Fantastyczne Zwierzęta. Zbrodnie Grindelwalda [recenzja]

16 listopada miała miejsce polska premiera kolejnej części Fantastycznych Zwierząt. Osadzony w uniwersum Harry’ego Pottera, scenariusz wielokrotnie nagradzanej J. K. Rowling, spotkał się z ciepłym przyjęciem. Bilety wyprzedane były natychmiastowo, jednak udało mi się wykupić miejsce na jeden seans.

Wspominaliśmy już o tym wcześniej, jednak dziś podzielimy się z Wami odczuciami po obejrzeniu filmu.

Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald
fot. materiały prasowe
Trochę starych i wiele nowych twarzy

Jeżeli oglądaliście Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, a tam przypadła Wam do gustu główna czwórka bohaterów, czyli Newt Scamander (Eddie Redmayne), Tina (Katherine Waterston), Queenie (Alison Sudol) i Jacob Kowalski (Dan Fogler), to nie zawiedziecie się filmem. Ich wątki zostają kontynuowane. Można więc wysnuć pierwszy wniosek – obie części mocno się przeplatają i najlepiej przed seansem przypomnieć sobie pierwszą odsłonę. Ilość nawiązań, aluzji czy postaci, które w pierwszej części pojawiają się epizodycznie jest znacząca. Poznajemy m.in. brata Newta, innych aurorów pracujących z Tiną czy… tytułowego Gellerta Grindelwalda. Co ciekawe – Gellerta poznajemy w ostatnich scenach pierwszej części, gdy to Scamander odkrywa jego prawdziwą twarz zaklęciem i zostaje aresztowany. Z nowych postaci mamy młodego Albusa Dumbledora oraz tajemniczą Nagini. I tu pojawia się ukłon w stronę wiernych fanów – w nowej produkcji reżysera Davida Yatesa uwzględnione zostają postaci z uniwersum stricte Potterowskiego. Jak dotąd Fantastyczne Zwierzęta i Harry’ego Pottera traktowaliśmy jako osobne historie, osadzone w jednym świecie magii i mugoli. Teraz pojawia nam się wyraźny sygnał, że całość jest prequelem, skoro mamy w fabule poplecznicę Voldemorta i młodego dyrektora Hogwartu.

Gellert Grinewald
fot. materiały prasowe
Rozkwitający spór o magię

Istotnym tłem fabularnym w filmie jest ukrywanie się czarodziejów i pilnowanie, by świat magiczny nie zmieszał się z tym mugolskim. Z tym, że nowa część dzieli magów na dwa obozy. Pierwszy z nich jest za tym, że ilość zasad i przepisów powinna chronić niemagów przed poznaniem prawdy. Zwolennicy ci bronią swojej przykrywki i surowo każą każde odsłonięcie się czy związki z osobami pozbawionymi różdżek. Drugi obóz to Grindelwald i jego sojusznicy, twierdzący że powinni rządzić światem i w sposób nieograniczony być sobą. Ich zdaniem mugole zostawieni sami sobie doprowadzą do kolejnej wojny (akcja filmu dzieje się w 1927, więc po I Wojnie Światowej). Według nich niemagowie na tym się znają najlepiej: próżności i brutalnych środkach spełnienia swoich pragnień. Sęk w tym, że obie strony mają i zarazem nie mają racji, co widzi Newt. Z jednej strony zwykli ludzie nie są groźni i potrafią zrozumieć świat czarodziejów, czego przykładem jest Kowalski. Mimo braku magicznych umiejętności – umie być przydatny w misjach i sprawdza się jako przyjaciel. Nie można jednak zapomnieć, że ukrywanie się niczym szczury i pilnowanie na każdym kroku, by nie odsłonić się jest czymś uciążliwym dla czarodziejów. Dlatego Scamander początkowo nie obejmuje żadnego ze stanowisk, mimo nacisków brata i Ministerstwa Magii. Dopiero Dumbledore sprawia, że Scamander zostaje wytypowany do walki z Grindelwaldem.

Credence and obscurus
gif. materiały prasowe
Wątek Credence’a

Wprowadzony w poprzedniej części wątek obskurusów zostaje kontynuowany. Okazuje się bowiem, że Credence przeżywa i jego historia wzbogacana jest o nowe fakty. Dowiadujemy się m.in., że historia jego pochodzenia może być związana z ostatnim z wielkich francuskich rodów, co wywołuje niemałą sensację w świecie magii. Stąd ponownie wzrasta cena za schwytanie chłopaka, bo może on dysponować ogromną siłą. J. K. Rowling sprytnie snuje nam znowu scenariusz, bo pojawiają się wieszcze tomiki poezji i nowe, znajomo brzmiące nazwisko: Lestrange. Przypadek, a może celowe działanie? W książce nie znajdujemy powiązania Bellatrix z Letą Lestrange, która jest narzeczoną brata Newta. Film rodzi nam więc coraz więcej niewiadomych i “easter eggsów”, co czyni go intrygującym.

Walory filmu

Niewątpliwie nie da się nie wspomnieć o tym, jak zachwycająco przedstawione są nie tylko fantastyczne zwierzęta, ale i inne magiczne zjawiska, takie jak finałowa walka Grindelwalda z oponentami czy żywe retrospekcje bohaterów. Graficy i scenografowie ponownie stanęli na wysokości zadania i stworzyli nam przestrzeń artystyczną, której każdy poszczególny i dopracowany element chcemy poznać. Efekty specjalne i wyobraźnia twórców sprawiają, że seans jest mocno estetycznym doświadczeniem. Piękno krajobrazu Londynu, Paryża i Lacock, gdzie kręcony był film wpasowuje się w fantastyczny charakter fabuły.

Newt Scamander and Dumbledore
gif. materiały prasowe
Charaktery, motywy, historie

W tym filmie pojawiają się wyraziste postaci, które mają wiele ciekawego do powiedzenia i zaoferowania. Każdy z nich ma swoją przeszłość i J. K. Rowling należy pogratulować za to, że tym razem świat nie kręci się tak mocno dookoła jednego bohatera. W Fantastycznych Zwierzętach możemy bowiem wyciągnąć wiele postaci i opowiedzieć ich indywidualne, wyjątkowe historie. Z kolei na tak kultowe postaci, jak Dumbledore czy pomocnicy Voldemorta możemy teraz spojrzeć z nowej perspektywy. Informacja o tym, jakie mieli początki i jak kształtował się ich charakter zadowolą wszystkich fanów Potterowskich książek. Krytycy jednak są zawiedzeni tym, że w filmie Dumbledore uczył obrony przed czarną magią, a nie transmutacji, jak było we wcześniejszych książkach. Są też zdania, że autorka popularnej serii nie powinna była łączyć tych historii, tylko zostawić je w osobnych ramach czasowych i fabularnych. Moim zdaniem jest to jednak ciekawy miks. Zwłaszcza, że nie pojawia nam się Harry Potter ze swoją grupą przyjaciół, tylko istotne, ale poboczne postaci, których dotąd nie mieliśmy okazji poznać tak dobrze.

Hogwart

Ponownie kamera zawitała do komnat i korytarzy słynnej szkoły. Możemy dostrzec Dumbledore’a w roli nauczyciela, nie tylko zagadkowego dyrektora. Na chwilę pojawia się też jak zwykle zatroskana profesor McGonagall, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Fantastyczne Zwierzęta przeważnie swoją akcję skupiają poza tym budynkiem, ale każdy z bohaterów w jakimś stopniu jest związany z tym miejscem lub jego strukturą.

Kontynuacja

W filmie dzieje się dużo, mamy więc w pewnym momencie przesyt różnorakich wątków. Jednych to może zrażać, bo jest duża koncentracja na uczuciach i relacjach bohaterów, oraz ich przeszłości, ale mnie osobiście to urzeka. Minusem może być jedynie to, że tytułowe zbrodnie Grindelwalda dzieją się tylko na początku i końcu filmu, co przykuło uwagę niektórych krytyków. Czyżby Rowling była niesłowna w swoich założeniach? A może celowo zaplanowała dać nam niewielki popis umiejętności Grindelwalda (w tej roli niezastąpiony Johny Depp), by zostawić pewne uczucie niedosytu?

Całym sercem polecam ten film. Ostrzegam tylko, że jednych może on zachwycić, innych znudzić, czy nawet rozczarować. W końcu ile osób, tyle opinii. Mile widziane Wasze odczucia 🙂