Michael Jackson i jego nieoczywiste perełki muzyczne

Okładka pośmiertnego albumu Michaela Jacksona

Dzisiaj swoje urodziny obchodziłby Michael Jackson – dla jednych był on Królem Popu, a dla drugich – Królem Muzyki. Chciałabym zrobić specjalny ranking i skupić się na jego „nieoczywistych perełkach” muzycznych. Dlaczego „nieoczywistych”? Już teraz możecie się dowiedzieć czytając ten artykuł!

Każdy muzyczny artysta ma w swojej dyskografii utwory znane i mało znane. Tak, wiem, tym zdaniem Ameryki nie odkryłam. Ale fajnie jest czasem sobie pomyśleć – które kawałki nadawałyby się na single. Albo odwrotnie! Które single zasługiwały na większy rozgłos, a zostały szybko zapomniane bądź pominięte w wyborze tak zwanych „setlist” koncertowych. Jak było, moim zdaniem, w przypadku Michaela Jacksona?

Pozycja numer 5

Zacznijmy od In The Closet. Oczywiście, mogę się mylić, lecz… gdzieś podświadomie czuję, iż singiel jest naprawdę genialny, ale właśnie niedoceniony. Być może ze względu na dość erotyczny wydźwięk, a on nie był zbyt popularny w tamtych czasach. Kawałek był grany tylko na trasie HIStory World Tour – trudno się dziwić, gdyż In The Closet powstało w sumie późno (w roku 1992) – a owe tournée, na dodatek światowe, było ostatnią „koncertową podróżą” w życiu Michaela. Co ciekawe, pierwotnie to miał być duet z Madonną. Piosenkarka pracowała nad tekstem, ale gdy pokazała Jacksonowi swoje wersy – ten uznał je za bardzo prowokujące (tak, jeszcze bardziej) przez co postanowili nie kontynuować tego pomysłu. Finalnie swój kobiecy głos użyczyła Księżniczka Monako, Stéphanie. Zaś w teledysku wystąpiła supermodelka, Naomi Campbell.

Pozycja numer 4

Przejdźmy teraz do Stranger In Moscow. Utwór oraz teledysk odczytałam jako opowieść o smutnej, rosyjskiej rzeczywistości oraz o chorobie, która może dopaść nawet silne osoby – mam na myśli depresję. Tak naprawdę to oba te czynniki świetnie opisuje pierwsza zwrotka: I was wandering in the rain / Mask of life, feelin’ insane / Swift and sudden fall from grace / Sunny days seem far away / Kremlin’s shadow belittlin’ me / Stalin’s tomb won’t let me be / On and on and on it came / Wish the rain would just let me be. Prawdopodobnie z powodu smutnego wydźwięku kawałka, nie jest on zbytnio popularny. Z jednej strony szkoda, a z drugiej: mam nadzieję, że chociaż znaleźli się tacy ludzie, którzy utożsamiają się z tekstem i zrozumieli, iż nie są sami.

Pozycja numer 3

The Lost Children to utwór znajdujący się na płycie Invincible, ostatniej przed jego śmiercią. Ponadto, nie jest to żaden singiel, chociaż ta piosenka na to zasłużyła, aby być. Stało się inaczej, aczkolwiek… może to i lepiej? Ja sama usłyszałam przez przypadek i od razu pokochałam. Było to bardzo dawno, jak jeszcze nikt nie zarządzał nad oficjalnymi kanałami artystów na YouTube. Przejdźmy do meritum: o czym opowiada tekst? O porzuconych, bezdomnych dzieciach, które mieszkają – na przykład – w sierocińcach. W pewnym stopniu muzyk włożył do treści swoją historię – ten kto chociaż troszkę prześledził jego biografię wie, iż jego relacje z ojcem były trudne oraz skomplikowane. Podejrzewam, że ktoś z Was również odnajdzie siebie słuchając utworu.

Pozycja numer 2

Legendarny duet ze Slashem czyli Give In To Me. Drugiej takiej współpracy już nie będzie, więc tym bardziej niezrozumiały jest fakt, iż ten utwór – za sprawą teledysku – zdobywa popularność na YouTube bardzo topornie. Klip był nagrywany w trakcie prób do jego trasy koncertowej, Dangerous World Tour – gdy znienacka dołączył właśnie Slash z Guns N’ Roses. Istnieje plotka, że było na odwrót – ogłoszono casting dla statystów, aby wzięli udział w kręceniu najnowszego teledysku… Gunsów i nikt nie wiedział o obecności Michaela do momentu, aż pojawił się na planie. Reasumując: jest to chyba jeden z najlepszych duetów muzycznych oraz najbardziej rockowy utwór Jacksona. No… i kolejna, świetna solówka Hudsona.

Pozycja numer 1

Mój absolutny numer jeden w całej jego twórczości i nikt oraz nic tego zdania nie zmieni. Who Is It. Co ciekawe, nie tylko ja tak uważam. Wystarczy poczytać komentarze internautów pod teledyskiem – prawie każdy myśli, iż album Dangerous zasługiwał na więcej, a teledysk (do Who Is It) powinien być filmem pełnometrażowym, ponieważ ma świetną fabułę. Możemy też usłyszeć beatbox w jego wykonaniu. Jeśli research w moim wykonaniu nie zawiódł… to nigdy nie zaśpiewał tego kawałka na żywo – nie licząc krótkiej „zabawy” w programie telewizyjnym Oprah. Myślę, że to z powodu osobistego tekstu – chociaż nie wolno zapomnieć o interpretacji, gdyż, po raz kolejny, każdy z nas może „odczytać” treść oraz obrazek na swój sposób.

Michael Jackson skończyłby dzisiaj 62. urodziny. Jakże wielki jest to żal, że nie dane mu było pożyć znacznie dłużej… Kto wie czym by nas znowu zaskoczył? I jak wysoko by postawił poprzeczkę kolejnym pokoleniom artystów?