Anviled zwycięzcami VI edycji EMERGENZA FESTIVAL Polska – rozmowa

Po wielu miesiącach, po ogromnej ilości wyjazdów i przesłuchaniu wschodzących gwiazd polskiego przemysłu fonograficznego nadszedł ten moment! Ogólnopolski finał VI edycji EMERGENZA FESTIVAL 2016/2017 za nami. Odbył się on 23-24 czerwca w Klubie Proxima w Warszawie.

Finał VI edycji EMERGENZA FESTIVAL

Był to absolutnie emocjonujący finał. Zespoły reprezentowały duży poziom, pokazały swoje mocne strony i niektóre pokazały ogromny potencjał. Muzyka, którą można było usłyszeć, była bardzo zróżnicowana. Zwycięzca mógł być, niestety, tylko jeden.

Decyzją jurorów miejsca na podium ogólnopolskim zajęły zespoły:

1 miejsce Anviled z Wrocławia
2 miejsce Fickle Vibe z Poznania
3 miejsce Synthetic Blast z Krakowa

4 miejsce Drunk Lamb z Gdańska [remis]
4 miejsce candyflip z Warszawy (dzień 1) [remis]
5 miejsce Zła Wola z Warszawy (dzień 2) [Nagroda Publiczności]

*w finale ogólnopolskim brane pod uwagę były tylko oceny jurorów (proporcjonalnie względem liczby jurorów z 1 i 2 dnia finałów)

Osobiście byliśmy na finale i mamy dla Was galerię z drugiego dnia festiwalu.

Już niedługo ANVILED będzie reprezentował Polskę w Niemczech. Chłopaki pojawią się na scenie Emergenzy na Taubertal-Festival w Niemczech. Nastąpi to 10-13 sierpnia. Będziemy mocno kibicować zespołowi i trzymać kciuki.

 

Aby dowiedzieć się nieco więcej o Anviled, zadałam im kilka pytań. Zdobytą wiedzą dzielę się z Wami:

 

Natalia Nazar: Powiedzcie coś o zespole. Kim jesteście? Skąd się znacie? Jak powstał zespół?

Anviled: Poznaliśmy się przez naszych wspólnych przyjaciół i koncerty. Od razu załapaliśmy, że myślimy trochę inaczej o muzyce i chcemy tworzyć własne rzeczy – od zera, poszukując najróżniejszych brzmień, inspiracji i emocji. Wspólne zainteresowania bardzo nas zżyły i wykształcił się oryginalny język muzyczny, którym się posługujemy. Po kilku próbach, na których powstawały dość dziwne rzeczy, zaczęliśmy coraz lepiej się rozumieć, łączyć brzmienia akustycznych instrumentów i elektroniki. Cały proces doprowadził nas do miejsca, w którym jesteśmy, chociaż cały czas się docieramy i na pewno jeszcze zmienimy się jako zespół.

 

Natalia Nazar: Skąd czerpiecie inspirację?

Anviled: Przede wszystkim z muzyki. Cały czas odkrywamy nowych artystów lub odświeżamy płyty muzyków, których już od lat wałkujemy. Inspirujemy się brzmieniami, które wykorzystują, motywami rytmicznymi, formami lub samym klimatem całej kompozycji.

Czasem próbujemy użyć nowych technik na instrumentach lub zaaplikować te, które już znaliśmy ale nie myśleliśmy o nich do tej pory muzycznie.

 

Natalia Nazar: Jakie macie plany na drugą część tego roku (oczywiście poza występem w Taubertal)?

Anviled: Musimy dokończyć materiał na LP i dobrze go nagrać, grać później jak najwięcej koncertów. Chcemy, aby na płycie znalazły się kontrastujące utwory, więc głównie nasza praca będzie miała charakter produkcyjny.

 

Natalia Nazar: W jaki sposób dowiedzieliście się o festiwalu EMERGENZA?

Anviled: Szukaliśmy okazji do zaprezentowania się jako zespół. Na razie nie mamy zbyt dużej grupy odbiorców, a Emergenza wydawała się okazją do pokazania twórczości szerszej publiczności.

 

Natalia Nazar: Jak dla Was przebiegała EMERGENZA?

Anviled: Z początku byliśmy przerażeni tym, że większa część zespołów obracała się w gatunku rock/metal. Czuliśmy, że tu nie pasujemy. Pomimo naszych obaw ludziom się podobało, ale dopiero w Warszawie poczuliśmy się naprawdę częścią festiwalu. Duży przekrój wykonywanej muzyki, ciekawe zespoły z Warszawy i świetny koncert Fickle Vibe z Poznania pokazał nam, że startują w tym konkursie bardzo otwarci i utalentowani ludzie i jest o co walczyć. Bardzo się cieszymy, że poznaliśmy całą ekipę Emergenzy w tym Marcina Janusińskiego, który bardzo nas wspierał przez cały konkurs.

 

Natalia Nazar: Ochłonęliście już po tym, co wydarzyło się w sobotę?

Anviled: Na początku nie mogliśmy przetrawić decyzji jury – spodziewaliśmy się, że przejdzie Fickle Vibe. Byliśmy bardzo zestresowani oczekiwaniem na wywołanie zespołów na scenę, a samo ogłoszenie wyników było lekkim szokiem. Oczywiście towarzyszyła temu wielka radość i wdzięczność.

Po tygodniu emocje trochę opadły; powróciliśmy do naszej zespołowej rutyny i przygotowujemy nowy materiał. Do samego festiwalu Taubertal mamy jeszcze ponad miesiąc, a w międzyczasie wiele planów, więc emocje powrócą jeszcze na pewno na tydzień przed wydarzeniem, ale na razie skupiamy się na pracy.

 

Natalia Nazar: Czego spodziewacie się po Taubertal Festival?

Anviled: Nigdy nie braliśmy udziału w festiwalu takiej skali i czujemy dużą adrenalinę na samą myśl występowania przed tak mnogą publicznością. Na pewno spodziewamy się niesamowitej atmosfery i wspólnej zabawy w gronie innych muzyków, wymiany doświadczeń, historii koncertowych i prawdopodobnie większości rzeczy, które nam się przydarzą, nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić i tych niespodzianek wyczekujemy najbardziej.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę! A Wy koniecznie posłuchajcie twórczości Anviled. Zajrzyjcie na ich kanał na YouTube. Pozostaje mi tylko czekać na kolejne koncerty chłopaków, a potem na ich opowieści po powrocie z Niemiec. Tym także podzielę się z Wami, ale to dopiero w sierpniu.