Młodość, spontaniczność i masa energii! | Stach Bukowski – Czerwony SUV [recenzja]

Czerwony SUV

Uwielbiam ten moment, kiedy debiutujący zespół bądź artysta wypuszcza w eter swoje długowyczekiwane dzieło. Jednym z tych, którym mocno kibicowałem, był Stach Bukowski. Czy jego Czerwony SUV sprostał moim oczekiwaniom? Zapraszam do recenzji debiutanckiego krążka zespołu.

Stach Bukowski – Czerwony SUV

W końcu się doczekałem! Debiutancki krążek zespołu Stach Bukowski jest już na sklepowych półkach. Na to wydawnictwo czekałem z wypiekami na twarzy. Pierwsze single bardzo mi się spodobały i byłem bardzo ciekaw, czym zaskoczy nas zespół z Olsztyna. Kapelę tworzy trójka artystów – Stanisław Bukowski, który śpiewa i gra na perkusji, Agnieszka Kamińska grająca na basie oraz wywijający na gitarze Robert Ostoja-Lniski. Materiał do odsłuchu otrzymałem już jakiś czas temu i po wielokrotnym przesłuchaniu, mogę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi albumu Czerwony SUV.

Młodość górą!

Stach Bukowski wchodzi na muzyczne salony bez kompromisów, pełen szaleństwa i młodzieńczej werwy. Fascynacje klimatami retro wyczuwalne są na kilometr, od pierwszej do ostatniej piosenki na krążku. W czasach, kiedy wszyscy chcą brzmieć unikatowo i nowocześnie, taki powrót do korzeni ma swój urok. Czerwony SUV to bardzo spójny album, dobrze brzmiący i całkiem nieźle zaśpiewany. Polskie teksty też należy zaliczyć na ogromny plus. Bardzo cieszy mnie fakt, że coraz więcej zespołów decyduje się na tworzenie w języku polskim. Z uwagi na stopień skomplikowania naszego ojczystego języka, dużo trudniej napisać i zaśpiewać piosenkę po polsku, aniżeli po angielsku. Tym bardziej wielkie brawa dla Stacha za taką decyzję!

Stach Bukowski i klimaty retro

Jak wspomniałem wyżej, cały album oscyluje wokół stylistyki retro z elementami klasycznego rocka. Brzmienie oraz zabiegi produkcyjne nie są niczym unikatowym i oryginalnym, ale w tym przypadku nie muszą! Mimo że wszystko co słyszymy na Czerwonym SUV-ie już gdzieś było, to jest to opakowane w taki sposób, że jako produkt końcowy – brzmi świeżo. Na początku mówiłem, że pierwsze single brzmią fantastycznie. Szczególnie Lew – utwór, który otworzył zespołowi furtkę do dużej kariery. Ale wydany właśnie debiut broni się również innymi utworami. Z każdym kolejnym odsłuchem zmieniałem listę ulubionych piosenek. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam iż najsilniejsze emocje wzbudziły u mnie piosenki tytułowy Czerwony SUV ze znakomitym gitarowym wstępem, bardzo liryczny Ostatni raz oraz właśnie przebojowy Lew.

Goście, goście!

W Polskiej muzyce nie zdarza się często, że debiutujący zespół zaprasza do współpracy artystów z już ugruntowaną pozycją na rynku. Dlatego z dużym zaskoczeniem przyjąłem wiadomość, że gośćmi specjalnymi Stacha Bukowskiego będą Dawid Mędrzak z zespołu Sonbird oraz znakomity duet – Kwiat Jabłoni. Chapeau bas dla całej ekipy odpowiedzialnej za stworzenie tych kolaboracji! Obie piosenki należy zaliczyć do ścisłej czołówki na płycie, choć jeśli miałbym wskazać faworyta, to wybór padłby na utwór Noc zaśpiewany z Kasią i Jackiem z Kwiatu Jabłoni. W tej kompozycji świetnie uzupełniają się wokale Stacha i Kasi, całość dopełniona jest świetną ścieżką muzyczną oraz po raz kolejny… świetnym tekstem.

Ahh… te gitary!

Świetni goście to jedno, ale dobry zespół obroni się również bez nich. Nie mam wątpliwości, że Stach Bukowski to robi. Cały album brzmi inaczej niż wszystko, czego słuchałem w ostatnim czasie. Wielką robotę robią gitarowe riffy. Są one mięsiste, drapieżne, ale równocześnie bardzo melodyjne. To one nadają charakteru całemu krążkowi i to one powodują, że płyty słucha się tak lekko i przyjemnie. Warstwa muzyczna jest po prostu rewelacyjna, a trzeba zaznaczyć, że odpowiada za to tylko trójka muzyków. Jedna gitara, jeden bas i perkusja, a efekt jest powalający!

Muzyka na trudne czasy

Nie da się ukryć – aktualna sytuacja w Polsce i na świecie, nie jest zbyt optymistyczna. Wielu z nas przymusowo musi siedzieć w domu, kina i teatry są pozamykane. W takich okolicznościach jedynymi wytworami kultury, które możemy konsumować, to filmy, seriale i właśnie muzyka. Dobrze, że w tych trudnych czasach, większość krążków wychodzi zgodnie z planem, bo muzyki takiej jak ta po prostu potrzebujemy!

Nie wszystko wyszło idealnie

Nie byłbym sobą, gdybym nie doszukał się jakichkolwiek minusów recenzowanego dzieła. Czerwony SUV to bardzo dobry album, ale mam pewne ale… Mianowicie, najsłabszym elementem płyty jest niestety wokal. Stach nie jest najlepszym wokalistą w Polsce. Nie twierdzę tutaj, że muzyk nie potrafi śpiewać, ale jego głos jest bardzo specyficzny i trochę zajęło mi przyzwyczajenie się do jego barwy. Dopiero za 2-3 odsłuchu przestało mi to przeszkadzać. Boję się, że z tego powodu wielu odbije się od tego krążka. Oby tak się nie stało, bo prawdziwa siła Stacha Bukowskiego tkwi w jego muzyce i tekstach.

Stach Bukowski – Czerwony SUV: podsumowanie

Jak zaznaczyłem na początku recenzji, na krążek mocno czekałem i muszę przyznać, że nie czuję się rozczarowany. Co prawda w kilku aspektach liczyłem na trochę więcej, jednak po dogłębnej analizie stwierdzam, że Czerwony SUV to bardzo dobry materiał, a jeżeli dodamy do tego, że jest to debiutancki krążek zespołu – nie pozostaje nic, tylko bić brawo. Warto dać szasnę zespołowi i przesłuchać album, tym samym przyłączyć się do akcji #słuchampolskiejmuzyki.