Metal | Najlepsze solówki gitarowe w historii

Najlepsze solówki gitarowe
Metallica (21.08.2019) PGE Narodowy | fot. Karolina Kiraga

Megadeth, Tool, Pantera czy może Iron Maiden? Zobaczcie nasze zestawienie najlepszych solówek metalowych w historii!

W latach 60. zespół Creedance Clearwater Revival w piosence Born to Be Wild pierwszy raz użył stwierdzenia heavy metal thunder. Już wtedy Deep Purple czy Led Zeppelin rozwijały cięższą odmianę rocka. Parę lat później takie zespoły jak Black Sabbath czy Iron Maiden rozwinęły nowy gatunek do niespotykanych rozmiarów. Wraz z pojawieniem się thrash metalu w latach 80. utwory metalowe stały się festiwalem solówek i szybkich riffów. Jakie solówki warto wyróżnić i które uznajecie za najlepsze? Dajcie znać w komentarzach!

Tornado Of Souls – Megadeth

Początek lat 90. to złote czasy dla nie tylko Metalliki, ale przede wszystkim dla zespołu Dave’a Mustaine’a. W 1990 do Megadeth dołączył Marty Friedman (gitara prowadząca), z którym nagrano fenomenalny album Rust in Peace (1990). Do tej pory jest to najlepiej sprzedający się album grupy i jedno z szczytowych osiągnięć thrash metalu. Friedman w ciągu dziewięciu lat aktywności w Megadeth nagrał pięć albumów. Jeśli chodzi o solówki, to zdecydowanie najbardziej wyróżnia się Tornado of Souls. Solo po prostu wgniata w fotele, jest tam absolutnie wszystko, czego szukamy w metalowej gitarze prowadzącej – technika, muzykalność, prowadzenie frazy, ale także pewna dzikość i agresja. Co więcej, jak na tak szybki utwór solówka rozpoczyna się niezwykle spokojnie, by potem gwałtownie przyśpieszyć i przenieść nas do kulminacji całej kompozycji.

7empest – Tool

Tool słynął raczej ze skupienia się na grze zespołowej, solówki nie były znakiem rozpoznawczym Adama Jonesa. Jeśli się pojawiały, to były raczej skromne. Tym razem na finał albumu Fear Inoculum Jones poszedł na całość – gitara po prostu rządzi i dzieli. Cały utwór to skomplikowana mieszanka rytmiczna (metrum to 5/4 lub 11/8). Jones już około szóstej minuty oczarowuje słuchacza psychodelicznym brzmieniem, gdzie skupia się na wybrzmieniu każdego dźwięku i tworzeniu melodii. Przy okazji wplatane są wręcz djentowe riffy. Po wejściu wokalu wydaje się, że utwór powoli się zakończy… a tu proszę, kolejna solówka z kosmiczną ilością przesteru i kolejny nowy pomysł na grę.

Cała kompozycja brzmi tak, jakby zespół na moment zapomniał o stricte zaplanowanych kompozycjach i dał na moment puścić wodze fantazji gitarzyście. 7empest to jeden z najlepszych utworów  w karierze Toola i jednocześnie opus magnum Adama Jonesa.

Domination – Pantera

Pantera to jeden z najlepszych zespołów metalowych w historii. Kwartet miał ogromną moc dzięki świetnej sekcji rytmicznej, agresywnej gry Dimebaga Darrella i piorunującego głosu Phila Anselmo. Gitarzysta formacji przez całe lata 90. był uważany za jednego z najlepszych gitarzystów na świecie. Trudno się dziwić, ciężko znaleźć tak agresywnie i ciężko grającego muzyka w tamtych czasach. Domination to wizytówka tego zespołu. Szybkie riffy, niesamowicie trudna technicznie solówka i przede wszystkim TEN breakdown. Sami posłuchajcie.

Outlaw Torn – Metallica

Metallica w latach 80. rozwinęła thrash metal – nowy, niesamowicie szybki podgatunek heavy metalu. Kirk Hammett oczarowywał słuchaczy swoimi solówkami właściwie na każdej płycie zespołu (no może oprócz St. Anger). Bardzo ciężko wybrać tę jedyną, dlatego proponuję się zapoznać bliższej z dyskografią zespołu. Po wydaniu płyty Black Album (1991) zespół poszedł w stronę łagodniejszego, wolniejszego i bardziej rockowego grania. W efekcie powstały dwie płyty – Load i Reload. Na pierwszej z nich znajduje się Outlaw Torn – najbardziej progresywna i zarazem najdłuższa kompozycja w karierze zespołu. Ktoś może powiedzieć, że przecież One, Fade To Black czy Battery mają dużo trudniejsze technicznie i szybsze solówki. Jednak w przypadku Outlaw Torn to partie Hammetta są kulminacją całego utworu i jego najlepszą częścią. Solo idealnie wpasowuje się w klimat, powoli rozładowuje napięcie i doprowadza kompozycję do końca. Nie ma tutaj miejsca na techniczne przebiegi – to po prostu czyste emocje (i dużo pedału wah).

“Load”- pełnia eklektycznego brzmienia Metalliki

Eruption – Van Halen

Van Halen to jeden z najbardziej znanych zespołów rockowych lat 80. Eddie Van Halen słynął z niesamowitych popisów na gitarze zwłaszcza na koncertach, gdzie pozwalał sobie na przeróżne szaleństwa i wirtuozerię. Eruption to właściwie w całości dużo popis gry na gitarze. Co więcej, jest to pierwsza kompozycja, która wprowadziła do mainstreamu technikę tapping. Wersja studyjna została nagrana w 1978 roku i znalazła się na debiutanckim albumie pt. Van Halen.

Fairies Wear Boots – Black Sabbath

Black Sabbath w pierwszej połowie lat 70. byli nie do zatrzymania. Początkowe albumy grupy z miejsca stały się klasykami za sprawą ciężkiego, pesymistycznego brzmienia i odważnych wokali Ozzy’ego Osbourne’a. Siłą napędową i mistrzem riffów był Tony Iommi, który przez kontuzję palców był zmuszony grać z nakładkami na opuszki własnej produkcji i obniżyć strój gitary. To dało początek brzmienia Sabbathów.

Tak jak w przypadku Metalliki, ciężko wyróżnić jeden utwór, bo Iommi zagrał niezliczoną ilość imponujących solówek. Postanowiłem jednak wybrać pozycję nieoczywistą – Fairies Wear Boots – utwór, który nawiązuje rytmicznie i stylistycznie do bluesa. Groove tworzony przez bas i perkusję jest idealną bazą dla popisów gitarzysty, który otwiera całą kompozycję, gra kolejną solówkę po zwrotce Ozzy’ego… i zamyka całość.

Powerslave – Iron Maiden

Powerslave jest niesamowicie dynamiczny, a po dwóch zwrotkach Dickinsona uspokaja się, by gitara Dave’a Murraya mogła przejąć stery. To niemalże balladowa część z niesamowicie liryczną gitarą. Nagle zespół przyśpiesza i przychodzi czas na solówkę Adriana Smitha, który po chwili ponownie przekazuje muzyczną pałeczkę Murrayowi. To właśnie tutaj mamy do czynienia z fenomenalną techniką i zarazem niesamowitą muzykalnością Brytyjczyka.