„Wichrowe Wzgórza” – antyromantyczna adaptacja Emerald Fennell

0
4

Spektakularna wizualnie adaptacja klasyka z XIX wieku pojawiła się w kinach idealnie na walentynkowe świętowanie. Film zapowiadany jako produkcja roku kryje w sobie więcej niż tylko historię romantyczną. Reżyserka proponuje antyromantyczną destrukcję mitu miłości absolutnej. Widowiskową bezwstydnie zmysłową, a jednocześnie emocjonalnie chłodną.

Wichrowe Wzgórza to kolejna filmowa adaptacja książki o tym samym tytule. Twórczyni znana z prowokującego Saltburn (2023) ponownie eksploruje temat obsesji, klasowej dominacji i erotyzacji przemocy. Tym razem sięga po fikcję gotycką, która nigdy nie miała być romansem.

Fennell w swoim żywiole

Zainteresowanie Emerald Fennell tą historią nie jest szczególnie zadziwiające. Reżyserka jest znana z posunięć szokujących publikę, a ta powieść od momentu wydania szokowała. Mimo że została okrzyknięta klasykiem, po prawie 180 latach od publikacji, dalej powoduje kontrowersje, jest krytykowana, a nawet potępiana.

Adaptację filmową Fennell można nazwać antyakademicką interpretacją, która ma prowokować. Reżyserka nie trzyma się kanonu, omija część fabuły, kluczowe postacie i modyfikuje ważne szczegóły. To konsekwencja próby zapanowania nad dziką i amoralną naturą historii.

Ta wersja ekranizacji powieści, nawet jeśli oddalona fabularnie od oryginału, jest oszałamiająca wizualnie. Idealnie oddaje elementy, które pojawiają się w książce, a które nie zostały do tej pory należnie przeniesione na ekran. Jednocześnie atmosfera, w której miało być wyczuwalne pożądanie i napięcie seksualne, była wyciszona i chłodna. Może było to spowodowane brakiem głębi postaci lub przepychem wizualnym na ekranie, w każdym razie reżyserce nie udało się uzyskać pożądanego efektu.

Pomiędzy miłością a śmiercią

Zanim jesteśmy w stanie cokolwiek zobaczyć, film rozpoczyna się dwuznacznymi odgłosami wydawanymi przez mężczyznę, które sugerują aktywność seksualną. Szybko okazuje się, że to scena publicznego wieszania, która przez początkową dwuznaczność zapowiada silne powiązanie między miłością a śmiercią w dalszej części produkcji. Podobny efekt można zauważyć w scenie ślubu Cathy, która bardziej przypomina pogrzeb jej tożsamości oraz w przypadku pogrzebu jej ojca, który jest niemal jej metaforycznymi zaślubinami z Heathcliffem.

Młodą Cathy gra Charlotte Mellington. Dziewczynka idealnie uchwyciła dzikość i nieokrzesanie postaci. Bohaterka nie ma zapewnionych pobytów w szkole, lekcji etyki ani nie posiada matki, która trzymałaby ją w ryzach. Jest uparta, złośliwa i nieprzewidywalna, co jest konsekwencją sytuacji, w jakiej dorasta. Dom, w którym mieszkają Earnshawe’owie, pozostawia wiele do życzenia. Jest zaniedbany i za każdym razem, gdy jest miejscem akcji, wywołuje u widza fizyczny dyskomfort. Nie jest tylko tłem, a dodatkowym nośnikiem znaczeń,

Młody Heathcliff, w którego wcielił się Owen Cooper, zostaje wprowadzony do historii jako sierota, którym zadeklarował się zająć ojciec dziewczynki. Pan Earnshawe swój czas spędza głównie na hazardzie i przepijaniu równowartości przegrywanego majątku. To Cathy nadała chłopcu imię Heathcliff i przywłaszcza go jako swojego „pupila”. Ten gest pokazuje, że ich relacja oparta jest na dominacji i poczuciu własności. Cooper niesamowicie sprawdził się w roli młodzieńca. Udało mu się odegrać powolnie rosnące przywiązanie do dziewczynki, równoważone nieśmiałością i skłonnościami masochistycznymi, co z czasem zmienia się w namacalne okrucieństwo. Młodzi aktorzy fantastycznie sprawdzili się w swoich rolach i czułam niedosyt, kiedy na dobre zniknęli z ekranu.

Złota Klatka Thrushcross Grange

Ciężko stwierdzić, jak duży był przeskok czasu w historii. Dorosła Cathy, grana przez Margot Robbie, to niezdecydowana kobieta, wciąż tkwiąca w dziecinnej bezwładności. Jest niezamężna, bezdzietna, tupiąca stópką jak dziecko na karygodne zachowanie ojca, który nie wydaje się przejmować zadłużeniem, do którego doprowadził. Jej uczucia do Heathcliffa są nagle rozpalone, ale i równie szybko ugaszone. Zanim w jakikolwiek sposób mogą się rozwinąć, jej uwagę przykuwają nowi, zamożni sąsiedzi, którzy wprowadzili się do posiadłości Thrushcross Grange.

To tam Catherine spotyka Shazada Latifa, w roli Edgara Lintona i jego podopieczną Isabelle, graną przez Alison Oliver. Postać grana przez Oliver, jest najbardziej alarmująca ze wszystkich bohaterów. Dziewczyna jest zafiksowana na lalkach i wstążkach, co nie byłoby aż tak niepokojące, gdyby nie infantylna maniera i posłuszeństwo, jakim się charakteryzuje.

Cathy ulega wypadkowi, gdy zagląda przez ogrodzenie na posesję. Znajduje ją Edgar i zajmuje się kontuzjowaną kobietą, dbając, aby jak najszybciej wróciła do pełnego zdrowia. Gdy powraca na Wichrowe Wzgórza, jest odmieniona. Odziana w ekskluzywną suknię, wygląda jak dama. Jej kolejne decyzje kierowane są wizją ubóstwa i bankructwa, jeśli zostanie w rodzinnej posiadłości. Po zaznanym bogactwie ciężko jej pogodzić się ze standardem, do którego powróciła.

Decyzja o poślubieniu Edgara staje się bezpiecznym wyborem, dającym jej szansę na lepszy standard życia. Rozmawia o tym ze swoją służką Nelly Dean, graną przez Hong Chau, którą podsłuchuje Heathcliff. Gdy dociera do niego, że Cathy uważa, że poślubienie go byłoby dla niej poniżeniem, podjmuje decyzję o odejściu. Nie słyszy też wyznania miłości.

Lata mijają, a Catherine wraz z towarzyszącą jej Nelly zadomawia się w rezydencji Grange. Tutaj pojawia się wizualny sygnał, że Cathy się zmienia. Jej suknie i akcesoria zauważalnie tracą kolory. Żywe czerwienie, w których mogliśmy ją widzieć na początku powieści, zostają zastąpione bielami i beżem.

Miłość narzędziem władzy

Kiedy Jacob Elordi powraca na ekran, jest odmienioną osobą. Dorobił się majątku, zdobył wcześniej brakującej mu pewności siebie, a przede wszystkim wykupił posiadłość należącą do Earnshawe’ów. Po jego powrocie uczucia pomiędzy głównymi bohaterami odżywają z wcześniej nieznaną intensywnością, a miłość pochłania ich całkowicie. Książka tu tylko sugeruje pociąg romantyczny i seksualny. Film natomiast jest wersją historii, w której Cathy i Heathcliff, a dokładnie ich miłość jest tak daleka od nieskonsumowanej, jak to możliwe. W pewnym momencie ta cała pasja łącząca bohaterów zaczyna męczyć i nudzić. Ratuje to chemia pomiędzy aktorami i absolutnie malarskie ujęcia.

Sielankę zakochanej pary kończy mąż Cathy, który wydawałoby się, że do tej pory nie był świadomy zajęć dodatkowych, w jakich brała udział jego żona. Zasadniczo więzi Catherine w posiadłości, stwarzając sytuację bez wyjścia dla niej i jej pierwszej miłości. Thrushcross Grange stają się złotą klatką i prawdziwym domkiem dla lalek Cathy.

Gdy Heathcliff żeni się z Isabellą, podopieczną Edgara, jasne jest, że ich związek to czysta transakcja. Intencje nie są tutaj ukrywane, wręcz przeciwnie. Isabella od samego początku wie, na co się pisze, a wszystko, do czego dochodzi między tą dwójką, jest poparte wielokrotnie zaznaczaną zgodą dziewczyny. Dynamikę między nimi dosłownie można określić jako relację mistrza z pupilem. To potwierdza, że postać Jacoba zmieniła się tylko z wyglądu. Minione lata nie wpłynęły na jego bestialski charakter, czy instynktowną i prymitywną naturę. Dalej jest tym samym brutalem, którym był przed wyjazdem z Wichrowych Wzgórz. Tutaj też przejawiają się jego sadystyczno-masochistyczne zapędy, które zauważalne były już za czasów jego dzieciństwa.

Warto zaznaczyć, że na wiadomość o ślubie podopiecznej swojego męża z Heathcliffem, Cathy popada w depresję. W rozmowie z Nelly, w trakcie której dowiaduje się o związku, rozpacza, że on jest jej i to ona powinna być Panią Heathcliff. Moim zdaniem to nie tylko przejaw miłości, którą darzy mężczyznę ale i poczucie własności. W końcu bohaterka nie dość, że nadała sierocie imię to dodatkowo przygarnęła go jako swojego „pupila”.

Estetyka językiem emocji

Mimo że adaptacja odbiega od literackiego klasyka, film Wichrowe Wzgórza plusuje zauważalną, niesfałszowaną pasją, a przede wszystkim kostiumami oraz scenografią. Sama reżyserka zaznaczyła, że użyte kolory i kształty, były bardzo ważne podczas nagrywania.

Celem końcowym było uzyskanie filmu, który będzie można zrozumieć na poziomie emocjonalnym, bez potrzeby słyszenia dźwięku. Zadbano więc o bardzo dużą liczbę sygnałów wizualnych.

Posiadłość na Wichrowych Wzgórzach charakteryzowała niesymetryczność, brak wizualnej równowagi na ekranie, ciemne i zimne kolory. Zrozumiałe, że odczuwa się pewnego rodzaju dyskomfort, gdy akcja rozgrywa się w tych ciemnych czterech ścianach. Nawet kiedy na ekranie nie działo się nic szczególnie groteskowego, nerwowo poprawiałam się w swoim miejscu.

Thrushcross Grange charakteryzowała natomiast nienaturalna symetria. Wszystko wydawało się być na miejscu. Trochę jak w domku dla lalek. Do tego dochodzi niecodzienny wystrój wnętrz. Każdy pokój miał przypisany kolor i motyw. Przez to, że razem nie ma nic tutaj sensu, zaczynamy się zastanawiać, czy aby na pewno nie jest to tylko wymysł jednej z postaci. Wspiera to ideę złotej klatki, w której Catherine została uwięziona.

Każda scena w tej produkcji wyglądała jak ożywiony obraz. Ciekawym zabiegiem, było zaznaczenie kontrastu pomiędzy Catherine a Edgarem. Zestawienie czerwieni (Cathy) i zieleni (Edgara) charakteryzuje się maksymalnym kontrastem. Jednocześnie gdy połączone nawzajem się neutralizują, tworząc odcienie szarości lub brązu. Edgar wpływał na Cathy, zmieniając ją w kogoś, kim nie jest. Przygotował dla niej pokój w kolorach jej skóry. To symbol, że jej osoba miała być nieskażona doświadczeniami z przeszłości, miała wyzbyć się swoich poglądów i zdania na rzecz bycia żoną idealną. Zieleń, w którą ubierany był Edgar, to również kolor kojarzony z zazdrością. Nic dziwnego, że jest on przypisany akurat jego postaci, która musiała walczyć o uwagę swojej żony z innym mężczyzną.

Muzyka została specjalnie stworzona do filmu przez Charli XCX. Wspiera stworzoną przez reżyserkę narrację. Jest również dodatkowym sygnałem, idealnym podbiciem akcji na ekranie. Silne basy, instrumenty smyczkowe, pozwalają nam przenieść się do XIX wieku. Jednocześnie użyty syntezator czy pojawiające się elementy hiper-popu sygnalizują, że to nie tylko historia osadzona w przeszłości.

Ocena końcowa

Cała ta symbolika może zmylić niektórych widzów, ponieważ ma tak szerokie zastosowanie. Nie każdy był fanem destrukcyjnej natury filmu. Nie mieliśmy całkowicie wstrzymywać naszego niedowierzania, zatracić się w romansie i zapominać, że oglądamy dzieło sztuki. Fennell utrzymywała nas w pełni świadomych i czujnych oraz wysunęła dla nas głębsze znaczenie na pierwszy plan, dopóki nie pojawiły się napisy końcowe.

Niestety sama historia nie wciągnęła mnie tak bardzo jak się spodziewałam. Z tego powodu wyszłam zawiedziona z kina. Nie umiałam przejąć się losem postaci, widziałam tylko błędy, które popełniają i wady jakimi się cechują.

Przyznam jednak, że wszystko inne mnie zachwyciło. Gra aktorska, która ratowała tą jakże nudną historię. Oprawa wizualna zapierała dech w piersiach i na zawsze wpisała się do mojej pamięci. Muzycznie mnie nic nie zaskoczyło, bo już wcześniej zdążyłam się zapoznać z soundtrackiem wykonanym przez brytyjską artystkę, co nie zmienia faktu, że jest przeze mnie równie mocno doceniany.

Jakby ktoś mnie zapytał, czy polecam ten film, szczerze powiedziałabym, że tak. Oczywiście, zaznaczyłabym, że powinien obniżyć oczekiwania co do historii, jednak w moich oczach te wszystkie inne aspekty ratują tę produkcję .

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze