Back To Black: Muzyczne wspomnienie Amy Winehouse

Amy Winehouse

Gdyby żyła, artystka obchodziłaby 14 września swoje 35 urodziny. Minęło już 7 lat od jej śmierci. Mimo wydania tylko dwóch albumów, wokalistka przeszła do historii jako jedna z najwybitniejszych wokalistek jazzowych i soulowych.

Amy Winehouse przyszła na świat 14 września 1983 roku w jednej z londyńskich dzielnic. Jej rodzina miała korzenie żydowskie i dość duże tradycje jazzowe. Od najmłodszych lat było widać, że jest osobą niepokorną, zbuntowaną, ale zarazem bardzo utalentowaną i ambitną. W wieku 16 lat była już sprawną gitarzystką i wokalistką. Sama komponowała swoje utwory i pisała teksty. Każdy wolny czas poświęcała na tworzenie muzyki.

Była sobie dziewczyna, najsmutniejsza dziewczyna na świecie

Amy Winehouse – Frank

Uparte dążenie do celu zaowocowało w jej przypadku kontraktem płytowym. Pomógł jej w tym dobry znajomy – Tyler James – który rozsyłał jej demo do różnych wytwórni. Artystka do końca była związana z Island Records. Pierwszy album – Frank nie odniósł wielkiego sukcesu komercyjnego, ponieważ materiał był bardzo jazzowy. Dopiero po sukcesie drugiego – i niestety ostatniego krążka – Back To Black, jego poprzednik również zyskał popularność.

Współczesna Królowa Soulu

Amy Winehouse była nazywana królową soulu. Miała bardzo ciemny, głęboki i mroczny głos. Nigdy nie starała się podrabiać w pewien sposób diw, takich jak Aretha Franklin czy Whitney Huston. Wypracowała ona swój niepowtarzalny styl i wizerunek, który już wpisał się do ikon popkultury. Była osobą, która budziła kontrowersje nie tylko ze względu na swoją twórczość i całokształt pracy, ale też związane ze swoim życiem osobistym.

Im bardziej była smutna, tym wyższy był jej kok

Już jako nastolatka chorowała na depresję i zaburzenia odżywiania. Do tego doszedł problem narkotyków, które z lekkich – po wydaniu debiutanckiej płyty – zamieniła na twarde. Jej uzależnienie pogłębiło się dodatkowo po śmierci babci, z którą artystka była bardzo blisko oraz wraz z rosnącymi problemami w relacji z jej mężem. Amy była łatwym celem dla paparazzi. Przez swoje uzależnienie od alkoholu i narkotyków, coraz mniej była kojarzona z muzyką, a z kontrowersjami z tym związanymi. Nie jest tajemnicą, że lubiła mieszać różne substancje ze sobą. Nie raz również bliscy próbowano wysłać ją na odwyk. W samych jej tekstach słychać wyraźne wołanie o pomoc.

Wszystko zmieniło się w 2009 roku, kiedy Winehouse zaczęła spotykać się z nowym partnerem. Chwilowo odstawiła używki i rozpoczęła pracę nad następnymi piosenkami. Związek ostatecznie się rozpadł co popchnęło artystkę do powrotu do nałogu.

I tak królowa smutku umarła po cichutku

Amy Winehouse zmarła w sobotę, 23 lipca 2011 roku. Ciało piosenkarki znaleźli wezwani przez pogotowie ratunkowe policjanci w jej mieszkaniu. Według śledczych, zgon wokalistki nastąpił w skutek dobrowolnego spożycia dużej ilości alkoholu. Doszło do wstrząsu wywołanego zatruciem alkoholowym po znacznym okresie abstynencji. W chwili śmierci, Amy miała 27 lat, tyle samo co Jimi Hendrix, Jim Morrison, Janis Joplin czy Kurt Cobain.

Cytaty z nagłówków pochodzą z utworu Marii Peszek „Amy”