Głos niezależności | Little Mix – Confetti [recenzja]

W marcu 2020 Little Mix wypowiedziały się bardziej szczegółowo na temat odejścia z wytwórni Simona Cowella w 2018 roku. Głównym powodem było ograniczenie ich twórczości, co mogliśmy zauważyć na pierwszych albumach. Dopiero w roku rozwiązania umowy album LM5, był przełomem w ich karierze. Czy dziewczyny z najnowszym albumem się rozwinęły? Czym nas zaskoczyły?

LM5 spotkał się wśród recenzentów z mieszanymi uczuciami. Jedni uważali, że słychać znaczącą poprawę w warstwie muzycznej i tekstowej. Więcej jest wkładu dziewczyn w krążek. Jednak przeważały opinie negujące album. Niektórzy nawet uznali, że to był kolejne wydanie dziewczyn, które niczym się nie różni od poprzednich. Po prostu zostanie szybko zapomniane. Jednak najnowszy album zaskoczył wszystkim. Opisałabym go jako dominujący, pobudzający, z chęcią podbicia świata. To muzyka, która pokrzepia do działania.

Uważaj! Kobiety potrafią gryźć

Album został zapowiedziany trzema piosenkami Break Up Song, Holiday i Sweet Melody. Doczekały się one również teledysku. Tematyka kręci się wokół niezależności kobiet.  To deklaracja kobiet o ich sile. Same teksty są zapadające w pamięć. Można nawet uznać, że specjalnie przemienione momentami w hymn kobiet. Pobudza w kobiecie poczucie wartości i jej seksapil. Little Mix w końcu zabłysły w przemyśle muzycznym.

Strzepujemy kurze

Muzycznie mamy połączenie R&B, popu, muzyki tanecznej czy nawet hip-hopu. Cofamy się do dekady, gdzie te gatunki błyszczały najjaśniej. Słychać w utworach inspirację takimi zespołami jak TLC, Destiny’s Child czy Pussycat Dolls. Szczególnie to słychać w utworze Rendezvous, który przez krytyków jest porównywany do hitu takiego jak Buttons. Ten album to idealne połączenie retro i współczesnego popu. Długo czekaliśmy na krążek w takim stylu od dziewczyn.

Supernova w przemyśle muzycznym

Dziewczyny w tym roku zrobiły bardzo dobrą robotę. Ich wokale w utworach są bardzo mocne. Na całej płycie uwagę przyciąga Not a Pop Song, która mówi o tym jak były manipulowane, sterowane przez wytwórnię Simona Cowella. W szczególności dobitny jest tekst: „Nie robię tego co każe mi Simon”. Oczywiście na płycie znajdują się zapychacze, które sprawiają, że ma się ochotę przewinąć dalej, ale przy patrzeniu na całokształt krążka nie dostrzegamy tego.

Pretty Woman nie tylko na ekranie

Moim faworytem szczególnie jest Rendezvous, który chwycił mnie szczególnie za serce. To utwór, który w szczególności pobudzi nas do tańca. Przez krytyków nie jest on doceniany, ale uważam, że to pokazuje jaki seksapil skrywa się w dziewczynach. Po jednym przesłuchaniu mam ochotę słuchać tą piosenkę w zapętleniu.

Podsumowanie

Dziewczyny pokazały w końcu na co je stać artystycznie. Urzekła mnie siła w ich głosie. Kawałki na tej płycie idealnie będą nadawać się na domówkę, bądź większą imprezę, kiedy wszystko wróci do normy. Obok Confetti nie można przejść obojętnie. Na pewno ten krążek odciśnie piętno w przemyśle muzycznym. Mogę to podsumować tylko w jeden sposób – ogromne oklaski dla tych pań.

OCENA KOŃCOWA
8/10

Little Mix - Confetti