Coś więcej niż muzyka | Kasia Lins – Moja wina [recenzja]

W 2018 roku zadebiutowała na polskim rynku znakomitym albumem Wiersz ostatni. Na kontynuację nie musieliśmy czekać zbyt długo. Nieco ponad dwa lata później Kasia Lins powraca z kolejnym krążkiem. Czy Moja wina dostarcza równie silnych emocji co poprzednik? 

Kasia Lins – Moja wina 

Kasia Lins to jedna z najciekawszych artystek na polskiej scenie alternatywnej. Na poprzednim krążku udowodniła, że jak nikt inny potrafi malować piękne obrazy słowami. Jej utwory charakteryzowały się bardzo spójnym klimatem, a lekkości do tworzenia chwytliwych melodii mogą zazdrościć jej koledzy i koleżanki z branży. Etap Wiersza ostatniego został zamknięty i przyszedł czas na kolejny projekt artystki. Na nowy materiał nie musieliśmy czekać zbyt długo, bo nieco ponad dwa lata. Kasia Lins cementuje swoją już i tak wysoką pozycję na krajowej scenie. Oto recenzja albumu Moja wina

Zwiastun nadchodzącego dobra

Zwiastunem Mojej winy był wydany w lutym singiel Rób tak dalej. Utwór posiada wszystko, żeby stać się hitem. Świetny tekst, znakomitą warstwę muzyczną, ze świetną linią basu na czele! Do tego ma, jak na standardy twórczości Kasi, bardzo chwytliwy refren. Utwór uspokoił mnie i upewnił w przekonaniu, że cały album naprawdę może być wybitny. Premierę drugiego singla, Koniec świata, trochę przespałem i w zasadzie na poważniej przesłuchałem go dopiero w momencie otrzymania całego materiału Kasi Lins. W przypadku tej drugiej piosenki, to ogromne wrażenie zrobił na mnie wideoklip. Bardzo kontrowersyjny, ale jednocześnie świetnie nakręcony, świetnie zagrany. Obraz ten idealnie uzupełnił singlową piosenkę.

Liturgia słowa autorstwa Kasi Lins 

Czym na tle konkurencji wyróżnia się najnowsze dzieło Kasi Lins? Moja wina to wypełniona mrocznym klimatem opowieść o troskach i wątpliwościach. Artystka w bardzo nieoczywisty sposób snuje opowieść o mocach i słabościach. Wszystko uzupełnia bardzo rozbudowana warstwa muzyczna i świetna produkcja. Każdy z dwunastu utworów to bardzo oryginalna, osobna historia, która jako całość wybrzmiewa nader życiowo. Kasia Lins mocno inspiruje się m.in. poezją, czegoś świadkami byliśmy na albumie Wiersz ostatni, gdzie za tekst do tytułowej piosenki został wykorzystany wiersz Władysława Broniewskiego. W przypadku Mojej winy, Kasia również posiłkowała się poezją. W otwierającym krążek utworze Kasia wykorzystała wiersz Marii Konopnickiej pt. Jeżeli kochasz. Zaśpiewać gotowy tekst poezji może każdy, jednak Kasia poza tym sama tworzy fantastyczne teksty, które spisane – mogą spokojnie stworzyć tomik poezji Kasi Lins. To jest piękne i wzruszające. Wielkie brawa dla Kaśki! 

Ta muzyka to spektakl!

Niespecjalnie jest sens wymieniać najlepsze fragmenty albumu. Wybór byłby zdecydowanie zbyt trudny i każdego dnia mógłby być inny. Nie chciałbym też czegokolwiek sugerować potencjalnym słuchaczom. Moja wina to coś więcej niż muzyka, to prawdziwy spektakl, wypełniony wachlarzem emocji, co obserwujemy zarówno w tekstach, jak również głosie wokalistki. Moja wina to doskonały album, ale nie dla każdego. Tak jak nie każdy odnajdzie się w filharmonii czy operze, tak samo nie każdy znajdzie to czego szuka w twórczości Kasi. Jeżeli szukacie oryginalnej, prawdziwej i spójnej płyty, to koniecznie musicie sięgnąć po Moją winę! Dla mnie jest to mocny kandydat do płyty roku. 

Posłuchaj albumu Moja wina

„Dla mnie teledyski są przedłużeniem piosenki” – wywiad z Kasią Lins

OCENA KOŃCOWA
10/10

Kasia Lins - Moja wina