Reprezentacja gier survivalowych na rynku jest olbrzymia, często więc zdarza się, że te produkcje są do siebie łudząco podobne. Cieszy więc fakt, że raz na jakiś czas powstaje coś unikalnego w tym zakresie. Takim przypadkiem jest Abiotic Factor – wyjątkowo ambitna i udana gra małego studia.
Ukryte laboratorium w Australii
O czym jest Abiotic Factor? Gra opowiada o nowym pracowniku tajemniczego przybytku, znajdującego się w Australii. Na pozór zwykła, blaszana chatka pośrodku pustkowi okazuje się rozległym przybytkiem naukowym, cały schowany pod ziemią. Po odprawie oraz kilku rozmowom, okazuje się, że we wnętrzu budynku poszło coś bardzo nie tak, a nasz naukowiec zostaje zamknięty w środku razem z innymi ocalałymi oraz krwiożerczymi potworami.
Gra jest bardzo ciekawym spojrzeniem na gatunek survivali, bo o ile one zazwyczaj kojarzą się z przemierzaniem rozległych połaci terenu, zbieraniem surowców oraz budowaniem domów, Abiotic Factor robi to w nieco inny sposób. Bohater na samym początku trafia do podziemnego kompleksu i to właśnie tam rozgrywa się cała zabawa. Nie wcielamy się również w wielkiego herosa czy wybrańca – nasz naukowiec jest zwykłym pracownikiem, a jego jedynym zadaniem jest się wydostać na powierzchnię. Rozgrywka zaprojektowana jest też w taki sposób, aby to wrażenie nasilić, ale o tym później.

Grafika jak w hitach z lat 90.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to grafika w Abiotic Factor. Modele mają mało poligonów, animacje są bardzo oszczędne, a tekstury stylizowane na gry z czasów sprzed XXI wieku. Pierwszym skojarzeniem jest tutaj Half-Life z 1998 roku – pikselowa grafika oraz podobne motywy w postaci odciętego podziemnego kompleksu same przywodzą takie skojarzenia.
Czy taki retro wygląd gry to problem? Oczywiście nie! Daje to świetny nastrój starych produkcji, uderzający w odpowiednie noty u miłośników starych gier i pozwala przywołać u młodszych graczy emocje, które towarzyszyły niegdyś tym starszym podczas ogrywania Half-Life’a oraz innych gier z tamtego okresu.
Poza tym co zostało wspomniane, gra posiada jednak kilka nowoczesnych rozwiązań graficznych, jak dynamiczne oświetlenie, współczesne efekty, post processing oraz wiele innych. Mimo stylizowanej grafiki, ten tytuł wciąż wygląda bardzo dobrze.
Narzędzia i rzemiosło
Podstawowe elementy mocno przypominają typowe gry survivalowe – musimy dbać o to, żeby bohater miał co jeść, gdzie spać i gdzie się wypróżniać. Być może to ostatnie nie jest tak typowe dla gier tego gatunku – twórcy zazwyczaj nie implementują takiej mechaniki. Jednak w Abiotic Factor jest obecna i ma też swoją funkcjonalność.
Poza tymi podstawowymi mechanikami, produkcja posiada naprawdę dużo zawartości jak na tak małe studio za nią stojące. Łowienie ryb, wszelkie zbieractwo i crafting to podstawa, ale to, ile ryb możemy zebrać, ile różnych rodzajów przedmiotów wala się na ziemi oraz jak rozbudowane są receptury craftingowe – to wszystko aż nie mieści się w głowie. Praktycznie na każdym kroku możemy natrafić na jakiś nowy surowiec, który odblokuje nam kolejne schematy, a dodatkowo rozwinie już posiadane.

Zanim jednak schematy pojawią się w naszej bazie, musimy sami wykombinować, z jakich materiałów potencjalny przedmiot będzie złożony (a do tego potrzebne jest odpowiednie stanowisko badawcze). W praktyce ma to kształt prostej minigry w zgadywanie. Z początku jest to ciekawy dodatek, ale już w połowie gry tak często to robimy, że robi się lekko nużące – tym bardziej, że początkowo tworzone przedmioty składają się z prostych materiałów, a więc i zgadnąć jest je łatwo. Natomiast później nasz bohater dysponuje zupełnie egzotycznymi materiałami, których nie sposób przypisać do nowego schematu posługując się logiką. Spędzamy więc trochę czasu w ekwipunku i gramy w zgadywanki, aż nam się uda. Na szczęście, do każdego wynalazku wystarczy to zrobić raz – potem do końca gry zapisane już mamy, z czego się on składa.
Gra ma przerażającą ilość dostępnych broni i strojów. Początkowo, walczymy bronią improwizowaną, ale już na tym etapie widać kreatywność twórców. Kusza zrobiona z linijki i ołówków, włócznia z noża i miotły oraz granaty z kubków. Z czasem jednak jest coraz ciekawiej, bo pojawiają się zaawansowane bronie energetyczne oraz laserowe, a nawet technologie obcych.

Zwiedzanie podziemnego kompleksu
Lwia część rozgrywki polega na eksploracji. Być może chodzenie po podziemnych laboratoriach może wydawać się nudne, ale dobrym przykładek odwrotnej sytuacji jest wspomniany już Half-Life, który to również posiadał taką scenerię, a na nudę nikt nie narzekał.
Kompleks w Abiotic Factor podzielony jest na kilka segmentów i każdy jest na swój sposób unikalny. Pierwszym z nich są biurowce, gdzie znajdują się kawiarnie, stoiska do pracy czy serwerownie. Choć wciąż to może wydawać się nieciekawe, w całym budynku zaprowadzona jest blokada z powodu wielowymiarowego kataklizmu – po korytarzach przechadzają się kosmici i stwory, a gdzieniegdzie możemy natrafić na portal, który prowadzi nas do zupełnie innych rzeczywistości – a te są zupełnie wykręcone.

Tak więc dosyć klasyczne i znane przestrzenie przeplatają się z dziwactwami z innych wymiarów, a całość jest tak posklejana, że wszystko ma sens i jest interesujące. A im głębiej schodzimy, tym coraz dziwniejsze krajobrazy spotykamy.
Gra polega na pewnej pętli rozgrywki: trafiamy do nowego segmentu, gdzie wrogowie są znacznie silniejsi od nas, a my musimy kombinować. Eksplorujemy otoczenie, zbieramy materiały, budujemy bazę. Z czasem jesteśmy coraz silniejsi, aż zagrożenia, które początkowo sprawiały wiele problemów – stają się jedynie niedogodnością. Gdy załatwimy już wszystkie sprawy w danym segmencie, fabuła kieruje gracza do kolejnego – i tak pętla się powtarza.
W eksploracji oraz walce pomagają nam umiejętności, które gracz odblokowuje z czasem. To jest dodatkowe życie, większa szybkość ataków czy lepsza celność. Taki element RPG pozwala na szeroki rozwój postaci, choć nie jest pozbawiony wad. Niektóre buildy postaci wydają się lepsze od innych, ale o tym trzeba przekonać się samodzielnie.
Budowanie baz
W grze zaimplementowano system budowania, ale wygląda on jednak nieco inaczej niż w typowej grze survivalowej. Teren usiany jest wszelkimi stołami, krzesłami, fotelami, pułkami i ogólnie meblami. Gracz może każdy z tych przedmiotów rozbić na surowce lub przenieść. Początkowo tak właśnie tworzymy pierwsze bazy – ustawiamy stoły jeden na drugim, aby stworzyć ścianę, za łóżko służy kanapa, przedmioty przechowujemy w prostych skrzyniach i wykorzystujemy wszystko, co mamy pod ręką.

Z czasem odblokowujemy coraz bardziej zaawansowane przepisy: mury z worków cementowych, przenośne kuchenki, większe i głębsze skrzynie i tak dalej. W Abiotic Factor nie stworzymy willi z drewna lub ciegieł: nasze schronienia przypominają nieco forty z mebli, które budowaliśmy za młodu. Ma to swój urok.
Co wypadło gorzej?
Największą bolączką jest z pewnością grind surowców. Survivale z natury polegają na zbieractwie materiałów i normalnym jest, że czasem trzeba wrócić się do odwiedzonych już miejsc, aby coś zebrać, ale zazwyczaj w dobrej grze tego gatunku wychodzi to naturalnie. W Abiotic Factor wypada to gorzej, gdyż często do schematów potrzebujemy egzotycznych i rzadkich materiałów, które możemy znaleźć tylko w konkretnych lokacjach i których jest mało. Surowce resetują się co kilkadziesiąt godzin w grze, więc po jakimś czasie można po nie wrócić, ale nigdy nie jest ich na tyle, żeby wystarczało nam ich na dłużej.
Dobrym przykładem są rdzenie energetyczne znajdywane w jednej z początkowych lokacji. Są potrzebne do wielu ważnych schematów w późniejszej fazie gry, ale jednocześnie są bardzo rzadkie. Wygląda więc to tak, że musimy wrócić się naprawdę spory kawałek, aby pozbierać te rdzenie, a na miejscu okazuje się, że i tak jest ich tam mało. Lokacja resetuje się po kilku dniach, więc ponawiamy podróż i tak w kółko.
W grze można budować teleporty, ale ponownie – do ich stworzenia potrzebujemy rzadkich materiałów.
Innym problemem jest bardzo niejasna fabuła główna. Gra jest naprawdę bardzo długa i przez ten czas przekazywane są graczowi informacje o świecie, dialogi z postaciami dostarczają wskazówek, napotykamy wiele tajemnic i napięcie jest budowane. Aż tu nagle, bez zapowiedzi, walczymy z bossem końcowym, tajemnice pozostają nierozwiązanie, a całość sprawia wrażenie, jakby była urwana w połowie. Bardzo nieprzyjemne wrażenie, biorąc pod uwagę, jak interesujące jest lore świata i jak ciekawe są znajdywane na każdym rogu notatki o przeróżnych, paranormalnych zjawiskach.
Podsumowanie
Abiotic Factor to naprawdę wielka gra survivalowa, która próbuje mieszać ze sobą kilka gatunków i której akcja dzieje się w nietypowym miejscu. Zawartości jest mnóstwo i widać to w mnogości mechanik, przedmiotów i surowców. Jest to też gra, na którą trzeba poświęcić sporo czasu – przynajmniej ponad pięćdziesiąt godzin. Oczywiście, jeśli gra się na normalnym poziomie trudności bez żadnych modyfikatorów ułatwiających rozgrywkę.
Dla fanów survivali oraz starego Half-Life, Abiotic Factor może okazać się wyjątkowo interesujące.


