Teatr

„Upadłe miasto” Grupy Tartak w Klubie Wytwórnia [recenzja]

Upadłe miasto to nie jest zwykły spektakl. To połączenie koncertu, teatru i performensu. Grupa Tartak prowokuje, stawia trudne pytania, pobudza do myślenia. Akcja toczy się szybko, obfituje w zaskoczenia i wywołuje intensywne emocje.

Grupa Tartak powstała z inicjatywy Dagmary Mrowiec-Matuszak i Rafała Matuszaka. Jak sami mówią o sobie: Nie jesteśmy teatrem. Jesteśmy warsztatem sztuki. Tworzymy. Zadajemy pytania. Dajemy Wam wybór. Chcemy tworzyć, nie odtwarzać. O tym, że tak rzeczywiście jest miałam okazję przekonać się 3 stycznia 2018 roku w łódzkim Klubie Wytwórnia.

HISTORIA DETROIT

Punktem wyjścia Upadłego miasta jest historia Detroit, miejscowości będącej na początku XX wieku potęgą w produkcji samochodów po to, by w 2013 roku ogłosić bankructwo. Artyści pokazują studium upadku miasta, które jednocześnie zrewolucjonizowało amerykański przemysł samochodowy i stało się jego zmorą. Środowisko uległo skażeniu, a ludzi pozostawiono na pastwę losu. Zostali oni potraktowani przez polityków jak część zepsutej metropolii.

Fakt, że opowieść o Detroit toczy się w Łodzi nie jest przypadkowy. To odniesienie symboliczne i trafne. Łódź miała też w swojej historii wzloty i upadki. Była miastem wielkiego boomu przemysłowego, a potem stanęła w miejscu, gdy inne ośrodki miejskie szły do przodu.

Historia tej miejscowości jest tylko pretekstem do zadawania pytań i prowadzenia rozważań o kondycji współczesnego człowieka, jego miejscu na świecie, rozterkach, możliwościach rozwoju.

MUZYKA

Specjalnie na potrzeby Upadłego miasta został utworzony zespół BYDLAKI, który otworzył i zamknął spektakl w punkowym stylu inspirowanym Jackiem Whitem. Muzyka pełni tu istotną rolę. Świetnie spina całość, uwypukla przekaz. Moim zdaniem była ona jedną z mocniejszych stron przedstawienia. Odpowiada za nią Rafał Matuszak, który podczas spektaklu czaruje na basie.

ZASKAKUJĄCA FORMA

Forma spektaklu zaskoczyła mnie. Nie ma tu stałych, wyznaczonych miejsc dla publiczności. Po występie zespołu nagle przechodzi się do innego pomieszczenia, gdzie każdy może znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce. Ta przestrzeń bardzo mi się podobała. W połączeniu ze światłem budowała klimat i intensyfikowała doznania. Dzięki niej przez chwilę poczułam się jak w muzeum Guggenheima w Bilbao, gdy weszłam do jednego z pomieszczeń z projektorem multimedialnym.

Artyści występują w różnych punktach sali. Chodzą pomiędzy widzami, próbują nawiązać z nimi kontakt. Ich monolog odbierałam jako rozpaczliwy krzyk w istotnych sprawach. Zwracają uwagę na rzeczy, które nieuchronnie prowadzą do upadku naszej cywilizacji. Sprawiają, że w głowie zapala się czerwona lampa alarmowa. Wyraźniej dostrzegamy naszą ekspansywność, brak poszanowania dla zasobów natury. Zasygnalizowany jest też problem bezmyślnej gonitwy za pieniędzmi.

Zwykle wybieram teatr klasyczny, więc cieszę się, że mogłam otworzyć się na coś innego. Bardzo podobała mi się ta forma. Było to zupełnie inne oddziaływanie na widza. Opłacało się przyjechać do Łodzi tylko po to żeby zobaczyć Upadłe miasto. Życzę sukcesów Grupie Tartak i z całą pewnością będę śledzić ich dalsze działania.

REALIZATORZY

reżyseria – Jacek Jabrzyk
tekst – Amadeusz Nosal
scenografia/kostiumy – Mirek Kaczmarek
choreografia – Milena Czarnik
muzyka – Rafał Matuszak

OBSADA

Urszula Gryczewska
Dagmara Mrowiec-Matuszak
Tomasz Kocuj
Paweł Paczesny

 

Recenzja zawiera opinię autora.

Dorota Jurek

Pasjonuje ją teatr i muzyka do których ucieka w wolnych chwilach. Wielbicielka musicali. Kocha podróżować. Stała bywalczyni koncertów podczas których odkryła, że fotografia to coś co daje jej radość, siłę i napędza do życia. Ciągle spragniona nowych doznań i wyzwań, bezustannie planująca.
dorota.jurek@kulturalnemedia.pl ; https://www.instagram.com/trudnaruda

https://www.facebook.com/trudnarudafoto/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *