Kontrowersje wokół Grammy 2019

Małymi krokami zbliża się gala rozdania najważniejszych nagród w branży muzycznej. Od samego początku budzi kontrowersje. Co wiemy o 61 rozdaniu Grammy 2019?

Czas i miejsce

Przyszłoroczne rozdanie nagród Grammy odbędzie się 10 lutego 2019 roku w Stamples Center w Los Angeles. Gala wyróżni dokonania artystów, których muzyka pojawiła się pomiędzy 1 października 2017 a 30 września 2018. Aby się zakwalifikować, należało zgłosić wydawnictwa do Recording Academy w lato. Nominacje zostaną ogłoszone 5 grudnia.

Zmiany, zmiany, zamiany…

Po ostatniej, 60 gali Grammy, organizatorzy wydarzenia – Narodowa Akademia Sztuk i Technik Realizacji – zdecydowała się dokonać kilku zmian. W najważniejszych kategoriach – Album Roku, Nagranie Roku, Piosenka Roku i Najlepszy Nowy Artysta – została zwiększona ilość nominacji z 5 do 8. Zwiększono ilość i różnorodność ekspertów biorących udział w głosowaniu o 900 osób. Teraz wśród nich pojawiło się więcej kobiet oraz osób odmiennych rasowo.

Plotki

Według doniesień Associated Press Akademia stara się swoimi starymi sztuczkami nie dopuścić Post Malone do wygrania jakiejkolwiek kategorii. Czemu? Może to dziwić, szczególnie, że raper razem z Dua Lipa i Ella Mai pozował ostatnio do sesji promującej 61 rozdanie nagród Grammy. Podobno jest po prostu… zbyt popularny. Jego konkurenci i konkurentki nie mają szans wygrać z artystą, którego album oraz piosenki osiągnęły pierwsze miejsca list notowań na świecie. Dodatkowo Akademia ogłosiła, że krążek Post Malone musi konkurować w kategorii Pop, ponieważ jego album nie spełnia 51-procentowego wymogu dotyczącego tego, ile rzeczywistego rapu musi zawierać album raperski – cokolwiek to oznacza. To ciekawe, jak bardzo Akademia blokuje sukces Posta – bardzo gryzie się to z powiększaniem ilości nominacji oraz otwieraniem się na nowych ‘odmiennych’ ekspertów.

Grammy 2019
źródło – Billboard

Promowanie złych osób

To nie koniec dziwnych wyborów Akademii. Aby być w stanie ‘zapełnić’ wszystkie nominacje, Grammy – podobno – jest bardzo otwarte na zmarłego rapera XXXTentaction. Artysta został zamordowany w czerwcu tego roku. Po śmierci jego piosenki zaczęły podbijać notowania, a singiel SAD! osiągnął nawet pierwsze miejsce na liście HOT 100. Wygląda na to, że Grammy chcą oddać hołd zmarłemu raperowi. Niestety wiele osób twierdzi, że XXXTentaction na to nie zasłużył. Raper wielokrotnie został zatrzymywany za posiadanie nielegalnej broni, i napaści z jej użyciem. Maltertował psychicznie i fizycznie swoją byłą ciężarną dziewczynę, gwałcąc ją widełkami do grilla. Molestował mężczyznę za jego orientację, którego potem opisywał w wywiadach jako ‘pedała’. Znęcał się nad (kolejną) partnerką. Raper miał rzucić ją na ziemię, chodzić i kopać po twarzy za słuchanie innego artysty. Groził śmiercią swojej byłej dziewczynie (matce jego nienarodzonego jeszcze dziecka), porwał ją i przetrzymywał w swoim domu. I to nie jest niestety koniec tej listy. Oczywiście po śmierci, wszystkie zarzuty zostały zniesione, a raper nigdy nie zapłacił za swoje czyny. Za bestialskie gwałty, zwierzęce odruchy, molestowanie, maltretowanie i porwania. Ale muzyka oczywiście sprzedawała się dobrze.

Problemy etyczne

Akademia bardzo miesza między tym, co chce reprezentować, a tym co czyni. Z jednej strony, stara się rozszerzyć swoje pole widzenia, zmniejszyć możliwy rasizm czy upodobania rasowe podczas głosowania. Z drugiej – blokuje nowych artystów, przymyka oko na męskich bokserów. Czy rzeczywiście Akademia powinna używać swojej platformy do promowania takich muzyków jak XXXTencation? Czy mamy oddzielać twórczość od nieludzkich czynów? Czy musimy się trzymać zasady, że ‘o zmarłych źle się nie mówi’? Sukces akcji #metoo w ciągu ostatniego roku, jeszcze bardziej sprawia, że poczynania Akademii szokują. Czy cofamy się znów w czasie? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – jeśli rzeczywiście XXXTencation dostanie nominację i – o zgrozo – wygra statuetkę, nagrodę Grammy czeka PR’owskie samobójstwo. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, a gwałcicieli i oprawców będziemy nazywać po imieniu – bez względu na to czy żyją, czy nie.

Glastonbury wyprzedane w 35 minut