Krzyk o pomoc czy nadzieja na lepsze jutro? One More Light 7 lat później

0
36

Walka z demonami, cierpienie i ból, nadzieja na lepsze jutro i w końcu światełko w tunelu. Tak można w skrócie określić One More Light. 19 maja mija dokładnie 7 lat od premiery ostatniego albumu zespołu Linkin Park.

Linkin Park jak nie oni

Album wyróżnia się na tle innych albumów zespołu. Podczas gdy większość muzyki zespołu uderza w mocniejsze tony, balansując na granicy hard rocka i metalu, utwory tworzące One More Light są spokojniejsze, stawiając bardziej na posługiwanie się tekstem jako sposobem przekazywania emocji. Halfway Right, Invisible czy Sorry for Now Brzmią niemal popowo, Good Goodbye to praktycznie hip-hop, a One More Light to spokojna ballada pozbawiona jakichkolwiek mocnych brzmień.

Dla każdego coś dobrego

Fani mocnych brzmień nie zostali jednak zostawieni z niczym. Nobody Can Save Me, Talking to Myself, czy Heavy zapewniają odpowiednią dawkę rockowych brzmień. Nie jest to poziom metalu jak w Numb czy Lost in The Echo, jednak cały album dalej ma bardzo wyraźne korzenie w mocniejszej muzyce. Poza tym, utwory Linkin Park to nie tylko same melodie, a przede wszystkim ich teksty i przekazywane emocje.

Emocjonalny rollercoaster

Lirycznie One More Light, tak jak każdy album zespołu, przekazuje masę skomplikowanych emocji. Nobody Can Save Me zabiera nas do głowy podmiotu lirycznego. Walczy on ze swoimi „demonami”, a jedynym, co powstrzymuje go przed poddaniem się, są znajomi i rodzina. Jednak podmiot liryczny w końcu pojmuje, że jedyną osobą, która może wygrać walkę i wyjść z mroku, jest on sam.

Good Goodbye opowiada o odejściu, o porzuceniu przeszłości i rozpoczęciu nowego życia. Następując zaraz po Nobody Can Save Me, słuchacz ma wrażenie kontynuowania poprzedniej historii, w której podmiot liryczny w końcu zaczął szukać pomocy i może w końcu liczyć na happy end.

Te nadzieje burzy Talking to Myself, napisane z perspektywy osoby bliskiej podmiotowi. Ten powrócił do swoich destruktywnych nawyków i ponownie zamyka się na świat zewnętrzny.

Battle Symphony i Heavy to utwory o podobnej tematyce. To swego rodzaju opis tego co przeżywa podmiot. Mówi o swoich problemach, o słuchaniu głosów w swojej głowie, ale jednocześnie wyraża akceptację swoich własnych problemów i niedoskonałości. Battle Symphony mówi o powolnym podnoszeniu się, Heavy natomiast o samej walce i obawach związanych z powrotem do normalności.

Wyodrębnione ogniwo

One More Light zupełnie nie pasuje do reszty albumu mimo swojego tytułu. Podczas gdy inne utwory w większości są raczej pogodne, One More Light mówi o życiu po stracie bliskiej osoby i cierpieniu z tym związanym. Napisany pod wpływem nagłej śmierci wieloletniej przyjaciółki zespołu Amy Zaret, utwór jest pożegnaniem z tymi, których już z nami nie ma.

Chris Cornell, Chester i 20 lipca

One More Light (zarówno sam utwór jak i cały album) nabrało nowego znaczenia kiedy dzień przed premierą życie odebrał sobie Chris Cornell, zaprzyjaźniony muzyk i wieloletni przyjaciel Chestera. Tego samego dnia zespół, występując na żywo, zadedykował utwór Cornellowi (to z tego wydarzenia pochodzi słynne nagranie Benningtona śpiewającego ledwie powstrzymując łzy). Dwa miesiące później, 20 lipca, samobójstwo popełnił Chester, a album stał się swego rodzaju listem pożegnalnym artysty.

One More Light 7 lat później

Mimo upływu lat album uderza jeszcze mocniej niż w momencie premiery, ze względu na Chester, którego już z nami nie ma. Zawarta w nim opowieść o walce z własną głową i nadziei na lepsze jutro zamiast optymizmem, napełnia smutkiem, że dla Benningtona nadziei i optymizmu było za mało.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments