Energetyczne trio z Zielonej Góry – rozmowa z zespołem Niemoc

Drugiego dnia tegorocznej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice na scenie Redbull Music Academy line-up otworzyło energetyczne trio młodych muzyków z Zielonej Góry. Zespół Niemoc – bo o nim mowa – mimo stosunkowo wczesnej godziny, zgromadził pod namiotem sporo osób i sprawił, że nikt z obecnej publiczności nie był w stanie powstrzymać się od tańca. Zabrzmiały dobrze znane Przekątne, Wrony czy Wyspy Chłodne. Nie zabrakło zarówno starszych numerów jak i tych z niedawno wydanej EP-ki Mikrofale. Całość utrzymana w klimacie post-wave/experimental indie z pewnością rozgrzała wszystkich zebranych. Tuż przed koncertem miałam okazję przeprowadzić krótką rozmowę z Filipem Awłasem, Michałem Drozdą i Radkiem Regułą, którzy tworzą Niemoc.

To może na początek powiedzcie skąd się wzięła nazwa Niemoc?

Niemoc: Następne pytanie! (śmiech). Serio, przy tym pytaniu zawsze ciężko nam o odpowiedź. Jeszcze zanim powstał pełnoprawny zespół graliśmy razem muzykę i może wynikło to z tego, że czasami trzeba było zrobić próbę, a nie do końca nam się chciało. Stąd wziął się pierwszy pomysł na ‘Niemoc’. Ale to też nie jest pełna historia. Nazwa brzmi dobrze, więc po prostu jest i już. Zachowaliśmy nawet kartkę z propozycjami innych nazw, które rozważaliśmy.

Macie na swoim koncie występy na różnych festiwalach takich jak Spring Break, Sziget czy Off Festival. Ostatnio mieliście okazję wystąpić na Open’er Festival. Jak porównujecie te imprezy względem siebie i jakie są wasze odczucia po Openerze?

N: Jak na razie koncert na Openerze był tym sprawiającym nam najwięcej radości. Było zadziwiająco dużo ludzi, czym byliśmy zachwyceni, wszystko brzmiało dobrze i grało nam się bardzo przyjemnie. Jeden z większych koncertów jakie kiedykolwiek mieliśmy okazję grać i tym razem nie był to support jakiejś większej kapeli, a występ tylko i wyłącznie nasz. Ciężko porównać te dzisiejsze festiwale z tymi, na których mieliśmy okazję występować wcześniej, bo wydaje nam się, że przez ten rok poczyniliśmy duży postęp. Na pewno gra nam się łatwiej, jesteśmy coraz bardziej zgrani, ćwiczymy się w występach na scenie. Przez rok przybyło też dużo nowego materiału. Mamy nadzieję, że z każdym festiwalowym rokiem przyjdą coraz ciekawsze i bardziej zaskakujące występy.

Planujecie jeszcze jakieś koncerty na ten rok?

N: Na razie chcemy się skupić na tworzeniu materiału studyjnego, ale działalności koncertowej też nie zaniedbamy. Wiemy, że 28.07 zagramy w Warszawie w Babim Lecie, a 10.08 we Wrocławiu w Odra-Pany robimy koncert połączony z premierą naszego live wideo zrealizowanego z grupą filmową WIDNO. Na jesień chcemy przygotować coś specjalnego, ale na razie nic nie jest pewne. Trzymajcie rękę na pulsie!

Skoro już mowa o nowej muzyce. Do tej pory wydaliście pięć EP-ek z czego ostatnia zatytułowaną „Mikrofale”. Mam rozumieć, że w najbliższym czasie pojawi się jakiś longplay?

N: Tak, właśnie jest w fazie tworzenia. Jeszcze nie wiadomo kiedy się ukaże, ale na pewno będzie to nasze następne wydawnictwo. Wydaje nam się, że na EP-kach pokazaliśmy już wszystko, co chcieliśmy, więc nie pozostaje nam nic innego, niż w końcu wyważyć z buta te ciężkie drzwi i pokazać się z debiutem. Jest na co czekać, bo mamy już kilka bardzo dobrych piosenek w naszym stylu. Testujemy je obecnie na koncertach, więc tym bardziej warto przyjść, posłuchać i dać nam znać jak jest.

Wolicie grać na festiwalowych scenach czy raczej takich kameralnych i klubowych?

N: Lubimy grać jak jest dużo ludzi, niezależnie od tego w jakim miejscu odbywa się koncert, choć pasujemy z pewnością bardziej do takich zamkniętych przestrzeni, klubów. Wiadomo, że jak w klubie jest ciemno i pełno dymu, to jest zupełnie inny klimat, niż pod chmurką przed zachodem słońca. Wpływa to na pewno na odbiór naszej muzyki, jednak nam wystarczy dobra frekwencja i nagłośnienie. Wydaje nam się, że wtedy umiemy poradzić sobie w każdym miejscu i o każdej porze, bo rzadko kto wychodzi z koncertu Niemocy zawiedziony.

Wasza muzyka nie jest oczywista. Powiedziałabym, że dość eklektyczna. Jakie są wasze inspiracje?

Michał: Styl mojej gry w niemocy zdecydowanie nawiązuje do lat 80, które bardzo lubię. W pewien sposób traktuję gitarę jak klawiaturę sterującą i słucham muzyki, która wpasowuje się w takie myślenie. Wyznaje też zasadę, że nie ma czegoś takiego jak “za dużo reverbu”.
Radek: Inspiruję się głośnym i hałaśliwym graniem na gitarze i muzyką do tańca. Mój ulubiony czas w muzyce to przełom lat 80 i 90, a moją siłą napędową są ludzie, którzy w Internecie piszą, że efekty gitarowe służą ukryciu faktu, że nie umie się dobrze grać na instrumencie. Bardzo lubię też stare, zabawkowe klawisze i radiową muzykę pop, ale tylko tą bez hiphopowych elementów.
Filip: Moje zainteresowania są mocno zróżnicowane (zaliczyłem nawet epizod studiowania fortepianu jazzowego na uniwersytecie), ale w zespole chyba najbardziej słychać fascynacje ejtisową nową falą i zespołami rodzaju Klausa Mittfocha czy Siekiery. Dodając do tego brzmienie starych syntezatorów i zamiłowanie do powtarzalności i rytmiczności krautrocka otrzymamy typowy beat i klawisz niemocy.

W kwietniu supportowaliście zespół KAMP! w klubie Palladium w Warszawie. Czy graliście z nimi już wcześniej? Jak się poznaliście?

N: Do tej pory mieliśmy okazję zagrać przed nimi trzy razy. Za pierwszym razem zasadniczo połączył nas przypadek, bo byliśmy chyba jedynym zespołem w Zielonej Górze, który nadawał się na support przed ich zbliżającym się wtedy koncertem. I poszło tak od słowa do słowa. Podesłaliśmy trochę swojego materiału, a po około półtora roku skontaktowali się z nami i powiedzieli, że chcieliby wydać naszą muzykę w Brennnessel Records. Od tamtej pory, to jest początku współpracy i wydaniu ‘Mikrofal’, jesteśmy z nimi blisko związani. Chłopaki i ich menedżer, Bartek, bardzo nam kibicują i pomagają w zdobywaniu świata.

Jakie jest wasze największe marzenie związane z muzyczną karierą?

Michał: Moje spełniło się tydzień temu. Od zawsze chciałem wystąpić na Openerze. Udało się.
Radek: Ja zawsze chciałem grać na festiwalach muzycznych, więc moje właśnie teraz się spełnia.
Filip: Ja chętnie bym pojechał w dłuższą trasę z zespołem tak, żeby grać kilka koncertów pod rząd. Myślę że byłoby to super przygodą i sprawdzianem czy nasza własna muzyka nie zamęczy nas będąc wykonywaną codziennie!

07.07.2017 Tauron Nowa Muzyka Katowice

fot. Anna Wyszomierska