Strona główna Teatr

NIEZWYKŁY MUSICAL O KOBIETACH W TEATRZE RAMPA [recenzja]

Musical Kobiety na skraju załamania nerwowego to świetne kreacje aktorskie, poruszające interpretacje utworów, przezabawne dialogi, znakomita choreografia i duża dawka hiszpańskiego temperamentu.

W piątek, 6 października, w Teatrze Rampa odbyła się polska prapremiera musicalu Kobiety na skraju załamania nerwowego. Teatr Rampa jako pierwszy w Polsce i trzeci na świecie zaprezentował ten tytuł. Pierwowzorem musicalu jest słynny przebój kinowy, komediodramat z 1988 roku autorstwa Pedro Almodóvara, który tym obrazem rozpoczął światową karierę. Na jego podstawie powstał autorski musical Davida Yazbeka i Jeffreya Lane’a, który szybko stał się hitem Broadwayu i West Endu.

ORYGINALNA INSCENIZACJA

Idąc na Kobiety spodziewałam się typowego musicalu. Czekało na mnie jednak kilka niespodzianek. Okazało się, że jest to spektakl muzyczny łączący sceny o rozbudowanych dialogach postaci z wymagającymi wokalnie utworami. Wersja Rampy bazuje na wersji londyńskiej, ale nie jest jej kopią. Oryginalna inscenizacja Rampy jest efektem zderzenia pomysłów i wyobraźni, ściśle ze sobą współpracującego, twórczego zespołu. Całość wyreżyserowała Dominika Łakomska. Autorami inscenizacji są Jakub Wocial oraz Santi Bello, który również opracował choreografię. Artystom towarzyszył genialny band pod kierunkiem Jana Stokłosy, który odpowiadał za całą stronę muzyczną spektaklu.

CIEKAWE KREACJE AKTORSKIE

Obsada tworząca Kobiety na skraju załamania nerwowego dała fenomenalny popis swojego talentu i stworzyła ciekawe, poruszające kreacje aktorskie. Prezentowała się następująco: Małgorzata Regent (Pepa), Anna Sztejner (Lucia), Paulina Grochowska (Candela), Natalia Piotrowska (Marisa), Marta Wardyńska (Paulina), Michalina Sosna (Cristina), Dariusz Kordek (Ivan), Maciej Pawlak (Carlos) i Sebastian Machalski (Taksówkarz). 

Największy ciężar akcji spoczywał na barkach Małgorzaty Regent, która grała główną bohaterkę musicalu. Znakomicie zagrała kobietę ślepo zakochaną w Ivanie, który niegdyś dla niej zostawił małżonkę. Teraz to ona jest tą porzuconą dla młodszej. Świetnie ukazała publiczności skrajne, targające nią stany emocjonalne. Jej interpretacje utworów były przejmujące – czuć w nich było ból, rozpacz, niezrozumienie, a później także zmiany jakie w niej zachodziły.

W moim odczuciu, na wyróżnienie zasługuje również Paulina Grochowska, która rewelacyjnie zobrazowała zmysłową, naiwną i rozchwianą emocjonalnie modelkę. Aktorka ma olbrzymi talent komediowy – wiele razy doprowadziła publiczność do śmiechu. Jej interpretacja, jednego z utworów, wywołana ogromne, entuzjastyczne brawa, zagłuszające nawet przez chwilę dalszy ciąg wydarzeń.

Maciek Pawlak i Natalia Piotrowska świetnie zagrali role Carlosa i Marisy. Sceny z ich udziałem były dla mnie jednymi z najlepszych w całym spektaklu. Interakcja tej dwójki aktorów na scenie jest rewelacyjna.

Jedną z postaci, bez której ten spektakl nie byłby pełen, jest Taksówkarz grany przez Sebastiana Machalskiego. Mimo, że nie jest to duża rola to jest ona znacząca. Podziwiam talent Sebastiana i miałam go już przyjemność oglądać kilka razy na scenie. Również i tym razem jego śpiew wzbudza emocje. Poziom trudności piosenek jest naprawdę wysoki, a on znakomicie sobie z nimi poradził.

PRZEZABAWNE DIALOGI

Spektakl obfituje w nagłe, dramatyczne zwroty akcji. Przeplecione są one przezabawnymi dialogami, które były mocną częścią składową musicalu. To, że tak świetnie wypadły jest niewątpliwie zasługą znakomitej obsady, jak i autora przekładu – Jacka Mikołajczyka.

ZMYSŁOWA CHOREOGRAFIA

Auorem choreografii do Kobiet jest Santiago Bello. Zrealizował on już w Rampie choreografie do kilku musicali. Zawsze byłam nimi zachwycona i oczarowana. I tym razem nie jest inaczej. Jako rodowity Hiszpan mógł w przypadku Kobiet otwarcie nawiązać do rodzimej kultury i tańca. W układach wykorzystał elementy flamenco, sevillany, klasycznego tańca hiszpańskiego, passo doble czy escuela bolera. Choreografia Santiago Bello jest bardzo dynamiczna i zmysłowa. Tancerze biorą udział w wielu scenach, świetnie się w nie wpisują, a ich taniec staje się ich integralną częścią akcji.Ma się wrażenie, że ruch ilustruje stan emocjonalny bohaterów. Energia tancerzy płynie wprost do widowni, wywiera działanie niemal hipnotyczne – nie mogłam oderwać od nich wzroku.

MAPPING

Niezmiernie podobał mi się mapping przygotowany przez Michała Misiurę i Kubę Kubarę z Noiz Label. Dzięki niemu na oczach widzów, konstrukcje sceniczne przeobrażały się odpowiednio do tego co działo się na scenie. Ta nowość technologiczna została zastosowana po raz pierwszy w Teatrze Rampa. Mapping miał duży wpływ na dynamikę akcji, intensyfikował emocje płynące ze sceny.

KOSTIUMY

Bardzo ważnym elementem tworzącym musical Kobiety są wspaniałe, oryginalne kostiumy autorstwa Alicji Patyniak-Rogozińskiej. Bohaterowie są bardzo wyraziści, co dodatkowo podkreślają ich kolorowe stroje. Niezwykle pasowały do poszczególnych postaci.

Na spektaklu premierowym dało się zauważyć, że Kobiety z miejsca podbiły serca widzów, którzy entuzjastycznie reagowali na wydarzenia odgrywające się na scenie. Artyści, w ramach podziękowania, otrzymali mnóstwo kwiatów oraz długą i entuzjastyczną owację na stojąco.

REFLEKSJA KOŃCOWA

Może się wydawać, że Kobiety na skraju załamania nerwowego to musical o kobietach i dla kobiet. Ukazuje bowiem ich skomplikowaną i zmienną naturę. Myślę jednak, że mężczyzn również wciągną wydarzenia dziejące się na scenie i porwą skrajne emocje, którymi ten spektakl jest naładowany. Jest w nim dużo momentów zarówno dramatycznych jak i komediowych więc każdy powinien znaleźć w nim coś co go zainteresuje. Być może musical pomoże płci brzydszej zrozumieć chociaż trochę psychikę kobiet.

Muszę przyznać, że Kobiety nie porwały mnie jeśli chodzi o tematykę, ale to wina wyłącznie mojego indywidualnego gustu. Jednak musical nadrabia innymi wymienionymi przeze mnie powyżej elementami, zwłaszcza muzyczną oprawą i urzekającym tańcem, które sprawiają, że gorąco Wam polecam wybranie się na niego do Teatru Rampa. Naprawdę warto. Jest to moim zdaniem jedna z najciekawszych premier teatralnych tej jesieni.

Artykuł zawierał opinię autora

Dorota Jurek
Pasjonuje ją teatr i muzyka do których ucieka w wolnych chwilach. Wielbicielka musicali. Kocha podróżować. Stała bywalczyni koncertów podczas których odkryła, że fotografia to coś co daje jej radość, siłę i napędza do życia. Ciągle spragniona nowych doznań i wyzwań, bezustannie planująca. dorota.jurek@kulturalnemedia.pl ; https://www.instagram.com/trudnaruda
https://www.facebook.com/trudnarudafoto/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *