Czwarty dzień II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT we Wrocławiu

II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Wyjścia, fot. Karol Budrewicz
Nadszedł czas na ostatni, czwarty dzień II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT. Był to dzień offowych pereł i szybko zapomnianych fars.

II Festiwal Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Uśpieni, fot. Karol Budrewicz

Niedziela – Relacja ciał

Uśpieni, PSYCHOTEATR, ZWROT

Niedzielne popołudnie zaczęło się enigmatycznie i niezwykle. Widz, który przyzwyczaił się do spektakli opowiadających jakąś historię, posiadających jakieś rozwiązanie następujące na końcu, poczuje się nieswojo. Tutaj mamy do czynienia z teatrem fizycznym, gdzie przez relacje gestów i drżących ciał opowiedziano fabułę. Tylko o czym? Widzimy trzy drobne kobiety, które tworzą rzeźby ze swoich ciał, przewracają się z hukiem na podłogę, popychają nawzajem i szarpią. W pewnym momencie widz wyczekuje na słowa i w końcu po trzydziestu minutach dostaje, co chciał. Jednak bez skutku. Nie otrzymuje odpowiedzi, zaplata się go w narastające i przełamujące się skrajne emocje. Do tego karmiony jest wspaniałą muzyką Pawła Rycherta. Ona dopełnia całości i dosłownie oplata aktorki. Widz też nie pozostaje obojętny, czasem bez świadomości zaczyna poruszać się na widowni. W końcu obserwator zdaje sobie sprawę, że nie należy tego dzieła interpretować, tylko być tu i teraz. Spektakl zaczyna się przyswajać dopiero po wyjściu z transu, w którym były aktorki i w którym znalazł się oglądający. PSYCHOTEATR nie jest dla wszystkich, ale na pewno warto przekonać się o tym na własnej skórze. 

II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Amandi Paradise, czyli traktat o jedzeniu jabłek, fot. Karol Budrewicz

Odegranie ról

Amanda Paradise, czyli traktat o jedzeniu jablek, Teatr Dziewiętnastu Minut, ZWROT

Przenosimy się do raju, a raczej niewyczerpalnego źródła, jakim jest temat związków damsko-męskich. Wspomniany raj nie pojawił się tu bezzasadnie. Wszystkie sytuacje komentuje, a czasem współtworzy biblijna para – Adam i Ewa. Tak że oglądamy epizod po epizodzie o znudzonej i nieszczerej w stosunku do siebie pary Brada oraz Olgi. Następnie ubiegającego się o uwagę Kamela, mizoginistycznego mężczyznę, a także niezdecydowaną artystkę Jaherę. Niestety, dosłowne rozegranie każdej sceny tworzy dziewięćdziesięciominutową dłużyznę.  Nie bezpośredne, samo w sobie urocze i rozśmieszające było, gdy Jahera czytała bajki na dobranoc swojej niespełnionej miłości. Wtedy widz odczuwał pewność, że pojawi się sztampowa scena łóżkowa pod kocem. Natomiast zupełnym przeciwieństwem okazuje się być scena, która pomimo wielkich zamiarów wypadła okropnie. Mowa tutaj o scenie seksu. Miał to być taniec erotyczny, a wyszło tylko niesmaczne turlanie się po podłodze. O mało nie skończyło się to pożarem Impartu. Właśnie! Wspomnieć jeszcze trzeba o scenografii – nieuzasadnionej, dosłownej i zaśmiecającej scenę. Twórcy postawili sobie bardzo trudne zadanie. Nie udźwignęli go. W dodatku reakcje widzów były odmienne od zamierzonych. Przeplatająca się kwestia Adama no był sobie raj, był ogród, było drzewo i był wąż, a jabłoń miała owoce. Wąż namówił, Ewa zerwała, a Adam zeżarł pod koniec  już rozbawiała publiczność.

II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Mirandolina, fot. Karol Budrewicz

Sielskość

Mirandolina, Teatr Sztampa, ZWROT

Spektakl na wszystkie sposoby chciał rozbawić widza i porwać w nieskomplikowana historię Mirandoliny, która za cel obrała sobie rozkochać w sobie Kawalera. Ta XVIII-wieczna, włoska komedia rozśmieszała publiczność przybyłą do Impartu. Mam nadzieję, że nie wszyscy byli przyjaciółmi Teatru Sztampa. Niemniej jednak trzeba przyznać, iż dialogi padające na scenie wypadały bardzo naturalnie. Spektakl miły, łatwy i przyjemny dla publiczności. Trwał on ponad sto minut, ale mimo to akcja rozgrywała się sprawnie na scenie. Teatr Sztampa jest rozpoznawalny we Wrocławiu. Chodząc na jego spektakle, widz dokładnie wie, czego może się spodziewać. Dlatego dla kogoś, kto widział już takie przedstawienia, nie są one interesujące.

II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Policja, fot. Karol Budrewicz

Wolność

Policja, Teatr Osób Uzależnionych Karawana, ZWROT

Akcja rozgrywa się w abstrakcyjnym państwie, które jest tak idealne, że nie potrzeba w nim policji. Wszystko rozpoczyna się od chęci podpisania aktu lojalności wobec władzy przez ostatniego więźnia. Gdy skazany podpisuje, a policjanci, sędziowie, strażnicy są już niepotrzebni, same siły porządkowe pozorują zamach na Regenta. W ten sposób wszystko wraca do normalności. Spektakl na podstawie dramatu Policja Sławomira Mrożka porusza abstrakcyjną wizję państwa. Rozbawia swoją problematyką i innym spojrzeniem. Wiemy, że aktorzy są amatorami (o czym na samym początku przypomina nam reżyser ze swoim ogromnym słownikiem, gdzie czyta co, tak właściwie oznacza słowo amator, a także kogo możemy tak nazwać), widać ogromne zaangażowanie aktorów w swoje role. Grupę teatralną tworzą osoby uzależnione i wychodzące z uzależnienia. Cel stworzenia spektaklu to wspólna terapia. Bez dwóch zdań widać współpracę oraz zadowolenie aktorów ze swojego działania. Znów łamiemy stereotypy, pozwalamy każdemu zaistnieć na senie, być aktorem i pozwolić na łagodny powrót do społeczeństwa.

II Festiwalu Dolnośląskich Teatrów Offowych ZWROT
Wyjścia, fot. Karol Budrewicz

Magnetyzm

Wyjścia, Studio Czyczkowy, ZWROT

Ostatni zwrotowy spektakl był  projektem teatralnym inspirowanym prozą Herty Müller. Są to opowieści o życiu i śmierci w Rumunii z czasów reżimu Ceauşescu oraz  wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w niemieckiej wsi w Banacie. Przedstawienie grana już od pięciu lat, zdobyło wiele nagród i wyróżnień w całej Polsce. Z resztą nie ma się czemu dziwić. Fantastycznie zagrany monodram z muzyką na żywo porywa od pierwszej chwili, gdy Aleksandra Kugacz mówi po rumuńsku do widowni. Jest tak naturalna oraz prawdziwa na scenie, że nie wiadomo, czy był to mały wstęp od aktorki czy początek spektaklu. To niewinne przemówienie wylało za sobą niewiarygodne, poplątane emocje na widza. Towarzysząca im tradycyjna, rumuńska muzyka grana przez aktorkę na scenie, jak również skromne rekwizyty w zupełności wystarczyły, aby po czterdziestominutowym spektaklu widz zaniemówił.

To koniec

Tak zakończył się II Festiwal Dolnośląskich Teatrów Offowych. Zostaliśmy zapewnieni, że doczekamy się za rok trzeciej edycji. Co więcej we Wrocławiu będzie można zobaczyć finalistów konkursu The Best Off (konkurs na najlepszy spektakl teatru niezależnego) – jak obiecywał dyrektor Instytuty Grotowskiego. Kulturalne Media będą śledzić te wydarzenia i zapowiadać spektakle. Do zobaczenia !