Edyta Bartosiewicz – „Ten Moment” [recenzja]

fot. Piotr Porębski

Na „ten moment” od polskiej wokalistki Edyty Bartosiewicz wszyscy czekali aż siedem lat od wydania ostatniego albumu, Renovatio. Z pewnością płyta Ten Moment spełniła oczekiwania samej artystki, ale czy słuchaczom również przypadnie do gustu?

Krążek otwiera – dobrze już znany przez nas wszystkich – pierwszy singiel, Lovesong, promowany od końca 2018 roku. Jest to, absolutnie w stylu artystki, smutna piosenka z genialnym tekstem. Warto również wspomnieć o teledysku – niby prosty, ale treściwy. Nic dodać, nic ująć.

Utwór Widzimy się i tak jest sporym zaskoczeniem dzięki chwytliwej, a nawet wesołej melodii. Choć dopiero potem słychać mocny, rockowy pazur – chwilami połączony z melorecytacją. Dopiero kiedy postanowimy się skupić na tekście, odkrywamy kolejne oblicze, które jest naprawdę istotne i prawdziwe.

Bardzo podobnie jest z kawałkiem KPT. L.J – słychać oraz czuć, w pewnym sensie, tematykę kosmiczną dzięki treści. Szczerze twierdzę, iż nie spodziewałam się takiej piosenki w wykonaniu artystki, aby ona w ogóle była w jej dorobku muzycznym. Co wcale nie oznacza, że jest to złe – skąd! Dobry krok ku odkrywaniu samej siebie, swoich możliwości i rozwinięciu ich.

Cichy Zabójca skojarzył mi się z utworem – a zwłaszcza z teledyskiem – Italiano, który był na płycie Renovatio z 2013 roku. Być może ze względu na dużą ilość podobieństw pomiędzy tymi dwoma projektami. Tak sobie pomyślałam, że takie kawałki w wykonaniu Pani Edyty są najbardziej intrygujące i na swój sposób tajemnicze. Chciałabym usłyszeć podobne piosenki na kolejnych płytach.

Gdy zobaczyłam, jak długo trwa Monstrum, poczułam ogromne zaskoczenie, ale też i zainteresowanie. W sumie jest to dosyć podobne do Cichego Zabójcy, jeśli chodzi o melodię i tempo grania. Najlepiej się słucha w skupieniu z zamkniętymi oczami, idealny utwór na relaks oraz odpoczynek. Nie wiem tylko, czy – biorąc pod uwagę czas piosenki – nadaje się to na singiel, aczkolwiek… byłoby fantastycznie.

Ten Moment jest ostatnim utworem, a zarazem trzecim singlem. Moim zdaniem jest to bardzo dobry krok. To takie trochę połączenie dwóch poprzednich singli – z jednej strony wrażliwy tekst, a z drugiej kombinacja melodyjna, która zmienia się z minuty na minutę. Warto zaznaczyć, że całość trwa aż pięć minut!

Podsumowując

Nie przepadam za pisaniem podsumowań recenzji płyt muzycznych z dwóch powodów – album się skończył i zawsze się zastanawiam jak tu zachęcić czytelników do przesłuchania. Może zrobię to prosto, ale szczerze: warto przesłuchać… i warto kupić. Chociażby po to, aby samemu się przekonać, iż artystka dobrze zrobiła wracając po siedmiu latach przerwy od nagrywania. Nie pozostało mi, a właściwie nam, nic innego jak tylko czekać na kolejne dzieła Edyty Bartosiewicz.

OCENA KOŃCOWA
8/10

Edyta Bartosiewicz - Ten Moment