Drugi sezon Wisły Kraków w 1. lidze miał być prostą drogą do powrotu do Ekstraklasy. Założenie było jasne: awans i koniec pierwszoligowej przygody. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. To był sezon pełen skrajności, chaosu i sportowych paradoksów, który wielu kibiców określa jako najdziwniejszy w historii klubu.
Jesień pełna kontrastów
Runda jesienna Wisły zakończyła się na 5. miejscu. Drużyna potrafiła zachwycać ofensywą, ale jednocześnie gubiła punkty w nieoczekiwanych momentach. Były spektakularne zwycięstwa: 6:2 ze Zniczem Pruszków, 4:1 z Motorem Lublin oraz 5:1 z Arką Gdynia. Z drugiej strony pojawiały się kompromitujące potknięcia jak porażka 2:1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała czy bezbramkowy remis z Zagłębiem Sosnowiec. W tym czasie rolę lidera ofensywy przejął Ángel Rodado, który zaczął regularnie zdobywać bramki i wchodził w buty Luisa Fernándeza jako główna postać zespołu.
Zmiany na ławce i niestabilność
W grudniu z klubem pożegnał się Radosław Sobolewski. Tymczasowo drużynę przejął Mariusz Jop, który wygrał trzy ostatnie mecze roku, dając drużynie chwilowy impuls. W styczniu szkoleniowcem został Albert Rude. Jednak mimo nowych pomysłów Wisła na wiosnę grała bardzo nierówno i nie potrafiła utrzymać stabilnej formy.
Wiosna pełna frustracji
Runda wiosenna była rozczarowaniem. Wisła wygrała tylko 5 z 15 meczów ligowych i ostatecznie zakończyła sezon na 10. miejscu. Co najbardziej bolesne, drużyna przez większość sezonu była w okolicach miejsc barażowych, ale wszystko straciła w końcówce. Ostatnie cztery mecze sezonu pokazały pełnię chaosu:
- remis z już zdegradowanym Zagłębiem Sosnowiec mimo gry w przewadze i niewykorzystanego karnego Szymona Sobczaka w 95. minucie,
- porażka 4:3 z Lechią Gdańsk i grze w osłabieniu po czerwonych kartkach Davida Junki i Jospeha Colleya,
- klęska 5:2 z GKS-em Katowice po czerwonej kartce Satrustegiego już w 2. minucie,
- oraz w ostatniej kolejce porażka 3:0 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza i grze w 10 po czerwonej kartce Marca Carbo w 25 minucie.
W efekcie Wisła zakończyła sezon na 10. miejscu, najgorszym w 120-letniej historii klubu.
Niespodzianka w Pucharze Polski
Największym paradoksem sezonu było to, że Wisła jako pierwszoligowiec wygrała Puchar Polski, pokonując ekstraklasowe drużyny i sięgając po trofeum, którego nikt się nie spodziewał. To był sezon dwóch twarzy: ligowej katastrofy i pucharowego sukcesu.
Ángel Rodado, lider wśród ligowego chaosu i bohater sukcesu w Pucharze
Największą postacią sezonu był Ángel Rodado. Hiszpan został królem strzelców zarówno 1. ligi, jak i Pucharu Polski, będąc absolutnym liderem ofensywy. To on ciągnął Wisłę w lidze i to on decydował o jej sukcesach w pucharze. W sezonie pełnym sprzeczności Rodado był jedyną stałą, symbolem jakości i skuteczności w drużynie, która potrafiła jednego dnia zachwycać, a drugiego kompletnie się załamywać.


