10 płyt bez słabych utworów

WPSIATWIN
okładka WHATEVER PEOPLE SAY I AM, THAT'S WHAT I'M NOT, Domino Recording Company
Ciężko jest stworzyć wiekopomne dzieło, zarówno malarskie, filmowe jak i muzyczne. Zazwyczaj na dobrych płytach muzycy umieszczają kilka wypełniaczy, czyli słabszych piosenek które mają za zadanie jedynie zapełnić pozostały czas. Czasami jednak udaje się stworzyć tak dobry materiał, że na krążku nie ma miejsca na nic słabego. Choć istnieje wiele takich dzieł, to w tym zestawieniu przedstawimy wam 10 płyt bez słabych utworów.
OK Computer
okładka OK COMPUTER (1997), wyk. Stanley Donwood and the White Chocolate Farm

OK Computer – Radiohead

W roku 1997 brytyjski zespół Radiohead, znany wcześniej z wielkiego hitu Creep, wydał płytę, która sprawiła, że stali się jednym z najważniejszych rockowych zespołów wszech czasów. Po wydanym w 1995 The Bends, który stylistycznie i kompozycyjnie znalazł się wysoko ponad ich debiutem, Thom Yorke i spółka postanowili stworzyć dzieło przeczące oczekiwaniom, jakie miała wobec nich publika. Paranoja, odosobnienie i stres to tylko kilka z tematów które poruszane są na na płycie. Kompozycyjnie album ten znajduje się ligę wyżej niż poprzednik. Płyta ta jest świetna. Od pierwszych dźwięków Airbag aż po samą końcówkę The Tourist trzyma w napięciu.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka TO PIMP A BUTTERFLY (2015), Top Dawg Entertainment

To Pimp A Butterfly – Kendrick Lamar

Następnie w zestawieniu mamy rap. Co może zrobić wschodząca gwiazda, która swoim pierwszym oficjalnym albumem pokazała światu swój niebywały talent? Płytę taką jak To Pimp a Butterfly. Wydany w 2015 dla wielu osób jest nie tyle najlepszym albumem Kendricka, co najlepszym albumem rapowym w ogóle. Płyta opowiada o problemach, które ma przed sobą nowobogacki raper. Przyjaciele, wrogowie, w końcu problemy z samym sobą.  Album pełen jest soulu, jazzu i funku. Po zakończeniu każdej piosenki słyszymy wiersz, który na samym końcu Kendrick prezentuje swojemu idolowi. W ostatnim utworze, Mortal Man, pojawia się sam Tupac. TPAB to opowieść o przezwyciężeniu swoich słabości, systemu który zamyka ludzi w mentalnych klatkach.

King Crimson nie zagra koncertów przez Brexit
okładka IN THE COURT OF THE CRIMSON KING (1969). wyk. B. Godberg

In The Court of The Crimson King – King Crimson

U schyłku lat 60. coraz więcej zespołów idąc w ślady takich artystów jak The Beatles czy The Who zaczynało eksperymentować z dźwiękiem. Wówczas na scenę wkroczył Robert Fripp i jego zespół – King Crimson. Pełen improwizacji, kompozycyjnie zaskakujący album stanowił podstawę dla rocka progresywnego lat 70. oraz inspirację dla przyszłych pokoleń. Teksty pełne są odniesień do zimnej wojny i zagłady, którą sprowadzić mogą na ziemię bomby atomowe. Na płycie wokalnie udziela się Greg Lake (znany z supergrupy Emerson, Lake and Palmer). Płyta ta jest jednocześnie piękna i smutna, więc do jej słuchania trzeba podejść z oczekiwaniem epiku na miarę naszych czasów.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka WHATEVER PEOPLE SAY I AM, THAT’S WHAT I’M NOT, Domino Recording Company

Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not – Arctic Monkeys

Debiuty mają to do siebie, że często są słabe. Artyści niekiedy wydają płyty, które stanowią bazę do komponowania lepszych utworów, sprawdzenia co się sprawdza a co nie. Czasami jednak pierwsza płyta jest świetna – tak było w przypadku brytyjskiego zespołu Arctic Monkeys. Pełen energii krążek, łączący w sobie punk, indie i garage rock szybko wspiął się na listy przebojów. Frontman Alex Turner został okrzyknięty świetnym tekściarzem – obserwatorem, a sam zespół – najważniejszą grupą naszych czasów. Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not jest po prostu genialnym debiutem.

Apetite for Destruction
okładkka APETITE FOR DESTRUCTION (1987), wyk. Billy White Jr., Geffen Records

Apetite For Destruction – Guns N’ Roses

Następnie mamy debiut, który również rozłożył świat na łopatki. Zespół wstrzelił się idealnie między koniec ery glam rocka i początek grunge’u, a pełen melodii, świetnie skomponowany krążek wyniósł ich szybko na wyżyny sławy. Klasyczny skład Gunsów, z Slashem, Izzym Stradlinem, Duffem McKaganem i Stevenem Adlerem świetnie się zgrywa. Dodając do tego śpiewającego z charakterystyczną chrypą Axla Rose’a mamy mieszankę wybuchową, która stworzyła coś wiekopomnego. Od legendarnego już początku Welcome To The Jungle po ostatni akord Rocket Queen – ta płyta jest świetna.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka THRILLER (1982), wyk. Dick Zimmerman, Epic Records

Thriller – Michael Jackson

Michaela Jacksona przedstawiać nie trzeba. Mimo wielu sukcesów Króla Popu, to Thriller z 1982 zasługuje na szczególną uwagę. Był płytą, która zagwarantowała mu międzynarodowy sukces, a utwory takie jak Billie Jean czy Beat It znane są przez miliardy osób. Trwająca niewiele ponad 40 minut podstawowa wersja płyty zawiera 9 piosenek, z których każda ma w sobie coś ciekawego i chwytliwego. Na płycie gościnnie pojawia się także Sir Paul McCartney w utworze The Girl Is Mine.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka SIAMESE DREAM (1993), wyk. Melodie McDaniel

Siamese Dream – The Smashing Pumpkins

Artystów może dopaść pewien rodzaj blokady, kiedy niezdolni są do tworzenia materiału. Przytrafiło się to liderowi grupy Smashing Pumpkins, Billy’emu Corganowi, w najgorszym możliwym czasie. Gitarzysta James Iha i basistka D’arcy Wretzky właśnie zakończyli związek, a perkusista Jimmy Chamberlain wpadał w coraz silniejsze uzależnienie od heroiny. Sam lider grupy miał problem – depresja i ataki paniki prawie doprowadziły go do samobójstwa, które planował popełnić podczas nagrań. Na szczęście wszystko się ułożyło – perkusista udał się na odwyk, była para się pogodziła a sam Billy udał się na terapię. Zrodzona w takich bólach płyta jest w wielu kręgach uważana za altrockowe arcydzieło. Łączy w sobie także elementy grunge’u i shoegaze’u. Nie powinno być inaczej – wszystkie utwory na krążku są mocne, od perkusyjnego początku Cherub Rock aż po spokojny ostatni kawałek – Luna.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka MY BEAUTIFUL DARK TWISTED FANTASY (2010), wyk. George Condo

My Beautiful Dark Twisted Fantasy – Kanye West

Lata w jakich powstawał ten album, nie były dla Westa najlepsze. Punktem, w którym można dopatrywać się przemiany charakteru rapera, może być niesławne wtargnięcie na scenę podczas VMA w 2009 roku. Następnie zaczął tworzyć swoje arcydzieło – płytę pełną gości, niesamowitych melodii, zahaczającą o mnóstwo tematów, ukazujących jego słabość. Dzięki My Beautiful Dark Twisted Fantasy Kanye udowodnił, że można się podnieść z najgorszych problemów i wrócić na szczyt.

Wish You Were Here
okładka WISH YOU WERE HERE (1975), wyk. Aubrey “Po” Powell

Wish You Were Here – Pink Floyd

Płytę otwiera i zamyka długi utwór poświęcony pierwszemu gitarzyście i wokaliście grupy, Sydowi Barretowi. Gdy odwiedził ich w studio w 1975 muzycy się załamali – zamiast pełnego wigoru człowieka z pełną czupryną zobaczyli łysego, otyłego mężczyznę w średnim wieku. Choroba i narkotyki zniszczyły osobę, bez której zespół nie miałby racji bytu – to on pisał materiał na pierwsze płyty. Reszta z pięciu utworów opowiada o przemyśle muzycznym, czyli o tym jak artyści są wykorzystywani dla profitu wytwórni. Do tego tematu idealnie pasuje okładka – dwóch mężczyzn w garniturach podaje sobie rękę. Jeden z nich płonie.

Dziesięć płyt bez słabych utworów
okładka ABBEY ROAD (1969), wyk. Ian Mcmillan

Abbey Road – The Beatles

Na zakończenie listy płyta zespołu, którego cała dyskografia mogłaby zająć wszystkie dziesięć miejsc. Nagrany został w studiu przy tytułowej Abbey Road w Londynie, z legendarną okładką, ze słynnym przejściem dla pieszych. Na krążku nie brakuje świetnych kompozycji. Od pełnego groove’u Come Together, po ukryte Her Majesty. Mamy do czyniana z Beatlesami w ich dojrzałym, końcowym stadium.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o