“Powiedz mi, proszę” – kryminał z niewykorzystanym potencjałem [recenzja]

0
6
Powiedz mi, proszę

Zaginiona dziewczynka, która po powrocie nie mówi ani słowa. Terapeutka próbująca do niej dotrzeć. I zabawki odtwarzające sceny morderstw, również tych, do których jeszcze nie doszło… Czyli Powiedz mi, proszę Mike’a Omera.

Ośmioletnia Kathy Stone powraca do domu po tym, jak kilkanaście miesięcy wcześniej zaginęła. Cały świat chce usłyszeć, co się z nią działo. Ale dziewczynka milczy. Tylko terapeutce Robin Hart udaje się porozumieć z Kathy. Kobieta poprzez zabawę stara się pomóc dziewczynce uporać się z traumą. Jednak szybko orientuje się, że ośmiolatka poprzez zabawki odtwarza sceny morderstw zarówno z przeszłości, jak i z przyszłości…

Czy Kathy zacznie mówić? I pomoże w rozwiązaniu spraw zabójstw? Czy uda się zapobiec kolejnej tragedii?

Wszystko, co jest niepotrzebne

Sam pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, szczególnie że interesuję się psychologią. Niestety, wykonanie kulało. Przede wszystkim, przez masę zapychaczy i niepotrzebnych wstawek. Na przykład, niemal na początku pojawiła się gadka między właścicielem kawiarni i kelnerką a Robyn i Melody o mlekach roślinnych (“Jak można wydoić migdała?”) albo o używaniu filtrów do kawy zamiast papieru toaletowego podczas pandemii, ponieważ zabrakło go w sklepach. To samo z anegdotkami o kobiecie puszczającej gazy podczas zajęć jogi, o złodzieju kucyków Pony, który jednego z nich wpakował sobie do majtek czy o techniku goniącym wronę, która zabrała znacznik z miejsca zbrodni. Wszystko to odbierało jakąkolwiek powagę całej powieści i sprawiało, że wielokrotnie przewracałam oczami. Przez to czytelnik nie może skupić się na śledztwie i terapii Kathy. Nie mówiąc o tym, że większość tych “zapychaczy” dotyczyła procesów fizjologicznych… Być może miało to wprowadzić pewien element humoru, ale odbierało cały urok tej książce i nadawało klimatu żarcików z podstawówki…

Kolejna rzecz, która mi się nie podobała, to zachowanie Pete’a, czyli ojca Kathy. Kiedy matka dziewczynki chce zostać w mieście, bo nadal wierzy, mimo upływu miesięcy, że córka wróci, on postanawia postawić krzyżyk na własnym dziecku i wyjechać, aby zacząć nowe życie. A kiedy dziewczynka wraca, on uważa, że zamiast pozwolić jej w spokoju dojść do siebie i w tym czasie chodzić na terapię, lepiej ją przerwać, puścić z powrotem do szkoły i “nie cackać się z nią”. Owszem, uważam, że matka Kathy była niekiedy nadopiekuńcza, jednak on znalazł się na całkowicie drugim biegunie. W przekonaniu, że tylko on wie, co jest najlepsze dla jego córki, wpieprzył się w jej terapię. Nie mogłam wytrzymać jego arogancji, pyszałkowatości i argumentów, które mnie nie przekonywały, chociaż do pewnego stopnia mogłam zrozumieć jego motywacje. Finalnie jednak był dla mnie najbardziej wkurzającą postacią z całej książki!

Oczekiwania vs rzeczywistość

Co do samego warsztatu, tempa akcji i pomysłu na tę historię nie mogę się przyczepić. Dopóki nie było wstawek o chodzeniu do toalety lub gazach, Powiedz mi, proszę czytało się bardzo dobrze i naprawdę chciałam wiedzieć, co dalej. Tym bardziej, że jednym z wątków jest historia Robyn i jej trudna relacja z niestabilną emocjonalnie, narcystyczną matką… Gdyby wyciąć wyżej wspomniane przeze mnie “zapchaj dziury”, otrzymalibyśmy bardzo dobry kryminał, z ciekawymi wątkami i nieźle ukazaną psychologią postaci. Szkoda…

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze