13 POWODÓW – SERIAL VS KSIĄŻKA

Nie cichną echa po głośniej produkcji Netflixa pt. 13 powodów – serialu, który został stworzony na podstawie książki o takim samym tytule autorstwa Jaya Ashera. Czy seria różni się czymś od pierwowzoru? O, tak! Twórcy przekładając powieść na ekran, podrasowali nieco poszczególne fakty, aby wywrzeć większy wpływ na odbiorcach. Poniżej przedstawiamy kilka znaczących nieścisłości.

1. Narracja i czas akcji

W książce śledzimy działania z dwóch perspektyw – Claya i Hannah. Chłopak dostaje kasety i całkiem sprawnie sobie z nimi radzi. Oczywiście słuchanie tego sprawia mu wielki ból, ale wiele niezrozumiałych rzeczy staje się dla niego jasnych. Akcja nie toczy się w nieskończoność. Odsłuchuje nagrania w ciągu kilkunastu godzin. Dowiadujemy jak reaguje bohater na poszczególne wyznania nieżyjącej już dziewczyny. Natomiast w serialu Clay rozkłada każde nagranie na czynniki pierwsze.  Zbyt trudnym było dla niego przesłuchać wszystko za jednym razem; dokładnie analizował każdą nową informację. Widzieliśmy także co aktualnie dzieje się z każdym z osób, które były jednym z 13 powodów. W książce tego nie ma – tylko wiemy w jaki sposób przyczyniły się do śmierci Hannah.

2. Obecność rodziców

W serialu odgrywają oni bardzo ważne znaczenie. Śledzimy walkę pogrążonych w żałobie rodziców, którzy próbują udowodnić, że szkoła nie zrobiła nic, aby uratować ich córkę. W tych poczynaniach również bierze udział mama Claya – prawniczka coraz bardziej martwiąca się o syna z powodu jego niepokojąco pogarszającego się zachowania. W książce w ogóle nie występuje ten wątek. Owszem, w pewnym rozdziale mama przyjeżdża i daje Clay’owi kasety oraz, co jakiś czas pyta, gdzie był, ale to jedyny moment, w którym mamy z nią do czynienia. Chłopak także nie kontaktuje się z rodzicami Hannah jak to było w serialu. Twórcy z Netflixa wprowadzili więcej dramaturgii, przez co każdy odcinek wywołuje wiele kontrowersji i coraz bardziej uświadamia odbiorcom problemy, z którymi borykają się nastolatki.

3. Inna śmierć

To, co najbardziej kłuje w oczy, to świadomość drastycznej różnicy pomiędzy sposobem odebrania sobie życia przez Hannah. W serialu całkowicie podrasowali ten moment, aby jeszcze bardziej zaszokować i uderzyć w emocjonalną stronę odbiorców. W książce jest to bardziej przystępnie napisane. Oczywiście, że czytanie o śmierci (jakakolwiek by ona nie była) nie jest przyjemne, ale jednak Asher przedstawił to całkiem w łagodny sposób. Natomiast serial przedstawił z najdrobniejszymi szczegółami tę scenę. Z tej przyczyny w wielu krajach 13 powodów został zakazany, bo zbyt prawdziwie pokazuje moment odebrania sobie życia.

4. 13 powodów – zakończenie

W książce historia całkowicie jest zakończona. Clay wypełnił wolę Hannah i przesłuchał wszystko, co chciała mu powiedzieć, a następnie wysłał kolejnej osobie z listy. Musiał pogodzić się z różnymi faktami, ale wie, że musi ruszyć do przodu. Nie ma tu miejsca na jakąkolwiek kontynuację. Natomiast w serialu główny bohater działa instynktownie i pod wpływem uczuć. Osobiście przychodzi do osoby, która występuje na samym końcu taśm i odbywa ciężką rozmowę. Nagrania nawet trafiają do rodziców Hannah, czego w książce w ogóle nie ma. Kontrowersyjny finał w serialu także jest wymysłem twórców z Netflixa. Dzięki temu wiemy, że będzie ciąg dalszy serii, co jest całkowitym zaprzeczeniem powieści.

Chociaż serial i książka różnią się pewnymi znaczącymi szczegółami, to jednak i jedno, i drugie wywiera na nas ogromne wrażenie. Powieść nie ustępuje niczym produkcji Netflixa. Asher stworzył dzieło, które daje do myślenia, ale napisane jest bardzo przyjemnym językiem, przez co nie ma problemu, aby przeczytać ją w jedną noc. Natomiast serial więcej od nas wymaga. Po praktycznie każdym odcinku wywierca w nas dziurę, przez którą coraz więcej myślimy o przedstawianych problemach. Z książką mogliśmy się zapoznać dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego REBIS, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Warto zapoznać się i z serialem jak i z książką, bo możemy różne rzeczy lepiej zrozumieć i więcej wyciągnąć wniosków. Jeśli jeszcze nie zapoznałeś się z żadną z tych dwóch rzeczy, to koniecznie to nadrób! Nie pożałujesz, a może zmienisz myślenie o kilku sprawach.