On Edge – improwizacja, performace i wyczerpanie nerwowe widzów

18 maja 2018 roku we wrocławskim Impracie gościł spektakl On Edge produkcji Rock Dance Theatre. Stworzony został przez tancerkę i choreografa Annę Marikę Achimowicz oraz multiinstrumentalistę Viktora J. Kuznetsova.

fot. Dominika Golińska

„To be on edge”

„On Edge”, a może „to be on edge”, czyli być na granicy wyczerpania nerwowego, być u kresu wytrzymałości nerwowej. Zadajmy sobie pytanie dotyczące tego spektaklu: czy miał on na celu zaprowadzić widza do granic wyczerpania nerwowego? Niestety odpowiedź brzmi: nie. Był to skutek uboczny nieporadnych zmagań scenicznych, których byliśmy świadkami.

Zacznijmy od początku

Anioł, multiinstrumentalista, istny biały zbawiciel muzyki (Viktor J. Kuznetsov) wchodzi na scenę i już nie musimy się martwić o oprawę muzyczną do spektaklu, ponieważ jesteśmy pewni, że będzie ona odpowiednia. Na początku skrzypce elektryczne, potem cztery gitary, w tym dwa Fendery Stratocastery. 

Przy muzycznej improwizacji jesteśmy świadkami narodzin. Istnego wyłonienia się z dymu kobiety, która doświadcza ruchu swojego ciała i całej egzystencji na scenie. Na tym można by było zakończyć cały spektakl. Szkoda, że następne pół godziny jesteśmy świadkami rozbierania się tancerko-aktorki, ponownego ubierania, strzelania z gumki do włosów w widownię, wkładania skarpetek w stanik czy pląsania po scenie z gitarą. 

fot. Dominika Golińska

Oczywiście zauważamy przemiany, które znacznie wpływają na odbiór: gitarzysta z anioła transformuje się w gwiazdę rocka, która lekceważy te podskoki i prześlizgi na scenie, a w końcu gardzi nawet widzem, ponieważ ze znudzenia zasypia na scenie. Za to artystka bez żadnego powodu zmienia swój strój i opowiada o tym, że życie „rock star” nie jest ani łatwe, ani cool. 

Na szczęście muzyk zostaje obudzony i razem z tancerką może się ukłonić, a my wyjść i odetchnąć. 

Rzeczywiście był to nowy język wyrazu scenicznego, o którym opowiadała w wywiadzie Anna Achimowicz, tylko czy ta fuzja dała nam maksimum doznań? Czy to „zdarzenie sceniczne”, które będzie można zobaczyć w Berlinie, Wiedniu i Kielcach, wywrze jakikolwiek wpływ na pokolenia? 

fot. Dominika Golińska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o