Paradoks Drzewa

Paradoks Drzewa
Warsztaty Teatru Biblijnego na Slot Art Festival
W zeszłym miesiącu zdarzyło mi się zauważyć pewien paradoks – dzięki warsztatom Teatru Biblijnego prowadzonym przez Huberta Matysiaka na festiwalu Slot Art. Postanowiłem go na użytek własny nazwać Paradoks Drzewa. Nie dlatego, że swoją naturą jest w jakiś sposób podobny do drzewa, a z tego powodu, że zaistniał podczas ćwiczenia, w którym trzeba było je odegrać.

Teatr Biblijny – Slot Art Festival

Podczas warsztatów działo się wiele, zadania otrzymywane od prowadzącego nieraz stanowiły duże wyzwanie, dając też okazję do doświadczenia czegoś nowego. W stanie odpowiedniego skupienia uczestnicy leżeli na podłodze. Hubert kazał im poczuć się drzewem i jak ono się poruszać, powstając jednocześnie – on sam tymczasem mówił o ich życiu, by wzbudzić w nas odpowiednie emocje. Jedno mnie wtedy uderzyło: to życie, o którym opowiadał prowadzący, miało swój punkt kulminacyjny. Jasno dał do zrozumienia, że zadanie życia zostało wypełnione, że najważniejsza rzecz już się wydarzyła i teraz pozostaje jedynie droga powrotna. To właśnie mój Paradoks Drzewa – wyjaśnię go za chwilę.

Zakopane po Mount Everest

Kiedyś wyobraziłem sobie, iż w rzeczywistości każdego z nas może nastąpić pewien punkt zwrotny, z którego jeśli nie skorzystamy, nasze losy potoczą się zupełnie inaczej, nasze powołanie się nie spełni, a my skażemy się na bycie smutnymi do końca swojej nisko-wartościowej egzystencji. Niemniej szokiem dla mnie stała się myśl o tej możliwości: zrobię w swoim życiu to, co najważniejsze, a potem pozostanie mi tylko umrzeć. To jak chodzenie po Zakopanem, kiedy zdobyło się już Mount Everest.

Trąbka Belba

Szokiem się stała,Paradoks Drzewa bo nie tylko od Huberta usłyszałem coś takiego. Jeden z bohaterów Wahadła Foucaulta Umberto Eco, Belbo, za czasów swej młodości zagrał na trąbce komunistycznym powstańcom we Włoszech. To było dla niego ogromne przeżycie. Czuł się ważny, czuł, że jego dzieło otrzymują inni. Później zamknął swoje wiersze w szafie, przestał pisać i stał się pracownikiem pewnego wydawnictwa literackiego – nie umiał nic napisać samemu, ale pocieszał się, iż ma nieograniczoną kontrolę nad innymi autorami, bo muszą się stosować do jego uwag. Belbo wypełnił swe zadanie już za młodu, resztę jego życia wypełniła droga do śmierci. Egzystencja.

 

Ucieczka od wolności – egzystencja, alienacja

Egzystencja zdaje mi się tutaj pewnego rodzaju wyobcowaniem, alienacją. Wyobcowaniem ze świata, w którym można znaleźć sens, szczęście. Nieuczestniczeniem w tym, co wokół nas. Mniej więcej coś takiego diagnozuje E. Fromm w Ucieczce od wolności – wolność człowieka od struktur społecznych, tj. wspólnota wiejska, społeczność religijna, stopniowo rośnie (“wolność od…”), ale jednocześnie zauważa on, jaki jest słaby, i to blokuje jego kreatywny związek z rzeczywistością (“wolność do…”). Ze strachu o swoją skórę nie dostąpi samorealizacji, toteż ucieka od tej ohydnej wolności w nowe zależności: religię, naród, państwo, klasę. Ucieka, warto to powiedzieć raz jeszcze, bo nie potrafi żyć aktywnie, bo egzystuje strachliwie.

Metoda na nieuciekanie

O czymś podobnym pisał w Zen i sztuce oporządzania motocykla Robert M. Pirsig. W pewnym momencie bohaterowie patrzą na samochody, którymi zobojętniali, wyglądający jak zombie ludzie jadą do pracy. Są nieszczęśliwi w świecie zdominowanym przez technikę, w świecie oka i szkiełka mędrca. Są wyalienowani, wyobcowani. Jednak przecież technika jest konieczna. I co tu zrobić? Pirsig daje na to rozwiązanie – bardzo interesujące moim zdaniem, do mnie trafiające. Jego efekt to uczestniczenie w rzeczywistości, symbioza z nią.

Paradoks Drzewa

Pora wrócić do Paradoksu Drzewa i wyjaśnić, dlaczego uznałem go za paradoks. Odgrywając drzewo, zasmuciła podawana przez Huberta propozycja drogi Człowieka. Osiągnę cel, a potem zostanę skazany na Zakopane. Trochę się tego bałem. Paradoks polega na tym, iż wcielając się w takie drzewo, bojąc się alienacji, egzystencji jedynie, byłem akurat na najlepszej drodze do życia, do uczestniczenia w rzeczywistości. Drzewo umierało, wypełniwszy swoją misję, ale jeśli ja będę miał okazję stawać się takim drzewem częściej, będę się zaledwie starzeć.

Nie trzeba mi do tego czytać Pirsiga – wystarczy uczestniczyć w dobrych rzeczach. W wymagających i profesjonalnych, zaskakująco mało biblijnych, a bardzo teatralnych, warsztatach Teatru Biblijnego na Slot Arcie. Oczywiście nie tylko w nich!