Schultz w odsłonie Teatru polskiego we Wrocławiu

Gong. Dym. Most. Mieszkańcy miasta zalewają scenę swoimi lunatykującymi, szarymi cieniami. Przed widzami otwiera się niebo, łuna światła stworzona z macek Drohobycza. Tak zaczyna się spektakl w Tetrze polskim we Wrocławiu.

Epoka genialna

Wracamy do tego, co było, do dzieciństwa i splątanych myśli Józefa. Przemawia do nas mały żydowski chłopiec, jego ojciec i mężczyzna w długim płaszczu – dorosły Józef. Już wiemy, że możemy pożegnać się z uszeregowaną chronologią zdarzeń. Czas jest za ciasny, abyśmy mogli zrozumieć nieprzeniknione, czekające nas zdarzenia. Na to jesteśmy gotowi, znając twórczość literacką Schulza.

Schultz w odsłonie Teatru polskiego we Wrocławiu
fot. Jan Oborski

Klimat zaklętej i tajemniczej powłoki podtrzymują rozmazani mieszkańcy Drohobycza oraz ich domy wciągnięte i obracane przez obsługę sceny na oczach widzów. Niestety scenografia nie przykuwa naszej uwagi. Jest prostym odwzorowaniem brył, które znamy już z musicalowych, wrocławskich spektakli. Jednakże mają one ilustrować labirynt, po którym Józef nieporadnie krąży i przechodzi w natchnieniu oraz poszukiwaniu teraźniejszości.

W swojej klasycznej, przestrzennej postaci labirynt pojawia się u Schulza w niezliczonych wcielaniach. Jest to zarówno miasto, dom bohatera, jak i gmach gimnazjum. Labirynt przenika do wstydliwych marzeń bohatera, czyli na Ulicę Krokodyli. Przed widzami ukazuje się animowana na zasłonie mapa Drohobycza, po której aktorzy w musicalowej wersji wyginają ciała w rytm pasożytniczej dzielnicy. Jest to ciekawe przełamanie odymionego ze wszystkich stron Drohobycza. Szkoda tylko, że ta pusta wyśpiewana wegetacja przeplatana jest na przemian z dymem podczas całego spektaklu. Co chwilę na scenę wjeżdża dorożka, rower, jedni biegają drudzy się wyginają i śpiewają. Po czym następuje zatrzymanie i spowita w ciemności następna scena. Śpiew duszy miasta miał wzdrygać podskórne linie mięśni, jednak czy tak było?

Schultz w odsłonie Teatru polskiego we Wrocławiu
fot. Jan Oborski

Dym

Odcięcie od świata, wędrujące świetliste majaczenie substancji. Niestety substancja nie była tajemnicza i pochłaniająca, jak mogłoby się wydawać reżyserowi. Za to dusząca i ogarniająca co chwilę scenę. Zdajemy sobie sprawę, że dym wydmuchiwany z każdym oddechem miał wprowadzić nas w daleko zbłąkaną i introwertyczną przestrzeń pierwotnej wędrówki do głębi, do zaświatów Drohobycza. Jednak w podczas dwugodzinnego przedstawienia stawał się nic nie znaczącym i przewidywalnym przejściem pomiędzy scenami. Natomiast myśli, które majaczyły w głowie Józefa, zapalały się i gasły w lunatycznych ruchach i granej ekspresji zaplanowanych ruchów. Gdzie zgubiła się ta nieokiełznana dzikość i promienistość ciała przewodnika po nieprzeniknionym umyśle poety?

Maska przy masce, spłaszczone uśmiechy, wyżarte twarze, mumie puste poczwarki… – Bruno Schulz

Cały spektakl był surowym przeniesieniem zapisanych słów Schulza na scenę. Na ocalałą spuściznę Schulza składają się dwa tomy opowiadań oraz cztery opowieści drukowane osobno w czasopismach. Niektóre z nich mają charakter fabularny (Wiosna, Senatorium pod Klepsydrą, Emeryt czy Kometa), w innych góruje opis (Nemond, Pan, Noc lipcowa, Dodo, Edzio), spotykamy się również z esejami czy traktatami (Traktat o manekinach, Druga jesień).  Wszystko zaczyna się i kończy w miasteczku – idealnej wizji Drohobycza, a jednolitość psychologiczna postaci ma cechy samego autora. Opowiada on o tematach błahych i na pierwszy rzut oka nic nie znaczących. Jednak napięcie emocjonalne i wieloaspektowe podejście do życia napełnia opowiadania chęcią przeżycia i doświadczenia jego drogi na własnej skórze. Jesteśmy świadkami istnej inicjacji bohatera, która w swojej różnorodności zahacza o erotykę, symbolikę życia i rozrodu, śmierci, metafizyki, życie społeczne i rodzinne, artystyczną twórczość i politykę. Przewodnik reaguje namiętnie na wszystko, co go otacza, na nowe i olśniewające przeżycia, do których podchodzi z ciekawością, obserwując życie dorosłych i ich dziwne obsesje. Nie jesteśmy jednak w stanie odróżnić jednoznacznie faktu od fantastycznych urojenień postaci. Bohater sam kieruje zauważonym przez siebie światem.

Schultz w odsłonie Teatru polskiego we Wrocławiu
fot. Jan Oborski

Zobacz!

Zarówno całe opowiadanie, jak i spektakl ciągle przenika przez rzeczy znane i labirynt, niebo i ziemię, zimę i wiosnę, jawy i marzenia. Reżyser zastosował różnorodność i ekscentryczne ciągi metafor całego utworu. Siatka słowna żywcem wyciągnięta z książki objawia nam metaforyzmy zdarzeń i otwiera rozmaite możliwości przedstawienia sytuacji. Pomimo przewidywalności zdarzeń i nagości, która ukazuje się na scenie w sposób bezbarwny, jest to spektakl na który warto, w końcu, się wybrać do Teatru Polskiego we Wrocławiu.

 

songi JAN SZURMIEJ
na motywach twórczości Brunona Schulza

  • inscenizacja i reżyseria JAN SZURMIEJ
  • muzyka MARCIN PARTYKA
  • scenografia WOJCIECH JANKOWIAK
  • kostiumy MARTA HUBKA
  • choreografia i ruch sceniczny JAN SZURMIEJ
  • współpraca choreograficzna LENA KOWALSKA
  • przygotowanie wokalne MAŁGORZATA JAWORSKA-KACZMAREK
  • animacje komputerowe ANNA SZALWA

OBSADA

  • Ojciec – Jakub CEZARY MORAWSKI/KRZYSZTOF FRANIECZEK
  • Józef (Bruno Schulz) DARIUSZ BERESKI/KRZYSZTOF KULIŃSKI (gościnnie)
  • Mały Józef (Mały Bruno Schulz) MICHAŁ STAWISKI (gościnnie)/MARCEL FILIPEK (gościnnie)
  • Lunarna Bogini, Biały Pierrot ROKSANA VIKALUK (gościnnie)/MONIKA RUTKOWSKA (gościnnie)
  • Matka ANNA ZAGÓRSKA (gościnnie)/IWONA STANKIEWICZ
  • Szloma MICHAŁ CHOROSIŃSKI/MARIUSZ KILJAN
  • Adela ALDONA STRUZIK/EWELINA JAWORSKA (gościnnie)
  • Bianka JOANNA ALEKSANDROWICZ (gościnnie)/DOROTA PRZYGODA (gościnnie)
  • Polda KATARZYNA BARAN (gościnnie)/MONIKA RUTKOWSKA (gościnnie)
  • Paulina BEATA ŚLIWIŃSKA (gościnnie)/NATALIA RZEŹNIAK-POSPIESZALSKA (gościnnie)
  • Paula MAGDALENA MAJTYKA (gościnnie)/PAULA PHILIPP (gościnnie)
  • Undula JOANNA ALEKSANDROWICZ (gościnnie)/DOROTA PRZYGODA (gościnnie)
  • Zuzanna MARIKA KLARMAN (gościnnie)/ALEKSANDRA CHAPKO (gościnnie)
  • Magda Wang AGATA SKOWROŃSKA/ALICJA BARAN (gościnnie)

Czytaj więcej: Teatr polski