Australijski DJ wydał nowy mixtape. Hi This Is Flume nieco odbiega od poprzednich wydawnictw artysty. Ale czy to coś złego?
Flume
Flume, a w zasadzie Harley Edward Streten wie co to znaczy ciężka praca. Podobno komponować zaczął już w wieku 13 lat “przy użyciu prostego dysku zainstalowanego w pudełku po płatkach śniadaniowych”. Debiutancki album Flume (2012) wydał gdy miał lat 21. Potem collaborował z takimi osobami jak Chet Faker wydając Lockjaw. Nazwy mini-albumu możecie nie kojarzyć, ale Drop The Game znacie już na pewno. W 2016 roku wydał album Skin, na którym pojawili się między innymi Kai, Tove Lo czy Vince Staples. Album został świetnie odebrany przez krytyków i otrzymał nagrodę Grammy 2017 w kategorii “Najlepszy Album Dance/Elektroniczny”.
Hi This Is Flume
Poprzedni krążek Flume, mimo że bardzo dobry opierał się w większości na kolaboracjach. Na mixtapie Hi This Is Flume artysta pozwolił sobie na nieco więcej. Teraz wokale przestały przykrywać muzykę, i to elektronika gra pierwsze skrzypce w piosenkach. Flume wyszedł niego poza ramy tego, co robił wcześniej i wprowadził do mixtape’u więcej abstrakcji. Na Skin wszystko było raczej spokojne (chociaż nadal atrakcyjne) a tutaj dźwięki zaskakują nas na każdym kroku.
Nie ilość a jakość
Utwory są budowane powoli, Flume każde słuchaczom trochę czekać na moment kulminacyjny piosenki. Mimo tego, że większość kompozycji ma dwie minuty – lub mniej – mamy wrażenie, że słuchamy czegoś o wiele dłuższego, wciąż ‘wyczekując’ głównego dropa.
How To Build A Relationship?
Na Hi This Is Flume również pojawiło się kilka kolaboracji. Mamy tutaj High Beams z HWLS i slowthai, Is It Cold In The Water? z SOPHIE, który budowany jest bardzo powoli aby na końcu nas zaskoczyć. Na How To Build A Relationship możemy usłyszeć JPEGMAFIA, który sprawia, że piosenka jest jedną z najlepszych z mixtape’ie. Wokalista idealnie wpasowuje się w rytm piosenki, i rapuje niemal żartując. Do tego mamy jeszcze Voices znów z SOPHIE, rozpoczynające się niemal jak pieśń kościelna i przechodząca potem coraz mocniej w dźwięki elektroniki.
https://www.instagram.com/p/BvNZJNih54t/
Odważniejsze dzieło
Australijczyk na pewno pozwolił sobie na więcej na Hi This Is Flume. Puścił wodze wyobraźni oraz kreatywności. Dźwięki są intrygujące i zaskakujące, nie grozi nam nuda podczas słuchania i jest tutaj dużo świeżości. Wygląda na to, że Flume na nowym mixtapie porzuca konwencję, w której siedział wcześniej i rozpoczyna nowy etap swojej kariery. Wychodzi poza granice tego co znaliśmy i pozwala sobie na więcej eksperymentów. I bardzo dobrze – bo eksperymenty na Hi This Is Flume sprawiły, że mamy ochotę usłyszeć jeszcze więcej. Na końcu warto też wspomnieć o świetnych wizualizacjach, które otaczają cały mixtape. Za ich stworzenie odpowiada genialny Jonathan Zawada. Dopełniają to intrydujące dzieło i sprawiają, że możemy jednocześnie zachwycać się muzyką od Australijczyka, i nie możemy oderwać wzroku od okładek czy teledysków. Cudo!