Grupa Conspexit debiutuje z etiudą „Dzień, w którym pękło niebo”

Zapewne wielu z nas marzyło nie raz, by stanąć na deskach teatru i stać się aktorem. Zazwyczaj jednak wydaje się to niedostępne – trzeba by było przecież zdecydować się na PWST, nie mówiąc o tym, że wcale nie tak łatwo się tam dostać. Czy więc wybierając inną drogę rozwoju, musimy zrezygnować z ukochanej sceny? Grupa Conspexit wraz ze swą etiudą Dzień, w którym pękło niebo pokazuje, że nie!

Conspexit po raz pierwszy na scenie

O etiudzie Dzień, w którym pękło niebo mieliście okazję przeczytać już nieco wcześniej  >>tutaj<< . W ostatni piątek, 9.02  nadszedł w końcu czas debiutanckiego występu. W kameralnej atmosferze poznańskiej Kawiarni Artystycznej Kóltura światło dzienne ujrzało  pierwsze dzieło grupy teatralnej Conspexit.

 Zanim jednak zacznę mówić o występie, warto napomknąć parę słów o samej grupie. Jest to całkiem nowy twór poznańskiego „podziemia” artystycznego. Choć każdy z jej “członków” na co dzień zajmuje się zgoła czymś innym, wszystkich łączy jedno – miłość do teatru. Może nie mają więc teatralnego wykształcenia, techniki, a w niektórych przypadkach także doświadczenia (warto wspomnień, że był to nie tylko debiut grupy, ale dla niektórych w ogóle debiut sceniczny), ale z pewnością nie brakuje im pasji, kreatywności i zamiłowania do sztuki. Z tego powodu na scenie widać świeżość dla młodych ludzi właściwą. Grupa Conspexit pokazuje, że nie znalazła się tam scenie przypadkiem, że ma widzom coś do przekazania. Własną wrażliwość, przemyślenia, prawdę.

Konfrontacja wrażliwości ze światem

Spektakl to historia młodej dziewczyny, która stawia pierwsze kroki w świat, chciałoby się rzec, w dorosłość. Jak przedstawia się rzeczywistość, z którą przyszło jej się zmierzyć? Z samego początku wydaje się ona być zjawiskiem całkiem obiecującym. W tle rozlegają się dźwięki piosenki Dzień, w którym pękło niebo kultowego Dżemu. Z początku jednak nic owego „pęknięcia” nie zapowiada. Słyszymy o ludziach mających “żyć w zgodzie z ptakami” i ich “nie znających łez” oczach. Pierwsza spotkana przez dziewczynę osoba zdaje się nieść nadzieję, z drugiej strony protekcyjnie ją przytula, jakby chcąc ochronić przed czyhającym złem. Przeczucie to nie jest bezpodstawne. Im dłużej trwa wędrówka w świat, tym mroczniejszy się on wydaje.

Oryginalna scenografia

Grupa Conspexit decyduje się na skromną, jednak bardzo oryginalną scenografię, zaaranżowaną przez reżysera (a także aktora), Damiana Janiaka. Z początku na scenie widoczne są dwa rekwizyty- wykonana z szarego papieru płachta oraz czerwono świecąca latarnia. Najbardziej pomysłowe wydaje mi się jednak wykonane z papieru “zwierzątko”. To właśnie ono zdaje się być spoiwem akcji, symbolizując nadzieję dziewczyny, będąc też tak często pojawiającym się w etiudzie “ptakiem”. Zwierzątko nie tylko pomaga nam zorientować się w akcji, ale tworzy bardzo ładny efekt estetyczny. Początkowy gest wyciągania łapki w kierunku dziewczyny jest wręcz rozczulający. Bardzo ładnie grają też cienie.

Elementem, który może budzić pewne wątpliwości są światła. Studencka grupa, to i studenckie rozwiązania, mamy tu więc do czynienia z latarkami, z przyciemnieniem za pomocą skrawka materiału, z gwałtownym wyłączaniem, czy włączaniem światła. Czy to źle? Moim zdaniem tworzyło to pewien niepowtarzalny dla profesjonalnych grup klimat, który pasował do reszty spektaklu. Takie wykorzystanie sprzętu jest kreatywne, pasuje też do założeń grupy, która preferuje rozwiązania minimalistyczne. Fakt, momentami twarze aktorów mogły być oświetlone lepiej, a przejścia być bardziej łagodne, jednak jest to efekt, który niekoniecznie musi przeszkadzać. Można by rzec, że te drobne „niedociągnięcia” tworzyły atmosferę. 

Scenografia

Od Dżemu do Czechowicza

W odbiorze spektaklu bez wątpienia pomoże znajomość poezji – w występie odnajdziemy wersy Gałczyńskiego, Tuwima, Czechowicza. Zrozumienie jest oczywiście możliwe bez uprzedniej znajomości tekstów, jednak wymaga od widza pewnego intelektualnego wysiłku, co może stanowić dodatkowy walor. Warto więc zapamiętać fragmenty utworów i wrócić do nich w domu, co będzie przy okazji sposobnością do zagłębienia się w literaturę.  

Każdy z aktorów ma na scenie swoje “pięć minut”, podczas których prezentuje swoją postać i odpowiednią dla niej wrażliwość. Momentami miałam wrażenie, że poszczególne wypowiedzi są zbyt oddzielne, jednak nie w kontekście treści, a formy. Po ostatnim tekście (fragment wiersza Ranek Czechowicza) światła gwałtownie gasną, a publika jest nieco zdezorientowana- to już koniec, czy jeszcze coś będzie? Może gdyby interakcje między postaciami były bardziej wyraźne, łatwiej byłoby wyłapać, że „to już”. Nie znaczy to jednak oczywiście, że interakcji nie było. W moim odbiorze wszystko zbierało w klamrę, wspomniane wcześniej „zwierzątko”. W dodatku pamiętajmy, że jest to etiuda, a nie w pełni rozbudowany spektakl.

Jeśli jednak chodzi o samo wykonanie – czuło się w nim prawdziwe emocje. Niektóre słowa powodowały u mnie ciarki, inne nie były może aż tak mocne, ale nadal prawdziwe. Wrażliwość aktorów cechował autentyzm i myślę, że to właśnie on stanowił największą wartość spektaklu. Ich ruch także charakteryzował się wyważeniem i szczerością.  Zdarzały się czasem drobne potknięcia techniczne, jeśli chodzi o dykcję, czy tempo wypowiedzi, jednak nie zakłóciło to ogólnego efektu. Premiera etiudy Dzień, w którym pękło niebo okazała się występem emocjonalnym, wartościowym, zagranym bardzo zgrabnie. Pozostaje tylko pogratulować grupie Conspexit udanego debiutu i życzyć powodzenia w dalszych występach.

Kolejny raz etiudę można będzie zobaczyć 16.03 o 20:00 podczas V edycji Festiwalu Teatrów Studenckich START. 

Obsada

Reżyseria: Damian Janiak

Scenografia: Damian Janiak

Produkcja: Grupa Teatralna Conspexit

Występują: Katarzyna Słomczyńska, Weronika Krzewińska, Damian Rutkowski, Mateusz Jurzyk, Damian Janiak

Realizacja: Józef Urbanowicz

Czas trwania: 20 minut