Z Hamleta Melt – lód tonący w wodzie?

Melt

Tegoroczna, XVIII edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Niezależnych w Ostrowie Wielkopolskim stała się okazją do obejrzenia kilku bardzo ciekawych spektakli. Jednym z nich był monodram pt. Melt wyreżyserowany oraz wykonany przez Helenę Ganjalyan, absolwentkę krakowskiej PWST oraz bytomskiego Wydziału Teatru Tańca.

Dzieło Melt poświęcone zostało Ofelii, postaci z szekspirowskiego Hamleta, ukochanej tytułowego bohatera, której los nie pozwolił zakosztować szczęśliwej miłości. Poloniusz zmusił bowiem swoją córkę, by odsunęła od siebie królewicza, ponieważ ich uczucie miałoby być jedynie dziecięcym afektem, a co więcej mezaliansem (sprawa bardzo kontrowersyjna w XVI-wiecznym społeczeństwie). Co gorsza: mezaliansem z przyszłą głową państwa. Zraniony Hamlet, czy to w przypływie gniewu, czy to dla zniszczenia w swej ukochanej wszelkich dla siebie względów, szorstkimi słowami doradza jej wstąpienie do zakonu. Ta zaś, zamiast udać się do klasztoru, udaje się nad strumień, w którym się topi.

Melt

Ofelia, według autorki monodramu, jest marginalizowana. Ofelia nie ma prawa głosu, nie ma prawa do emocji. Monodramowa Ofelia zdaje się obwiniać za to Hamleta – czuje się porzucona. Gdy spektakl się zaczyna, widzimy ją płynącą strumieniem. Dobrze dobrane światło sprawia, że nie dostrzegamy niczego poza twarzą i rękoma aktorki. Resztę spowija mrok. Spokojną, a w tym spokoju niemal mistyczną, mimikę  artystki o niecodziennej urodzie świetnie podkreślają reflektory. Panuje cisza. Takie obrazy w trakcie sztuki towarzyszyć będą nam nieraz.

To wszystko podane zostaje w bardzo dobrej oprawie przez wszechstronnie wykształconą, utalentowaną aktorkę. Spektakl nie przytłacza ilością tekstu, nie nudzi też przesadną długością. Słowom, które w sposób naprawdę przekonujący wypływają z ust artystki, towarzyszą sekwencje poświęcone jedynie ruchowi: zdają się one rozszerzać znaczenie i wartość całości. Helena Ganjalyan wręcz niesamowicie wypełnia scenę. Docenić należy to tym bardziej, że w jej dziele nie pojawiła się żadna scenografia.

CO SIĘ TOPI?

Zastanawiać może tytuł monodramu: Melt. Melt to topić. Odrzućmy na chwilę skojarzenia językowe (Ofelia straciła życie, topiąc się, jednak melt nie znaczy topić się w sensie tonąć) i zastanówmy się, co miałoby się, wedle autorki, w tej sztuce stopić? Może “spiż” nieczułości Hamleta? Może “stal” kajdan konwenansów niepozwalających nam żyć, jak chcemy? Może “złoto” bogatego, młodego wnętrza Ofelii? Może “lód” konwencji literackiej, jaki skuwa ją na stronach dramatu? Lód wrzucony do wody, topi się szybko…

Niestety spektakl będący tematem naszej recenzji nie został nagrodzony przez jury (Maria Maj, Maria Spiss, Tomasz Kireńczuk) OFTeN-u. Ocena ta, naszym zdaniem trochę niesłuszna, może jednak świadczyć o dość wygórowanym poziomie tegorocznej edycji owego magicznego festiwalu.

Zdjęcia: www.often.com.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o