Poeta czy poetka? Czyje wiersze czytać?

poeta
fot. cdn.pixabay.com/tea-time

“Co poeta miał na myśli?” – to pytanie zawsze wywoływało u mnie odruch fizjologiczny. Czy łyżka durszlakowa zawsze musiała oznaczać coś innego niż łyżkę? Nie dziwi mnie, że wiele osób nie znosi teraz poezji. A ona wcale nie musi być nudna! Są poeci, których wiersze zostały ze mną na długie lata. Oto kilka z nich.

1. Cyprian Kamil Norwid
poeta
fot. wikimedia.org/Cyprian_Kamil_Norwid

Epoka romantyzmu to spór Adama Mickiewicza z Juliuszem Słowackim. A ja z tego sporu wybieram… Cypriana Kamila Norwida. Za życia nie był doceniony. Może właśnie dlatego, że tworzył w okresie schyłkowego romantyzmu, zdominowanego przez dwóch wieszczów.

Dlaczego właśnie Norwid? Być może dlatego, że był dziwakiem i samotnikiem? Albo po prostu dlatego, że jego wiersze nie są przesiąknięte mesjanizmem. Poeta pisał zwięzłym i trafnym językiem, umiał przekazywać treści filozoficzne.

 

Tęskno mi ówdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojéj!
Tęskno mi, Panie.

2. Jan Kasprowicz
poeta
fot. wikipedia.com/jan-kasprowicz

Oryginalność stylu i niezależność. To cechy, które można przypisać Kasprowiczowi. Wiersze tego poety to często owoc trudnych doświadczeń, biedy, samotności. Ale nie tylko. W 1891 trafił na Podhale i zakochał się w tym miejscu. Najpierw co roku przyjeżdżał na wakacje, a później zamieszkał tam na stałe. W 1898 roku wziął udział w wyprawie, która dotarła do Doliny Ciemnosmreczyńskiej. To właśnie ta wyprawa była inspiracją do napisania słynnego cyklu sonetów Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach.

W ciemnosmreczyńskich skał zwaliska,
Gdzie pawiookie drzemią stawy,
Krzak dzikiej róży pąs swój krwawy
Na plamy szarych złomów ciska.

U stóp mu bujne rosną trawy,
Bokiem się piętrzy turnia śliska,
Kosodrzewiny wężowiska
Poobszywały głaźne ławy…

Samotny, senny, zadumany,
Skronie do zimnej tuli ściany,
Jakby się lękał tchnienia burzy.

Cisza… O liście wiatr nie trąca,
A tylko limba próchniejąca
Spoczywa obok krzaku róży.

3. Bruno Jasieński
poeta
fot. wikipedia.com/bruno-jasieński

Jacek Kaczmarski śpiewał o poecie: “niemieckie imię, nazwisko polskiej szlachty. Żyd, komunista, bywał w Rzymie, paryskie miał kontakty. W Moskwie sądzony za szpiegostwo, skazany i zesłany. Zaginął gdzieś po drodze. Odtąd los jego jest nieznany”. Do historii przeszedł jako futurysta-skandalista. Dla mnie Jasieński to po prostu mistrz kreacji słowa – jego neologizmy są wyjątkowe.

Zielone są ręce moje,i
zielone są oczy moje,
i zielone są rzęsy moje,
jak peperment…
Biała nuda usiadła w kucki na czarnym dywanie
i podaje mi fajkę
nabitą antypiryną.
A ze ściany vis a vis łysy, wyuzdany
zegar uśmiecha się do mnie z wyrazem
najdwuznaczniejszych propozycji…

4. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
obraz
fot. wikipedia.org/pawlkowska-jasnorzewska

Od dziecka była skazana na sztukę. Pochodziła bowiem z rodziny Kossaków. Jej ojcem był Wojciech, a dziadkiem – Juliusz Kossak. Pawlikowska potrafiła ubrać wielkie sprawy w bardzo kobiece wyrażenia. To sprawia, że jej wierszy się nie zapomina. Drugą rzeczą, za którą cenię Pawlikowską, jest miłość. Miłości w jej wierszach jest bardzo dużo.

Usta twoje: ocean różowy
Spojrzenie: fala wzburzona
A twoje szerokie ramiona:
Pas ratunkowy…

poeta
fot. wikipedia.org/ławeczka_haliny_poświatowskiej
5. Halina Poświatowska

To kolejna poetka, u której miłość jest ważna. Oprócz tego, w swych wierszach poruszała także temat śmierci. Ja jednak cenię ją za to, jak opowiadała o miłości. Jej wiersze to fenomen erotyzmu.

Bądź przy mnie bli­sko
bo tyl­ko wte­dy
nie jest mi zim­no

chłód wie­je z prze­strze­ni

kie­dy my­ślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trze­ba
two­ich dwóch ra­mion za­mknię­tych
dwóch pro­mie­ni wszech­świa­ta

poetka
fot. wikipedia.org/julia_hartwig
6. Julia Hartwig

Stanisław Barańczak z liter jej imienia i nazwiska stworzył anagram Witali Gruhaj. W “Tygodniku Powszechnym” jej wiersze podpisano kiedyś imieniem wzbogaconym o “n”: Julian Hartwig. Jej mąż zaręczał w liście do redakcji, że żona jest kobietą.

Julia Hartwig była mądrą kobietą. Nabyta wiedza emanuje w jej wierszach. Jednak pisze w bardzo prosty sposób, pozbawiony patosu. I za to właśnie lubię czytać jej wiersze.

Myślimy: od jutra będziemy żyli naprawdę.
A przecież to już życie i niejeden z nas jest już martwy na dobre.