Zakochani w słowach, czyli miłość do ostatniej kropki

Zakochani w słowach, czyli miłość do ostatniej kropki
fot. Patryk Idziak

– Wie pan, bo my już tyle lat ze sobą, że nam wszystko spowszedniało. Człowiek i czasem miałby ochotę, a jednak jak pomyśli, że to od półwiecza wciąż tak samo, to zaraz przechodzi… – motał się Józef.

(…)

– Bo jak moja Jadźka przeczytała to romansidło od pana, to jej się takie amory, panie, włączyły, że ja o mało zawału nie dostałem! – Złapał się teatralnie za serce, demonstrując powagę sytuacji.

– Tak się pan biedny wystraszył? – zgadywał chłopak.

– Nie, tak mnie moja kobieta zajechała – walnął Józef, a Tomasz aż rozdziawił gębę. – Boś pan jej zamiast romansu erotyk przyniósł (…)

Takie, i jeszcze zabawniejsze, dialogi możemy znaleźć w książce Zakochani w słowach Magdaleny Trubowicz. Jest to trzeci tom cyklu Kupidyn w spódnicy, wydany przez wydawnictwo Czwarta Strona, ale nie martwcie się, nie musicie znać poprzednich części, gdyż nie łączą się one bezpośrednio. Niemniej jednak zachęcam do zgłębienia wcześniejszych tomów – warto. Dobra książka napisana przez fantastyczną pisarkę. Żadna recenzja w najmniejszym nawet stopniu nie odda klimatu tego utworu.

Biorąc książkę Zakochani w słowach do ręki, nie sądziłem, że odmieni ona moje podejście do literatury polskiej. Nie chodzi mi oczywiście o wybitne dzieła pisarzy przedwojennych, ale o współczesną beletrystykę. Rzecz jasna mamy świetnych twórców, ale dotychczas uważałem, że mało znany człowiek pióra polskiego pochodzenia nie ma szansy na zdobycie uznania. Ja w każdym razie nigdy nie uznawałem literatury polskiej za godną zaszczytnego miana literatury. Być może spowodowane to było tym, iż nie miałem z nią za bardzo styczności, oczywiście poza lekturami szkolnymi (ale jak już wspomniałem, to raczej były powieści pisarzy przedwojennych), a być może po prostu nie trafiłem na książkę, która zaciekawiłaby mnie do tego stopnia, żebym już do końca życia z dumą patrzył na półki księgarni zapełnione polską twórczością.

Zakochani w słowach - czyli miłość do ostatniej kropki
fot. Patryk Idziak
Trochę błędów na początek

Książka, mimo pięknej okładki, świetnie dobranej czcionki i dobrze brzmiącego tytułu, posiada też błędy. Mianowicie chodzi mi o niepotrzebne (niezauważone) literki przed wyrazami, na przykład „Podszedłem i w zrobiłem to co musiałem”. Zdarzyło się to kilka-kilkanaście razy, ale nie raziło szczególnie w oczy. Niemniej jednak trochę niedobrze, że dopuszczono coś takiego do druku.

Zakochani w słowach

Opowieść dla każdego

Zakochani w słowach nie wymaga dużego skupienia. Wynika to z tego, iż nie ma tam jakichś ukrytych faktów, drobnego zdania, które potem okaże się przydatne, ani też upchanych wielu różnych problemów w jednym rozdziale. Wszystko jest przejrzyste i nie trzeba kilkukrotnie wracać do przeczytanych już stron w celu wyłapania „starożytnych run”. Zwyczajna przyjemna lekturka o niebanalnej tematyce, idealna na wieczór przy kubku kakao.

Powieść opisuje życie trzydziestoletniego bibliotekarza Tomasza, który – mimo ukończenia studiów informatycznych – trafia do biblioteki prowadzonej przez jego ciotkę. Zofia jest raczej oschłą blisko sześćdziesięcioletnią kobietą, ale zdarza jej się także uśmiechać. Tomasz, wraz z wujostwem i ich córką Patrycją, mieszka w niedużym lokum, mimo to ma własny pokój. Mężczyzna kocha książki, jednakże całodobowy pobyt z ciotką działa mu na nerwy. Skrycie podkochuje się również w Kornelii Wyrostek – znanej aktorce, której udziela lekcji rzemiosła sztuki teatralnej. Wie o tym tylko Zofia, Patrycja oraz jego przyjaciółka Izabela. Ta zaś skrywa pewien sekret, o którym Tomasz nie ma pojęcia; sekret, który zmieni jego życie na zawsze…

Któregoś dnia do Tomasza przychodzi starszy pan z prośbą o radę, a właściwie nie tyle o radę, co o książkę, która pozwoliłaby mu rozwiązać pewien kłopot. Problem jest jednak nietypowy. Z biegiem czasu do bibliotekarza zgłasza się coraz więcej mężczyzn.

– Doradziłbym Ogniem i mieczem – odezwał się bibliotekarz z miną wielkiego znawcy.

(…)

– Ogniem i mieczem? Ale że moją Kryśkę? – Karol zrobił wielkie oczy. – To już lepiej rozwód chyba wziąć niż babę zabić.

– Jaką Kryśkę? Sienkiewicza! – Grzegorz popukał się w głowę.

– Myślisz, że Kryśka ma z nim romans? Kurde, może dlatego nam ostatnio nie wychodzi – zamyślił się Karol.

W sam raz na smutne dni 

Chyba nigdy nie spotkałem się z tak humorystyczną książką. Mało tego! Wątpię, żeby takowa istniała, a jeśli istnieje, to koniecznie chcę ją mieć.

Muszę przyznać, że mimo ciekawego całokształtu początek był nudny. Ot, zwykła książka i tak naprawdę zero efektu „wow”. Czytałem i czytałem. Co prawda, czytało mi się bardzo przyjemnie ze względu na świetnie napisane dialogi, ale ciągle brakowało tego czegoś. Zatrzymując się na setnej stronie, miałem mieszane uczucia co do tej lektury. Nie była zła, ale nie była też wybitna – raczej średnia. Położyłem się spać. Rano wstałem, ruszyłem do szkoły – dalej mieszane uczucia. Jednak po kilku godzinach zacząłem tęsknić za historią Tomasza i jego bliskich, najzwyczajniej w świecie nie mogłem oderwać myśli od tej powieści. Wróciłem do domu, wziąłem coś do picia i czytałem. Dopiero wtedy zacząłem dostrzegać walory tej pozycji. Realistyczne wypowiedzi pełne humoru i sarkazmu. Brak zbędnych, długich opisów – ich miejsce zajęły dialogi, pozwalające na wczucie się w problematykę wątku. Oczywiście Zakochani w słowach nie jest arcydziełem, ale na pewno książką, którą autorka może się z wielką dumą pochwalić.

– A skarpety ciepłe wzięłaś? – Zofia nie dawała za wygraną. Widząc zdziwienie córki, dodała szybko: – Bo tam kafle na podłogach w tym pałacu, może ciągnąć po nogach.

– Tak, mamo, wzięłam ciepłe skarpety. – Patrycja przewróciła oczami. – Wzięłam też przybornik turystyczny, jakby do jedzenia konserwy dawali, i tabletki dzień po też wzięłam. Jestem dużą dziewczyną. – Pati spoglądała na zegarek, odliczając czas do wyjścia.

Czytać czy nie czytać

Przeczytać koniecznie! Chociażby tylko dlatego, żeby – tak jak ja – zacząć dostrzegać piękno naszej literatury. Rynek zapełniony jest utworami z zagranicy i przez to książki ojczystych literatów schodzą na drugi plan, a przecież też czekają na czytelnika i być może mają o wiele więcej do zaoferowania, niż nam się wydaje. Zakochani w słowach na pewno ma!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here