Bardzo nudny powrót. Sara Bareilles – Amidst The Chaos [recenzja]

Sara Bareilles

Sara Bareilles powraca do korzeni. Po czterech albumach studyjnych, artystka skomponowała ścieżkę dźwiękową do brodwayowego musicalu Waitress. Teraz przyszedł czas na szósty krążek w karierze amerykańskiej piosenkarki. Poznajcie Amidst The Chaos.

Amidst The Chaos

Sara Bareilles urodziła sie w 1979 roku, a pierwszy album wydała w 2004. Ale to dopiero drugi krążek przyniósł jej międzynarodowy rozgłos. Wszystko za sprawą singla Love Song, który w 2007 roku nucili wszyscy. Potem Sara wydała jeszcze dwie płyty. W 2013 roku artystka stworzyła muzykę do musicalu Waitress. Jest to brodwayowa wersja filmu o tym samym tytule z 2007 roku. Waitress okazał się ogromnym sukcesem. Artystka została nominowana do nagrody Grammy w kategorii Najlepszy Album Musicalowy i poprowadziła nagrody Tony Award. Bareilles zdradziła, że musical zupełnie zmienił jej losy.

Teraz moje życie zostało podzielone na dwie kategorie – przed “Waitress” i po “Waitress”. Wszystko uległo zmianie – moi znajomi, moje współprace, partnerzy biznesowi i mój partner.

Amidst The Chaos

Krążek otwiera piosenka Fire. Świetny klimatyczny kawałek, utrzymany w szybkim rytmie, dzięki gitarze akustycznej i perkusji, które najbardziej wyróżniają się w piosence. Bareilles żegna się z poprzednim partnerem otwierając nowy album i śpiewa, że między nimi nigdy nie było i nie będzie prawdziwego ognia. Ale to nic – pewnego dnia nie będzie w końcu czuć tego chłodu. Niestety Fire to jedna z niewielu piosenek z albumu, która naprawdę się wyróżnia. Na kolejnym kawałku Sara przyznaje, że nie jest możliwe, żeby ‘wyleczyć się’ z byłego chłopaka. Jej głosie towarzyszy pianino i instrumenty smyczkowe. Wychodzi z tego przyjemna ballada. I to jest to, na czym kończy się cała zawartość albumu – przyjemne ballady.

Zupełnie nic nowego…

To mój podstawowy problem z Amidst The Chaos. Po pierwszym przesłuchaniu, jedyne piosenka, która zapadła mi w pamięć, to Fire. Potem dołączyła do niej jeszcze Eyes on You w akompaniamencie rwanych dźwięków gitary elektrycznej i szybkim refrenem. Reszta piosenek to bardzo przyjemne, klimatyczne ballady opatrzone cudnie jednocześnie delikatnym i silnym głosem Bareilles. Tylko wszystkie są tak nudne i podobne do siebie, ,że wychodzi nam z tego duża mdła masa. Artystka zrezygnowała z tego słodkiego, popowego wydania siebie, które mieliśmy (nie)przyjemność słyszeć na poprzednim krążku The Blessed Unrest i i to jest dużym plusem. Ale nadal ‘ciągną się’ za nią relikty z wcześniejszych albumów, na przykład w formie piosenki Wicked Love, która równie dobrze mogłaby znajdować się na poprzednich pozycjach jej dyskografii.

… ale też nic złego

Amidst The Chaos jest bardziej dojrzały. Nie mogę powiedzieć, że album jest zły. Jest dobry, nawet bardzo dobry. Ale nudny. Na muzycznej płaszczyźnie nie wydarzyło się tutaj nic nowego. Co innego jeśli chodzi o teksty utworów. Na Can’t Get Over You i If I Can’t Have You artystka nie opisuje utraty partnera. Piosenka opowiada o odejściu Obamy i niepokojącym klimatem, który zapanował w USA wraz z nowym prezydentem. Na Safe Place To Land z Johnem Legend Bareilles oferuje imigrantom miejsce na schronienie. Nie znajdziemy na tym albumie dużo piosenek miłosnych – chociaż na pierwszy rzut oka takie nam się wydają. Mamy też takie perełki jak Saint Honesty i Poetry By Dead Man, ale koniec końców – jestem tym albumem dość zawiedziona. Liczyłam, że po tak długim czasie Sara powróci z czymś ciekawszym. Na albumie nie dość, że zrezygnowała z pianina, (które przecież tak świetnie z nią brzmiało), to zamknęła się w jednej koncepcji piosenek.

https://www.instagram.com/p/BvWv4BUgYqy/

 

Czyja wina?

Na albumie można usłyszeć dużą zmianę w porównaniu z poprzednimi albumami. Sara jest bardziej soulowa niż popowa, nie idzie w komercję. Jestem pewna, że fani albumem będą zachwyceni. Niestety jest to trochę za mało, żeby przekonać do siebie nowe osoby, bo mimo wszystko Amidst The Chaos nudzi słuchacza. Trochę mi szkoda artystki, która wkłada w muzykę całe swoje serce. Być może tutaj zawinił producent T Bone Burnett, który za bardzo chciał odwieść Bareilles od tego, co robiła wcześniej – nie wiem. Czegoś tutaj po prostu brakuje – być może Sara odnajdzie to na kolejnym krążku.

Muzyczny upiór ze świetnym producentem – debiutancki album Billie Eilish

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o