Tysiące głosów oddało hołd Joce [fotorelacja]

0
24

Michał Marten, znany pod pseudonimem Joka, zmarł przedwcześnie w maju 2025 roku, pozostawiając po sobie pustkę, której wypełnienie stało się celem zgromadzenia tysięcy fanów oraz niemal całej elity polskiej sceny rapowej.

Wydarzenie, które miało miejsce 7 lutego 2026 roku w katowickim Spodku, stanowiło bezprecedensowy moment w historii polskiej kultury popularnej, wykraczając daleko poza ramy standardowego widowiska muzycznego. Koncert „Hołd dla Joki” (Tribute to Joka) był nie tylko uroczystym pożegnaniem Michała Martena, współzałożyciela legendarnej formacji Kaliber 44, ale przede wszystkim manifestacją trwałości dziedzictwa, które ukształtowało oblicze rodzimego hip-hopu na przestrzeni trzech dekad.

Geneza

Aby w pełni zrozumieć wagę katowickiego koncertu, trzeba przyjrzeć się postaci Michała „Joki” Martena w szerokim spektrum historycznym. Jako jeden z filarów formacji Kaliber 44, obok swojego brata Marcina (Abradaba) oraz Piotra Łuszcza (Magika), Joka był współtwórcą nurtu określanego jako hardcore psycho-rap. Ich debiutancki album Księga Tajemnicza. Prolog z 1996 roku zburzył dotychczasowe konwencje polskiego rapu, wprowadzając oniryczną, mroczną estetykę, która stała się fundamentem dla wielu późniejszych artystów.

Joka wyróżniał się na tle sceny unikalnym, pozornie „leniwym” flow oraz tekstami pełnymi abstrakcyjnego humoru i szczerości, co zyskało mu przydomek „Joker”. Jego przedwczesne odejście, na krótko przed 48. urodzinami, stało się katalizatorem do zorganizowania wydarzenia, które miało charakter zarówno pożegnalny, jak i celebracyjny. Wybór Spodka, obchodzącego w 2026 roku swoje 55. urodziny, nadał całemu przedsięwzięciu wymiar monumentalny, podkreślając śląskie korzenie artysty oraz wagę regionu dla polskiej kultury alternatywnej.

Abradab i więź braterska

Centralną osią koncertu był Marcin „Abradab” Marten, brat zmarłego artysty. Jego obecność na scenie wykraczała poza standardową rolę wykonawcy; był on kustoszem pamięci i przewodnikiem po wspólnym dorobku braci. Abradab, dysponujący unikalną chemią sceniczną z Joką wypracowaną przez dekady, stanął przed wyzwaniem wypełnienia przestrzeni w utworach, które dotychczas były dialogiem. Podczas występu wielokrotnie korzystano z techniki „przestrzeni dla nieobecnego”, gdzie specjalnie oświetlony mikrofon Joki pozostawał pusty, a jego partie wokalne odtwarzano z oryginalnych ścieżek, co wzmagało ładunek emocjonalny widowiska.

Fundamenty gatunku: Paktofonika i Molesta Ewenement

Zjawisko solidarności środowiskowej najpełniej objawiło się w wystąpieniach grup Paktofonika oraz Molesta Ewenement. Rahim i Fokus, kontynuujący dziedzictwo innej legendy Katowic – Magika, wnieśli do koncertu element lokalnego patriotyzmu i tragizmu, który jest nierozerwalnie związany z historią Kalibra 44. Ich obecność była dowodem na to, że katowicka szkoła rapu, mimo bolesnych strat, zachowuje swoją tożsamość i ciągłość.

Molesta Ewenement, reprezentująca warszawski nurt hardcorowy, podkreśliła ogólnopolski zasięg wpływów Joki. Współpraca między Katowicami a Warszawą, widoczna w latach 90., została tu przypomniana jako fundament jedności kultury hip-hopowej w Polsce.

O.S.T.R. i jego mistrzostwo techniczne

Adam Ostrowski, znany jako O.S.T.R. zaprezentował segment poświęcony kunsztowi lirycznemu Michała Martena. Będący jednym z najbardziej płodnych i technicznie zaawansowanych artystów w Polsce, wielokrotnie w swojej karierze odwoływał się do dokonań Kalibra 44.

Współczesna wrażliwość i fuzja gatunków: IGO i Miuosh

Udział IGO oraz Miuosha stanowił dowód na to, że twórczość Joki rezonuje również w obszarach muzyki wykraczającej poza ortodoksyjny hip-hop. IGO, dysponujący charakterystyczną, soulową barwą głosu, zrekonstruował utwory nadając im nowoczesnego, festiwalowego sznytu. Miuosh z kolei, jako współczesny ambasador śląskiej kultury, połączył surowość rapu z epickim rozmachem, co korespondowało z archiwalnymi materiałami filmowymi wyświetlanymi w tle.

Wojtas (WYP3) i Gutek: głosy lat 90.

Wojtas, lider kieleckiego Wzgórza Ya-Pa 3, przypomniał o pionierskich latach polskiego rapu. Wspólne występy kieleckiej i katowickiej ekipy w połowie lat 90. kształtowały rynek muzyczny w Polsce, a ich obecność na jednej scenie w 2026 roku miała wymiar historycznej klamry. Gutek, którego głos stał się nieodłącznym elementem największych przebojów Kalibra 44, dostarczył najbardziej nostalgicznych momentów wieczoru, wykonując melodyjne partie, które przed laty uczyniły z utworów formacji hity radiowe.

Przedstawiciele różnych odcieni sceny: Pih, Tau i L.U.C.

Wydarzenie wzbogacili artyści o skrajnie różnych stylistykach, co podkreślało wszechstronność wpływów Joki. Pih i Tau wnieśli do koncertu element refleksji i duchowości, wspominając o osobistym wpływie Michała na ich drogi życiowe i artystyczne. L.U.C., twórca, który od ponad 22 lat konsekwentnie poszerza definicję hip-hopu znany z eksperymentalnego podejścia do formy, na scenie pojawił się w towarzystwie orkiestry Rebel Babel. Zaprezentował segment audiowizualny, w którym głos Joki został wpleciony w futurystyczne struktury muzyczne, ukazując, jak bardzo nowatorska była twórczość Kalibra 44 na tle swoich czasów.

Młodsze pokolenie i kontynuatorzy: ZBUKU, Kleszcz, K2

Obecność raperów takich jak ZBUKU, Kleszcz czy K2 pokazała, że rymy Joki są żywe również wśród twórców, którzy w momencie debiutu Kalibra byli dziećmi lub nie było ich jeszcze na świecie. Dla nich Joka był postacią mityczną, a możliwość wystąpienia w Spodku podczas jego hołdu stanowiła rodzaj artystycznej inicjacji i dowód na międzypokoleniową transmisję wartości hip-hopowych.

Inżynieria dźwięku i rola DJ-ów

Kluczową rolę odegrali DJ Eprom oraz DJ Feel-X. To oni byli odpowiedzialni za „tkankę dźwiękową” koncertu, łącząc klasyczne winylowe brzmienia z nowoczesną cyfrową obróbką. Wykorzystanie oryginalnych wielośladów z sesji nagraniowych Kalibra pozwoliło na wyizolowanie głosu Joki, co dało wykonawcom na scenie możliwość wejścia w interakcję z jego partiami w czasie rzeczywistym. To innowacyjne podejście do koncertu „post-mortem” wyznaczyło nowe standardy dla tego typu wydarzeń w Polsce.

Katedra hip-hopu i śląska tożsamość

„Hołd dla Joki” należy postrzegać jako istotny moment socjologiczny – Spodek, który od 55 lat jest świadkiem najważniejszych wydarzeń w Polsce, tym razem stał się miejscem sakralizacji kultury hip-hopowej. Katowice jako miejsce koncertu odegrały rolę kluczową – to tutaj narodził się styl, który zdominował polski rap w jego formacyjnym okresie. Spodek jest dla katowickiego hip-hopu tym, czym dla rocka jest Madison Square Garden – miejscem ostatecznej legitymizacji. Hołd dla Joki był więc także hołdem dla całego regionu, jego specyficznej mowy, etosu pracy i unikalnej wrażliwości, która pozwoliła na stworzenie tak oryginalnej muzyki jak psychorap.

Najważniejszy moment wieczoru: córka Michalina

Obecność na scenie Michaliny Marten, córki Joki, było bez wątpienia najbardziej emocjonalnym punktem koncertu. Jej pojawienie się w ostatnim utworze nie tylko symbolizowała przetrwanie genów i tradycji rodzinnej, ale również stanowiła osobiste pożegnanie z ojcem na oczach tysięcy ludzi. Wykonanie przez nią fragmentów tekstów ojca pokazało, że Zakon Marii Panny to nie tylko zamknięta karta historii, ale żywa tkanka, która będzie ewoluować w kolejnych dekadach.

Podsumowanie

Koncert „Hołd dla Joki” przejdzie do historii jako jedno z najbardziej emocjonalnych i dopracowanych widowisk w polskiej muzyce. Nie był to tylko koncert, ale zbiorowe przeżycie o charakterze niemal oczyszczającym. Michał „Joka” Marten, artysta, który zawsze stronił od blasku fleszy i wielkiego blichtru, paradoksalnie doczekał się pożegnania, którego skala odpowiadała jego gigantycznemu wpływowi na pokolenia słuchaczy.

Wypełniony po brzegi Spodek, tysiące podniesionych w górę dłoni formujących znaki „czwórki” czy “jotki” oraz rymy, które mimo upływu lat nie straciły nic ze swojej świeżości – to obrazy, które zdefiniowały ten wieczór. Dziedzictwo Michała Martena, dzięki staraniom jego brata Abradaba, córki Michaliny oraz dziesiątek przyjaciół ze sceny, pozostaje bezpieczne i będzie nadal rezonować w sercach fanów, przypominając o czasach, gdy polski rap rodził się w mroku śląskich klatek schodowych, by ostatecznie zdobyć najwyższe szczyty popularności.   

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze