Satanizm filozoficzny – czy Anton Szandor LaVey miał rację?

biblii szatana

Nadeszły święta. Dla większości z nas jest to czas różnorakich przemyśleń. Być może trochę kontrowersyjnie, w tych refleksjach pochylmy się dziś nad treścią Biblii Szatana Antona Szandora Lavey’a.

Święta Bożego Narodzenia obchodzone są przez Katolików w całej Europie, a właściwie – na całym świecie. Jest to tradycja niezwykle długo kultywowana, ale bardzo mocna i nie da się jej wykorzenić. Tak samo, jak nie da się do końca wykorzenić filozofii ojca satanizmu. Trzeba jednak pamiętać, iż istnieją dwa nurty jego rozumienia: filozoficzny i teologiczny. Są to bardzo często mylone nurty, łączone w wyobrażeniach ludzi, którzy nigdy nie wgłębiali się w tematykę satanizmu ogólno-pojętego.

Satanizm filozoficzny, który stworzył wyżej wspomniany LaVey nie jest niczym innym, jak filozofią, która mówi o człowieku. Trzymając się własnych wytycznych, w których to człowiek jest na pierwszym miejscu, LaVey mówi nam o “dobrym” życiu.

Jeśli wziąć pod uwagę katolicyzm i jego dekalog, ograniczenia nakładane przez religię chrześcijańską i Kościół stworzony dwa tysiące lat temu, twórca Biblii Szatana ma zupełnie odmienne poglądy. Przede wszystkim filozofia satanistyczna nie opiera się na cierpieniu. Wielu ludzi jednakże uważa, iż satanizm jest jedynie złą religią, w której zabijane są niewinne stworzenia, a tak wcale nie jest. Widać tutaj niestety niewiedzę pewnej grupy ludzi wierzących. A także brak chęci wgłębienia się w coś dla nich niezrozumiałego i jednocześnie odrzucanego przez tłum chrześcijan.

Plusy i minusy

W każdej religii czy filozofii da się znaleźć plusy i minusy. Nie jest tak, że któryś z ruchów religijnych, sekt, religii wschodnich czy innych filozofii, jak na przykład konfucjanizm, jest idealnie dobry lub idealnie zły. Pomimo tego, że od dawna jestem osobą niewierzącą, to z chęcią wgłębiam się w różne, popularne czy też nie, nurty filozoficzno-religijne.

Dlaczego więc możemy mówić o plusach i minusach Biblii Szatana? Nie jest to zwykła filozofia. Jest to nurt oparty na nie tyle zaprzeczeniu katolicyzmu szeroko pojętego. Mowa tu raczej o systemie stworzonym na przykładzie chrześcijańskiej biblii, mitologii nordyckiej, greckiej czy nawet religii wschodnich. Sam autor Biblii Szatana jest bardzo dobrym psychologiem. Zauważa pewne ułomności w systemie ludzkim. A właściwie –  w systemach dotyczących innych religii, które niszczą człowieka. Stara się mocno ukierunkować ludzką psyche na to, żeby było jej lepiej.

Jest to jedno z najważniejszych twierdzeń satanizmu filozoficznego. To właśnie ludzka psychika musi być w dobrym stanie, aby człowiek był w pełni zadowolony ze swojego życia. Według Biblii Szatana ważne jest nieograniczanie się w sprawach cielesnych, ze względu na to, że to również oddziałuje na ludzką psychikę.

Dlaczego więc tak wielu ludzi twierdzi, że Biblia Szatana to zło ostateczne, siła nieczysta i najgorszy z możliwych nurtów filozoficzno-religijnych? Muszę przyznać, że niestety to właśnie Kościół Katolicki zrobił z filozofii LaVey’a najgorszą opcję wiary. Z drugiej strony dziwię się mocno, dlaczego jedno z najprostszych pytań dla człowieka myślącego, dla Katolika jest tak trudne: czy wierzysz w Szatana? I dlaczego w większości odpowiedzi słyszy się, że „nie”?

Religia chrześcijańska zakłada istnienie Szatana jako przeciwnika Boga, kogoś, kto robi na złość i namawia do złego. Tak więc skoro taka postać, mimo, że uważana za złą, istnieje w religii chrześcijańskiej, to jest ona wypierana przez samych wiernych? Na to pytanie jest mi bardzo ciężko odpowiedzieć, bo jak wiadomo, większość społeczeństwa jednak staje się dość oportunistyczna i egoistyczna, wybierając dla siebie te aspekty którejkolwiek wiary, aby było danemu osobnikowi dobrze.

Rytuały satanistyczne – ile w tym prawdy?

Wiele słyszy się o czarnych mszach, rytuałach, zabijaniu owiec czy niewinnych dzieci. Ile w tym jednak prawdy? Oczywiście takie nieporozumienia zdarzają się nader często przy braku zrozumienia filozofii satanistycznej. Wyłącznie satanizm teologiczny jest w stanie coś takiego „wyprodukować”, jednak też nie do końca jest to prawda. Gdyby wziąć pod uwagę dzieje i historię powstawania Satanizmu jako takiego, zauważymy, że są to jedynie wymysły podane do wiadomości przez Kościół Katolicki na przełomie XIV i XV wieku.

Sam guru satanizmu filozoficznego mówi o tym, że wcale nie poświęca się nikogo ani niczego aby być dobrym satanistą. Owszem, rytuał tzw. czarnej mszy jest opisany dość skrupulatnie w dziele z lat 60. XX wieku, jednak nie ma tam ani słowa o podrzynaniu komuś gardła w imię Szatana!

Rytuał satanistyczny opiera się na dość ekscentrycznym dla naszego rozumu wzywaniu „sił nieczystych”, ale przede wszystkim jest on zabezpieczeniem przed złymi mocami, oraz ujarzmieniem tych duchów, które do naszego życia zdążyły wejść. Jest to rytuał oczyszczenia.

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz – dlaczego nasze społeczeństwo pragnie wierzyć w to, co mówi ksiądz na ambonie, zamiast samemu sprawdzić, z czym się dane zjawisko je? Przecież jak ktoś powie, że woda jest ciepła, to i tak musimy sami to sprawdzić.

I korzystając z okazji: chciałabym życzyć Wam zdrowych, wesołych świąt, dużo radości i spokoju, bez względu na to, czy jesteście osobami pro- czy antykatolickimi. Czas świąt to dla nas chwila wytchnienia i refleksji. Zastanówmy się więc nad tym, czy ślepo wierzyć w coś, co ktoś mówi, czy jednak przekonać się na własnej skórze, jak coś wygląda naprawdę. Życzę Wam braku zaślepienia, a jak więcej otwartości.