i futurystyczny, ale z elektronicznym brzmieniem.

Uprising

Przez wielu uważany za najlepszy kawałek Muse. Słowa They will not force us, they will stop degrading us, they will not control us, we will be victorious zmotywują do działania każdego, kto zmaga się z odrzuceniem i byciem pomiatanym.

Starlight

Rewelacyjny beat, świetna gitara, fenomenalna perkusja, a do tego wszystkiego genialny wokal. Matt opisuje w piosence swoją tęsknotę za dziewczyną podczas ciągnącej się w nieskończoność trasy koncertowej.

Hysteria

Utwór rozpoczyna powalająca linia basu. Łączy w sobie popowe brzmienie z intensywnością charakterystyczną dla Muse.

Resistance

Tytułowa piosenka z piątego albumu Muse. Brzmi fenomenalnie, a tekst powala na kolana. I nie zepsuje tego fakt, że mogliśmy ją usłyszeć w filmie Zmierzch.

Dead Inside

Pierwszy singiel z albumu Drones, który rozpoczyna narrację całego albumu. Na początku historii poznajemy bohatera płyty, który traci nadzieję i staje się martwy w środku.

 

Gdyby zaistniała potrzeba ułożenia tych kawałków w kolejności od najlepszego do… tego mniej najlepszego, pewnie zadanie byłoby bardzo skomplikowane i skończyłoby się na tym, że lista tylko i wyłącznie by się znacznie wydłużyła. Muse jest zespołem kompletnym i niezastąpionym, który na żywo robi piorunujące wrażenie.

Sto lat, Panie Bellamy!

Gorące życzenia należą się Mattowi Bellamy’emu od każdego fana z całego świata. Wokalista robi świetną robotę tworząc, grając i śpiewając utwory Muse. Jest artystą kompletnym. Nie bez powodu pięć razy otrzymał statuetkę dla Najseksowniejszego faceta na NME Awards, a magazyn Total Guitar w 2010 roku okrzyknął go gitarzystą dekady. Życzmy mu więc, żeby pomysły nigdy mu się nie kończyły, energia nigdy nie opuszczała, a do tego życzymy, aby trasy koncertowe zawsze były tak samo obłędne, jak do tej pory.

Happy Birthday, Matt Bellamy!